W nocy z czwartku na piątek w Bagdadzie Sulejmani został zabity w rezultacie amerykańskiego precyzyjnego ataku rakietowego, zarządzonego przez prezydenta Trumpa. Na dzisiaj w Bagdadzie zaplanowane są jego uroczystości pogrzebowe.

Teheran zapowiedział zbrojny odwet za tę akcję. W związku ze wzrostem napięć na Bliskim Wschodzie Stany Zjednoczone wyślą dodatkowo do tego regionu około 3 tys. żołnierzy ze swej 82. dywizji powietrznodesantowej.

Już wczoraj ten fakt skomentował na Twitterze Biedroń:

W nocy w Iraku doszło do kolejnego ataku lotniczego, w którym zginęło sześć osób zginęło, a trzy zostały ciężko ranne. W nocy w okolicach bazy at-Tadżi w pobliżu Bagdadu ostrzelany został konwój samochodów irackich Ludowych Sił Mobilizacyjnych (PMF), grupujących wspierane przez Iran szyickie milicje. Międzynarodowa Koalicja walcząca w Iraku zaprzeczyła, że miała cokolwiek wspólnego z tym atakiem.

Lider podupadającej partii Wiosna odniósł się i do tego faktu, ale tym razem grubo przesadził - napisał, że Trump "ma krew na rękach" i nazwał prezydenta USA "waszyngtońskim frustratem".

Wpis Biedronia spotkał się z krytyką internautów.