Olga Tokarczuk odebrała wczoraj literacką Nagrodę Nobla. Nic dziwnego, że z tej okazji jej profil na Twitterze przeżywa prawdziwe oblężenie. Jest mnóstwo osób, które chciałyby złożyć jej gratulacje lub po prostu przeczytać, co noblistka ma aktualnie do przekazania swoim czytelnikom. Ale... nie wszystkim jest to dane. Niektórzy zostali "prewencyjnie zablokowani" na profilu pisarki, zanim zdążyli cokolwiek o niej napisać lub w ogóle wejść na jej profil.

W sieci pojawia coraz więcej wpisów, potwierdzających zbanowanie przez Tokarczuk. "Ofiarami" padają dziennikarze, publicyści czy politycy - jak poseł Jacek Ozdoba.

Blokowanie użytkowników Twittera, nawet tych, którzy wcześniej nigdy nie zaglądali na profil noblistki, stało się zadziwiająco powszechne. Zbanowany został nawet... rzecznik prasowy archidiecezji warszawskiej.

Sytuacja przekracza już granice absurdu -  na profilu Tokarczuk komentatorzy... domagają się blokady, co później, ku ich uciesze, staje się faktem. Ban od noblistki staje się zjawiskiem niezwykle pożądanym.

Tego typu prośby pojawiają się praktycznie pod każdym wpisem noblistki:

Przed Olgą Tokarczuk z pewnością jeszcze sporo pracy. Wszystkich na raz nie da się bowiem zablokować. Jednak jeżeli będzie szło to tak sprawnie, jak do tej pory, może się wkrótce okazać, że wiadomości publikowanych przez nią... nie będzie komu czytać.