Rafał Trzaskowski, gdy tylko dowiedział się, że wszedł do drugiej tury wyborów prezydenckich, zaczął "puszczać oko" do wyborców Krzysztofa Bosaka. 

- Wiem, że jeżeli chodzi o wolność gospodarczą, pomoc przedsiębiorcom, jeżeli chodzi o walkę z państwem, które się we wszystko wtrąca, mamy takie same poglądy z większością obywateli, którzy zagłosowali na Krzysztofa Bosaka

- mówił w niedzielę kandydat Koalicji Obywatelskiej.

Po tej wypowiedzi przypominano Trzaskowskiemu, co jeszcze niedawno mówił o narodowcach. Jeszcze zanim objął prezydenturę w stolicy, zdecydowanie popierał decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz o zakazie Marszu Niepodległości. Kandydat KO na prezydenta mówił wtedy, że nie ma zgody na... faszyzm w Warszawie.

Powód tak nagłej zmiany poglądów jest prosty: Trzaskowskiemu potrzeba głosów, by w drugiej turze pokonać Andrzeja Dudę. Jednak zwolennicy Trzaskowskiego wciąż mówią wprost, co sądzą o środowisku Konfederacji. Wskazuje na to m.in. poniższy wpis.

- Też nie toleruję Konfederacji. Ale skoro już są to jednak lepiej żeby zagłosowali na Trzaskowskiego niż na Dudę. Potem można to faszystowskie g... zdelegalizować, ale teraz trzeba ich głosów. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma

- napisała na Facebooku jedna ze zwolenniczek Trzaskowskiego, o czym świadczy nakładka z nazwiskiem kandydata na jej zdjęciu profilowym.

Krzysztof Bosak zapewnił dziś, że sam na pewno skorzysta z prawa do oddania głosu w II turze, jednak nie ujawni na kogo zagłosuje i w żaden sposób nie będzie tego sugerował.