Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Mołdawianin nie przyznaje się do zabójstwa konkubiny

43-letni Mołdawianin oskarżony o zabójstwo swojej konkubiny nie przyznaje się do winy. We wtorek przed Sądem Okręgowym w Kaliszu ruszył proces w tej sprawie.

Autor:

Do zdarzenia doszło 22 września 2018 r. w domu, zamieszkiwanym przez obcokrajowców, w wielkopolskim Mikstacie. Wszyscy przyjechali do Polski w celach zarobkowych i pracowali w miejscowym zakładzie drobiarskim.

Następnego dnia, o godz. 8.00 poinformowano policję z Ostrzeszowa o martwej 42-letniej obywatelce Mołdawii. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce, znaleźli kobietę z raną kłutą szyi. W domu byli wszyscy jego mieszkańcy – ok. 30 osób - poza partnerem kobiety. Po poszukiwaniach został on zatrzymany w oddalonym o kilkanaście kilometrów Ostrzeszowie – informowała wówczas rzecznik prasowy ostrzeszowskiej policji Agnieszka Szołdra.

42-letni wtedy obywatel Mołdawii usłyszał zarzut zabójstwa swojej partnerki.

„Podczas przesłuchania w prokuraturze, które odbyło się w obecności tłumacza przysięgłego, mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Został osadzony w areszcie”

– informował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler.

We wtorek w kaliskim Sądzie Okręgowym ruszył proces. Adrei S. został oskarżony o zabójstwo. "Działając z zamiarem bezpośredniego pozbawienia życia Doriny P. zadał jej nożem dwa ciosy w plecy i w szyję, powodując wykrwawienie i doprowadzenie do śmierci" – oskarżał prokurator Waldemar Franiak.

Oskarżony nie przyznał się. Wyjaśnił, że bardzo kochał Dorinę, a ona jego. Dodał, że "miała delikatne ciało i nigdy by jej nie skrzywdził, że rozmawiali ze sobą spokojnie, lubili żartować i chciałby ją zobaczyć, bo nadal nie wierzy, że ona nie żyje".

Oskarżony znał się z kobietą od dziewięciu lat, od dwóch lat mieszkali w Mołdawii razem i wychowywali jej dziecko. W rodzinnym kraju żył z renty inwalidzkiej, a kobieta pracowała w piekarni. Na początku września 2018 r. przyjechali do pracy do Polski w Mikstacie. Oskarżony miał już doświadczenia w pracy za granicą, ponieważ wcześniej pracował w Czechach. Zamieszkali na pierwszym piętrze w jednym pokoju z innym małżeństwem z Mołdawii.

22 września oskarżony miał poczuć się źle w nocy w pracy. Kierownik zmiany pozwolił mu pójść do domu. Podczas drogi powrotnej Mołdawianin miał dostać napadu padaczki.

"Kiedy Dorina wróciła nad ranem z pracy, zrobiła mi zastrzyk i podała tabletki. Zrobiłem dwie herbaty i wtedy doszło między nami do rozmowy. Powiedziałem, że nie daję rady pracować przez tyle godzin i pojadę do Czech do znajomego, u którego wcześniej pracowałem. Dorina nie chciała zmieniać pracy, więc umówiliśmy się, że do Mołdawii wrócimy na początku 2019 roku"

– mówił oskarżony.

Zeznał przed sądem, że Dorina dała mu 20 zł na papierosy i położyła się spać, on spakował rzeczy i poszedł na przystanek; tam został zatrzymany przez policję.

Z zeznań złożonych w prokuraturze - odczytanych podczas rozprawy - wynika, że Andrei S. miał tej nocy uderzyć kobietę w twarz, że był o nią zazdrosny, kobieta chciała zamieszkać w innym pokoju i bardzo się go bała.

Sędzia Dariusz Świeżyński zapytał o różnice w zeznaniach, oskarżony odpowiedział, że podczas prowadzonego przez prokuraturę śledztwa miał tłumaczkę języka rosyjskiego, którą "nie do końca rozumiał" – oświadczył. Na wtorkowej rozprawie towarzyszyła oskarżonemu tłumaczka znająca język urzędowy używany obecnie w Mołdawii.

Na sprawie sędzia okazał dowody rzeczowe: nóż i ubranie oskarżonego. "Nie pamiętam tego noża, może to jest jeden z używanych w kuchni" - tłumaczył oskarżony. Na pytanie sędziego, skąd na jego ubraniu krew kobiety, odparł, że nie wie i nie widział żadnej krwi

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska