Suski o "przenikaniu się świata przestępczego ze światem wymiaru sprawiedliwości". W tle - protesty

/ Zdjęcie ilustracyjne / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

- Sędziowie są bardzo ważną częścią społeczeństwa. Muszą być poza jakimikolwiek podejrzeniami. W swojej karierze politycznej miałem wielokrotnie do czynienia z poszkodowanymi w sądach - ocenił Marek Suski w porannej audycji Polskiego Radia 24 w rozmowie z Dorotą Kanią.

Przed sądami w kilkudziesięciu miastach w Polsce oraz przed ministerstwem sprawiedliwości w niedzielę po południu odbyły się protesty po cofnięciu delegacji do olsztyńskiego Sądu Okręgowego sędziego Pawła Juszczyszyna, a następnie zawieszeniu go w wykonywaniu obowiązków.

W protestach, zorganizowanych m.in. w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku, Łodzi, Lublinie, Katowicach, Częstochowie, Bydgoszczy, Wrocławiu, Szczecinie uczestniczyli sędziowie, prawnicy, artyści i grupy obywateli.

W Warszawie protestujący mieli transparenty z hasłami: "Cześć i chwała sędziom niezłomnym", "Nasz Boże dobry wybaw Polskę od Ziobry", "Niezależne sądy prawem każdego obywatela"; niosą też flagi unijne.

Odnosząc się do niedzielnych manifestacji Suski uznał, że „zdecydowanie chce się zatrzymać reformę sądownictwa”. „Sędziowie są bardzo ważną częścią społeczeństwa. Muszą być poza jakimikolwiek podejrzeniami. W swojej karierze politycznej miałem wielokrotnie do czynienia z poszkodowanymi w sądach. Nie dziwie się, że odbiór sędziów jest negatywny w społeczeństwie” – tłumaczył polityk w rozmowie z red. Kanią.

Miałem wiele interwencji w biurze. Ludzie przynosili dokumenty, mówili, że sąd nie brał dowodów pod uwagę, odrzucał wnioski dowodowe, nie chciał słyszeć o żadnych dowodach. Rozstrzygnięcia były takie, że niektóre firmy zostały pozbawione majątku. Ludzie pracujący przez wiele lat byli, w imię prawa, okradani. Sami sędziowie zachowują się w sposób skandaliczny, nieprzystający do tego zawodu

- ocenił Suski.

Wczoraj informowaliśmy o reportażu, jaki dziennikarze TTV zrealizowali blisko cztery lata temu. Ten dotyczył m.in. sędziego Pawła Juszczyszyna oraz sprawy rolnika z Kondratowa pod Olsztynem. Sprawa miała tragiczny finał, gdy mężczyzna stracił swój dorobek życia i zmarł w sierpniu tego roku. Przypominamy, że zagadnieniem zajmą się dziennikarze "Gazety Polskiej" już w nadchodzącym wydaniu.

„Pewna osoba skarżyła mi się, że jest prześladowana, że jest terroryzowana. Poszła do sądownictwa, po czym na drugi dzień miała telefon: „jednak się poskarżyłaś, popamiętasz

- mówił dalej.

Przenikanie świata przestępczego ze światem wymiaru sprawiedliwości nadal trwa. Trzeba to zmienić w interesie praworządności, sprawiedliwości, w interesie obrony konstytucji” – podsumował Marek Suski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Polskie Radio 24

Tagi

Wczytuję komentarze...

Masakra w ostrawskim szpitalu. NOWE FAKTY o zabójcy i jego ofiarach

zdjęcie ilustracyjne, / / Twitter.com/Policie ČR (@PolicieCZ)

  

Sześć osób zginęło w strzelaninie w Szpitalu Uniwersyteckim w Ostrawie na wschodzie Czech. Sprawca zbiegł z miejsca zbrodni, po czym się zastrzelił. Trzy osoby są hospitalizowane; jedna z nich - kobieta - jest w stanie krytycznym. Według niepotwierdzonych informacji po zastrzeleniu sześciu osób sprawca skontaktował się z matką, której powiedział o strzelaninie i o planach odebrania sobie życia.

Dyrektor kliniki Jirzi Havrlant poinformował, że stan drugiego rannego jest poważny; trzeci odniósł lżejsze obrażenia.

Jak podała policja, w strzelaninie zginęło sześć osób – czterech mężczyzn i dwie kobiety. Wcześniej funkcjonariusze mówili o pięciu mężczyznach i jednej kobiecie. Władze nie ujawniły tożsamości zabitych.

Wicepremier i minister spraw wewnętrznych Jan Hamaczek na antenie telewizji publicznej przeprosił mężczyznę, którego zdjęcie opublikowano po strzelaninie, z błędną informacją, że to on jest sprawcą. Później władze skorygowały, że jest to „istotny świadek”.

Według niepotwierdzonych informacji sprawca strzelaniny to 42-letni technik budowlany Ctirad V. z okolic Opawy na czeskim Śląsku. Był wcześniej znany policji, notowano go za bójki i kradzieże, nie miał pozwolenia na broń. Na policyjnych zdjęciach rozpoznał go szef firmy, w której pracował, Alesz Zygula.

Nie wiadomo jeszcze, jakie były motywy zbrodni. Zygula powiedział, że V. od półtora miesiąca nie pojawiał się w pracy, a od 14 dni był na zwolnieniu lekarskim. Stwierdził też, że V. był przekonany, że jest poważnie chory i nikt nie chce go leczyć. Dodał, że w ramach wspólnych imprez V. razem z kolegami z pracy odwiedzał strzelnice.

[polecam:https://niezalezna.pl/301336-nowe-fakty-w-sprawie-masakry-w-ostrawie-strzaly-w-poszukiwanym-przez-policje-aucie]

Według niepotwierdzonych informacji po zastrzeleniu sześciu osób sprawca skontaktował się z matką, której powiedział o strzelaninie i o planach odebrania sobie życia. Matka V. współpracuje z policją.

Premier Andrej Babisz, który na wiadomość o strzelaninie odwołał zaplanowaną podróż do Estonii i przyjechał do Ostrawy, poinformował, że dla uczczenia pamięci ofiar wtorkowej strzelaniny 17 grudnia przez ponad dwie minuty i 20 sekund rozlegać się będą syreny alarmowe w całym kraju. Babisz powiedział również o przeznaczeniu 300 tys. koron (około 12 tys. euro) jednorazowej pomocy dla każdej z rodzin ofiar.

We wtorek główne budynki w Ostrawie pozostają nieoświetlone. Władze miasta zarządziły ograniczenie imprez masowych, a podczas tych, które będą się odbywać, organizatorzy mają zarządzić minutę ciszy dla uczczenia ofiar. Miasto odwołało także wydarzenia towarzyszące jarmarkom świątecznym. Wygaszono światła na miejskiej choince.

Do strzelaniny doszło po godzinie 7 rano w poczekalni oddziału traumatologii kliniki w dzielnicy Poruba w Ostrawie. Sprawca strzelał z bliska, z broni krótkiej. Zastrzelił na miejscu pięć osób, szósta ofiara ataku zmarła na sali operacyjnej.

Napastnik zbiegł z miejsca zbrodni. Policja wszczęła za nim pościg, opublikowała jego wizerunek i numer rejestracyjny samochodu, którym się poruszał. Po zlokalizowaniu pojazdu po ponad trzech godzinach przez śmigłowiec sprawca strzelaniny strzelił sobie w głowę. Podjęta przez ratowników resuscytacja nie przyniosła rezultatu.

W lutym 2015 r. w restauracji w Uherskym Brodzie doszło do strzelaniny, w której zginęło osiem osób. Również wówczas sprawca popełnił samobójstwo - przypomina agencja CTK.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl