Inicjatorzy referendów, którzy chcą odwołania burmistrza Kłodzka jako jeden z argumentów przedstawiają m.in ustalenia pokontrolne NIK dotyczące działań podczas zaniedbań powodzi z 2024 roku. Michał Piszko odpiera zarzuty. Według niego „część decyzji była zgodna z obowiązującymi przepisami”. Twierdzi też, że ostateczny, pełen raport - po weryfikacji wyjaśnień - ma zostać dopiero wydany. Ciekawa linia obrony.
Chaos i błędy
Jak mówił rzecznik grupy podczas czwartkowej konferencji, Pascal Blacheta, to były "systemowe zaniedbania, chaos logistyczny i błędy decyzyjne". Jeden z głównych zarzutów dotyczy braku uruchomienia syren alarmowych:
Przede wszystkim mieliśmy do czynienia z paraliżem systemu ostrzegania. Mieszkańcy otrzymali ciszę, zamiast alarmu. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia zalaniem miasta, burmistrz nie ogłosił na terenie gminy stanu pogotowia ani alarmu przeciwpowodziowego.
– mówił Blacheta.
Przedstawiamy pełną wersję dokumentu. To wystąpienie pokontrolne opolskiej delegatury NIK z listopada 2025. Opisuje działania samorządu w związku z powodzią w dorzeczu Odry we wrześniu 2024 r. oraz pomocą poszkodowanym tym zdarzeniem. Zawiera miażdżące zarzuty wobec burmistrza i podległych mu służb.
Brak nadzoru
Według NIK burmistrz oraz sekretarz urzędu nieskutecznie nadzorowały pracę komórki Zespołu Zarządzania Kryzysowego.
Skutkowało to nieprzedstawieniem Staroście Kłodzkiemu do zatwierdzenia gminnego planu zarządzania kryzysowego uwzględniającego uwagi ww. organu, a w konsekwencji nieaktualizowaniem gminnego planu zarządzania kryzysowego z wymaganą w przepisach częstotliwością, nierzetelnym gromadzeniem informacji dotyczących zaplecza logistycznego na wypadek wystąpienia powodzi, nieprzeprowadzaniem ćwiczeń z zakresu zarządzania kryzysowego, zaniechaniem dokumentowania w Dzienniku zdarzeń czynności prowadzonych przez Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego oraz wykonywaniem zadań przez pracowników, które nie zostały ujęte w zakresie czynności tych osób
– twierdzą kontrolerzy.
Najwyższa Izba Kontroli zauważyła, że pracownicy ZZK co najmniej trzykrotnie pisemnie występowali do burmistrza z prośbą o zwiększenie etatów w tej komórce. Informowali w pismach o opóźnieniach i zaniechaniach w wykonywaniu powierzonych im obowiązków. Jak wskazuje NIK zostały pozostawione przez burmistrza bez odpowiedzi. Na domiar złego Piszko zmniejszył liczbę etatów w komórce zarządzania kryzysowego.
Bez alarmu przeciwpowodziowego
Dalej jest tylko gorzej.
W sytuacji zagrożenia powodziowego Burmistrz nie ogłosił stanu pogotowia, a następnie alarmu przeciwpowodziowego, nie podjął działań w celu przekazania mieszkańcom informacji o ogłoszeniu tych stanów przez Starostę, w szczególności nie zastosował procedury alarmowania i ostrzegania ludności z wykorzystaniem systemu syren alarmowych. Burmistrz nie podjął też rzetelnych działań zapewniających współdziałanie; w sytuacji noszącej znamiona klęski żywiołowej, podległych mu służb z jednostką Ochotniczej Straży Pożarneje funkcjonującą na terenie Gminy Miejskiej Kłodzko, w tym z naruszeniem art. 19 ust. 6 pkt 3 UZK nie powołał przedstawiciela OSP w skład Miejskiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego
– zarzuca NIK.
Zaniedbania dotyczą też rozliczeń za pomoc udzieloną powodzianom.
Przekazane na rzecz Gminy, w celu pomocy osobom poszkodowanym, środki rzeczowe, wbrew obowiązkowi określonemu w art. 20 ust. 1 ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości, nie zostały ujęte w księgach rachunkowych Gminy, a część z otrzymanych w 2024 r. środków finansowych nie została ujęta w planie finansowym Gminy. Nie podjęto także działań mających na celu zwrot sprzętu, tj. osuszaczy i nagrzewnic elektrycznych, gdy ustały okoliczności uzasadniające jego dalsze udostępnianie osobom poszkodowanym przez powódź
– zauważyli inspektorzy NIK. Chodzi o 29 127,1 tys. zł.
Mieszkańcy zarzucają burmistrzowi liczne nadużycia, nepotyzm, niegospodarność oraz brak szacunku wobec obywateli. Choć niezadowolenie narastało od lat, punktem zwrotnym było ujawnienie skandalicznych rozmów między burmistrzem a komendantem Straży Miejskiej.
Z nagrań wynikało, że urzędnicy wulgarnie wypowiadali się o mieszkańcach, represjonowali wybrane osoby oraz omawiali działania mogące nosić znamiona czynów zabronionych.
Do tego dochodzi afera pedofilsko-zoofilska i możliwe powiązania najważniejszych osób w mieście z Przemysławem i Kamilą L.
Poniżej można przeczytać całość dokumentu NIK obciążającego burmistrza Kłodzka: