Patryk Jaki w "Dziennikarskim pokerze" mówił o efektach prac komisji weryfikacyjnej ds. warszawskiej reprywatyzacji, którą kierował w latach 2017-2019. Podkreślił, że komisja miała trzy cele.

- Pierwszy celem było śledcze podejście do sprawy afery reprywatyzacyjnej, wyjaśnienie tego, czy afera w ogóle była, bo do czasu powstania komisji twierdzono, że sprawa jest "wydumana". Efekt prac jest taki, że dzięki raportowi z prac komisji nikt już nie kwestionuje, że taka afera była. Po drugie, dokumenty, sprawy i rzeczy, które ustaliła komisja, były regularnie przekazywane do prokuratury i nasza praca sprawiła, że ponad 160 osób ma obecnie postawione zarzuty, są osoby skazane, w tym prawomocnie. Większe grupy, które wyłudzały nieruchomości albo są w więzieniach, albo w aresztach. Pierwszy raz zamiast pławić się w III RP i reprywatyzować nieruchomości, wylądowali w pudle

- stwierdził Jaki, oceniając, że "to dwie rzeczy, które na pewno się udały".

Trzecim zadaniem komisji było wydawanie decyzji administracyjnych.

- O ile udało nam się wygrać najważniejszy spór, dotyczący pozycji ustrojowej naszej komisji, choć było wielu oburzonych tym, że Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że nasze decyzje są częścią polskiego systemu prawnego i trzeba ich przestrzegać, o tyle jest tak, że gdy decyzje trafiały do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który miał szansę się zreflektować - część bałaganu reprywatyzacyjnego to są wcześniejsze decyzje tych samych sędziów - to niestety się tak nie stało. Sędziowie ci, w mojej opinii, regularnie łamią prawo, udają, że nie ma ustawy, która istnieje, śmieją się wszystkim w twarz, podważają sprawy oczywiste, zaprzeczając, że dwa plus dwa to cztery. Rzeczywiście jest tak, że tylko kilka spraw udało nam się wygrać. To i tak jest sukces, biorąc pod uwagę sytuację w tym sądzie - mówił Patryk Jaki.

- W większości jest tak, że sądy odrzucają nasze decyzje, my odwołujemy się do NSA, liczymy, że tam znajdzie się więcej sędziów, którzy będą chcieli podjąć refleksję na temat mafii reprywatyzacyjnej. Mamy sprawy, gdzie dowody są tak twarde, że złodziejstwo było. Niektórzy zostali "złapani za rękę", przyznali się na komisji, a sądy dalej twierdzą, że "nie". Mimo wszystko, gdyby sporządzić uczciwy bilans pracy komisji, to uważam, że jest bardzo pozytywny dla polskiego państwa

- dodał.

Obecny europoseł ocenił, że "po pracy komisji weryfikacyjnej wstrzymano reprywatyzację w Warszawie". 

- Pytanie, czy sądy sprawią, że rozpocznie się restytucja tego procederu. Mam nadzieję, że tak się nie stanie. Jest nowelizacja ustawa o komisji, która ma na celu zapobiec przyszłym zagrożeniem. Najgorsze jest to, że z takim argumentem, który jest oczywisty, nie potrafimy trafić do opinii publicznej, bo system medialny jest skonstruowany w Polsce tak, jak jest. (...) To, co mnie boli najbardziej, to dlaczego nieruchomości nie wracają do miasta stołecznego Warszawy. Dlatego, że do sądów skarży je [decyzje] ratusz. My oddajemy nieruchomości ratuszowi, a ratusz mówi, że nie chce ich i skarży decyzje korzystne dla siebie. To jest absurd

- stwierdził Jaki.