Dzisiaj w rozmowie z Dorotą Kania w PR24 Jacek Saryusz-Wolski mówił o ryzyku nowego kryzysu migracyjnego, którego powodem byłoby otwarcie przez Turcję granic z UE. Eurodeputowany uznał jednak, że najistotniejszym problemem jest brak zaangażowania w zasadniczą przyczynę tej trudnej sytuacji.

- Mamy niechęć i odmowę wzięcia się za prawdziwą przyczynę [problemu migracyjnego - red.], którą jest putinowsko-asadowska wojna w Syrii. To, co dobre, jeśli można w tej sytuacji cokolwiek tak nazywać, to to, że wygląda to na powrót Turcji na łono NATO, ale gdzieś w tle tego wszystkiego jest podzielona wobec Rosji Unia Europejska. Francja i Niemcy chcą tego strategicznego związku z Rosją i to je kompletnie paraliżuje

- ocenił Saryusz-Wolski.

Jak groźny jest ten sojusz dla Polski? - pytała Dorota Kania.

- Mówimy o osi francusko-niemiecko-rosyjskiej, hasło to "reset", flirt z Rosją ogłoszony przez prezydenta Macrona, jest również Nord Stream 2. Rosja bardzo chętnie chce tę oś stworzyć i zaczyna to działać w sensie deklaracji politycznych, natomiast to, co jest dramatycznie złe, to jest próba wyłuskania Unia Europejskiej ze ścisłego sojuszu transatlantyckiego z Ameryką, wyjście na pozycję pośrednią między Rosją a USA. Polska w tej sytuacji geopolitycznej znajduje się w sferze zgniotu. Ponad naszymi głowami powstaje coś, co może nam geopolitycznie i geostrategicznie bardzo szkodzić

- zaznaczył eurodeputowany.

- Trzeba zwalczać projekt osi francusko-niemiecko-rosyjskiej, bo on rozsadza Unię, daje Rosji argument, by szkodzić UE i ją dzielić i wbija klin między Europejczyków a Stany Zjednoczone. Bez USA Unia jest mówiąc wprost bezbronna wobec rosyjskich zakusów. Europejczycy w większości wybierają krótkowzrocznie biznes zamiast swojego strategicznego interesu. Są bardzo różne stanowiska, my jesteśmy w obozie, który chce opierać swoje bezpieczeństwo na sprawdzonym sojuszu transatlantyckim i uważamy, że czynnikiem destabilizującym jest Rosja - dodał.