W poniedziałek na Pomorzu prezydent Andrzej Duda uczestniczył w uroczystościach z okazji 100. rocznicy zaślubin Polski z morzem. W Pucku i Wejherowie grupa manifestujących próbowała zakłócić spotkanie z prezydentem. Pikietujący mieli ze sobą transparenty, na których widniały hasła m.in. "Konstytucja", "Duda jesteś wstydem narodu", "Duda = 4 litery", "Przestańcie kraść, wyPAD 2020". Demonstrujący gwizdali i wykrzykiwali hasła: "Marionetka", "Będziesz siedział". Padały też wulgarne określenia pod adresem Dudy.

W uroczystościach uczestniczyła również wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), kontrkandydatka Dudy w wyborach prezydenckich. Na filmikach zamieszczonych w internecie widać, że spotyka się ona z protestującymi wcześniej osobami, które pytają: "było słychać?".

W Polskim Radiu 24, Kaleta stwierdził, że był to "żenujący spektakl, który urządziła opozycja podczas uroczystości państwowych". Mówiąc o "gorszących scenach" dodał, że sam fakt, że do nich doszło to jedno, ale większe oburzenie budzi fakt, że po tej "zadymie", politycy opozycji, w tym "przede wszystkim Małgorzata Kidawa-Błońska dziękowała tym ludziom za to zdarzenie".

Kaleta mówił także o informacjach na temat autobusu, który - jak relacjonował - "przyjechał z tymi ludźmi do Pucka i mieszkańcy pytali skąd państwo przyjechaliście". "Dlatego wzywam pana Borysa Budkę, żeby wyjaśnił opinii publicznej, czy Platforma Obywatelska współuczestniczyła, czy sztab Małgorzaty Kidawy-Błońskiej współuczestniczył przy organizacji tej zadymy" - oświadczył Kaleta.

Szłapka zapewnił, że "absolutnie nikt ze sztabu, ani nikt z Koalicji Obywatelskiej takiego wyjazdu, czy tego typu grupy nie współorganizował". "Rozumiem, że pytanie pana Kalety jest związane z tym, że oni mają dobre doświadczenia w organizowaniu gwizdów na pogrzebach, wygwizdywaniu więźnia Auschwitz, pana prof. Władysława Bartoszewskiego. My czegoś takiego nie robimy" - podkreślił rzecznik sztabu kandydatki PO na prezydenta.

Grabiec powiedział zaś, że "politycy PiS nie mają żadnego moralnego prawa do zarzucania komukolwiek hejtu", gdyż - jak zaznaczył - "sami od ponad czterech lat tworzą instytucjonalny przemysł pogardy". To "systematyczne, przemyślane i planowe działanie polityków PiS-u" - ocenił.

Odnosząc się do apelu Kalety do Budki ws. "współorganizowania zadym" na Pomorzu, Grabiec ocenił, że są to "insynuacje, które pewnie wynikają z doświadczeń organizacji sztabów przez PiS".

"Pamiętamy kampanię nienawiści wobec prezydenta Bronisława Komorowskiego, do organizacji której przyznali się politycy PiS-u. Rozumiem, że dzisiaj sądzą, że podobnie może postępować opozycja. Ale my różnimy się od naszych oponentów, nie sięgamy po takie metody"

- zapewnił rzecznik PO.

"Wulgarne wypowiedzi zawsze potępiamy i wzywamy do stonowania języka, bez względu na to, kto je wypowiada i bez względu na to, czy te wulgarne wypowiedzi padają pod adresem polityków opozycji, czy władzy. I tego samego oczekiwalibyśmy od dziś rządzących"

- podkreślił. "Ale z całą pewnością będziemy starali się zachować znacznie wyższe standardy, niż te, które dotyczyły chociażby kampanii PiS wobec prezydenta Komorowskiego" - zadeklarował.

Posłanka Koalicji Obywatelskiej była pytana o zachowanie działaczy KOD oraz o to, czy Małgorzata Kidawa-Błońska powinna przeprosić za to, że chwilę potem się z nimi spotkała odparła: "Działacze KOD tylko przypominali panu prezydentowi, jak trzeba przestrzegać konstytucji". Dodała, że okrzyki pod adresem Dudy dotyczyły jedynie "rozliczenia go za niekonstytucyjną działalność".

"Ja tam byłam i wiem, co słyszał prezydent - słyszał informację o czekających go konsekwencjach"

- dodała.

Barbara Nowacka przyznała jednocześnie, że język polityczny "poszedł za daleko". "Powodem takiej eskalacji agresji jest kampania PiS z 2014, 2015 roku i działalność mediów publicznych, na które wydajemy miliardy" - podkreśliła.

Dopytywana przez reportera TVP, czy Małgorzata Kidawa-Błońska nie powinna jednak przeprosić, Nowacka powiedziała: "to państwo powinniście przeprosić za falę hejtu, którą siejecie".