"W czwartek prof. Gersdorf będzie ostatni dzień w Sądzie Najwyższym, jako sędzia i I prezes. Od 1 maja będzie już sędzią w stanie spoczynku"

- powiedział Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN. Gersdorf zdecydowała bowiem, że wraz z zakończeniem kadencji I prezes przejdzie w stan spoczynku - informował już wcześniej.

Gersdorf została powołana na I prezesa SN przez prezydenta Bronisława Komorowskiego 30 kwietnia 2014 r. Jest pierwszą kobietą na urzędzie I prezesa SN. W 2014 r. I prezesa SN trzeba było wybrać po tym, jak z powodu ciężkiej choroby zmarł pełniący poprzednio tę funkcję sędzia Stanisław Dąbrowski.

Zgodnie z przepisami ustawy o SN, przed kilkoma tygodniami w związku ze zbliżaniem się końca kadencji Gersdorf, Zgromadzenie Ogólne Sędziów tego sądu powinno wyłonić pięciu kandydatów na jej następcę, którzy byliby przedstawieni prezydentowi. Jednak z powodu ograniczeń związanych z epidemią koronawirusa prezes Gersdorf zdecydowała o odwołaniu przewidzianego pierwotnie na 17 marca, a następnie na 21 kwietnia, terminu tego zgromadzenia. Ustawowy czas na zwołanie tego zgromadzenia minął zaś w marcu.

W takiej sytuacji - według art. 13a ustawy o SN - jeżeli kandydaci na stanowisko I prezesa SN nie zostali wybrani zgodnie z zasadami określonymi w ustawie, Prezydent RP "niezwłocznie powierza wykonywanie obowiązków Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego wskazanemu przez siebie sędziemu Sądu Najwyższego".

"W terminie tygodnia od dnia powierzenia wykonywania obowiązków Pierwszego Prezesa SN sędzia, któremu obowiązki te powierzono, zwołuje Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN, któremu przewodniczy, w celu wyboru kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa SN"

- stanowi ponadto ten artykuł. Zgodnie z kolejnym z jego zapisów, do dokonania wyboru kandydatów na stanowisko I prezesa SN przez to zgromadzenie wymagana jest obecność co najmniej 32 jego członków.

Zespół prasowy SN wskazywał, że głównym zadaniem ewentualnej osoby, której prezydent powierzy wykonywanie obowiązków I prezesa SN, będzie zwołanie zgromadzenia w terminie siedmiu dni. "Czy to odbędzie się w tym terminie, czy też zostanie przedłużone ze względu na pandemię, to zobaczymy" - mówił Michałowski.

Przepisy art. 13a były jedną z regulacji, które weszły w życie w połowie lutego br. na mocy nowelizacji ustaw o ustroju sądów i Sądzie Najwyższym z grudnia ub.r. Prezydent Andrzej Duda zapowiedział w zeszłym tygodniu w wywiadzie dla "Gazety Polskiej", że powierzy pełnienie obowiązków I prezesa SN jednemu z sędziów SN.

W połowie kwietnia pojawiła się inna interpretacja przepisów, powołująca się na art. 14 par. 2 ustawy o SN, stanowiący, że "w czasie nieobecności Pierwszego Prezesa SN zastępuje go wyznaczony przez niego Prezes SN, a w przypadku niemożności wyznaczenia – Prezes SN najstarszy służbą na stanowisku sędziego". Obecnie najstarszym służbą sędziowską jest prezes Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Józef Iwulski.

Wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha podkreślał wówczas w rozmowie, że "taka sytuacja w ogóle nie będzie miała miejsca, jeżeli prezydent skorzysta ze swojej ustawowej kompetencji". Mucha także informował już przed tygodniem, że prezydent podjął decyzję, iż wyznaczy sędziego SN, który będzie czasowo wykonywać obowiązki I prezesa. "Nie będzie dwuwładzy w SN" – zapewniał Mucha w rozmowie z "DGP".

Pytany wtedy, co się stanie w sytuacji, gdy wskazanie kandydatów na I prezesa SN nie będzie możliwe ze względu na epidemię koronawirusa, Mucha odpowiadał, że "to są wyzwania do podjęcia na gruncie ustawy o Sądzie Najwyższym i regulaminu SN, które będą rozstrzygane przez osobę wykonującą obowiązki I prezesa, skoro zabrakło w tej sprawie działań przed upływem kadencji dotychczasowej I prezes".

Gersdorf mówiła zaś w zeszłym tygodniu, że obecnie obowiązujący regulamin SN nie przewiduje możliwości przeprowadzenia zgromadzenia, ani tym bardziej wyboru kandydatów na stanowisko I prezesa SN, przy użyciu środków porozumiewania się na odległość. Dodawała, że ustalanie regulaminu należy do wyłącznej prerogatywy prezydenta. "W tym kontekście bez komentarza należy pozostawić sformułowany w przestrzeni publicznej przez przedstawicieli prezydenta RP zarzut braku woli współdziałania w omawianym zakresie ze strony SN" - oceniała.

Odnosząc się do kwestii ewentualnych zmian w regulaminie SN Mucha wskazywał natomiast, że "zazwyczaj było tak, że to Sąd Najwyższy postulował pewne zmiany". "Nie znam korespondencji, która by wypływała z SN i wskazywała na potrzebę dokonania takich zmian" - dodawał.