W czwartek po wlocie nad terytorium Polski uzbrojonej rosyjskiej rakiety i uruchomieniu syren alarmowych w Lublinie i Krasnymstawie, zapanowała wielogodzinna cisza ze strony wszystkich ośrodków państwa. Opozycja i obywatele krytykują system informowania o zagrożeniu, wskazując, że 30 lipca po prostu zawiódł, pozostawiając społeczeństwa bez istotnych informacji w kwestii bezpieczeństwa.
Dzisiaj rano Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało do wielu Polaków sms z linkiem do pobrania "Poradnika bezpieczeństwa" ze stron rządowych. Niedługo później - wiele strony gov.pl po prostu padło.
Jak się okazało, stało się to po decyzji szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, który swoim ruchem pochwalił się z sejmowej mównicy. - Dziś wysłaliśmy za pośrednictwem Alertu RCB link do poradnika i zrobiłbym to jeszcze raz, gdyby ktoś miał wątpliwości, czyja to była decyzja. To była moja decyzja - powiedział.
Zdarzenie związane z rakietą, jak i ruch Kierwińskiego były komentowane wieczorem na antenie Telewizji Republika. Dyskusja dotyczyła m.in. tego, czy pocisk z Rosji powinien być zestrzelony. Piotr Strach z Polski 2050 oznajmił, że decyzja w tej sprawię jest podejmowana przez wojsko, a nie przez polityków. Wtedy poseł PiS Jan Kanthak przywołał właśnie paraliż rządowych stron.
"No może rzeczywiście tacy politycy, jak Kierwiński nie powinni podejmować jakichkolwiek decyzji, bo zachowuje się pan Kierwiński, jakby dać małpie brzytwę. On osobiście zdecydował, że trzeba teraz wysłać z RCB, z tego ostrzegania, link do poradnika bezpieczeństwa, a wcześniej w 2024 roku dali informację, że oni nigdy nie będą wysyłali żadnych linków, ponieważ może to być złośliwe oprogramowanie"
– powiedział.
Zdaniem Kanthaka, szef MSWiA "głupią decyzją spowodował paraliż całego systemu rządowego". - Doszło do tzw. DDoS-u. Czyli to, co robią rosyjskie boty, tak naprawdę pan Kierwiński sam stworzył. To jak dać małpie brzytwę, która sama zarżnęła system bezpieczeństwa, informowania obywateli - stwierdził.