Szefowa nie wezwała pomocy - jest akt oskarżenia

/ pixabay.com; geralt

  

Do sądu trafił akt oskarżenia ws. śmierci ukraińskiego pracownika firmy spod Nowego Tomyśla. Zwłoki mężczyzny odkryto pod koniec czerwca niedaleko Skoków (wielkopolskie), ok. 120 km od jego miejsca pracy. Ukrainiec został tam wywieziony przez swoją szefową.

Jak poinformował rzecznik prokuratury Okręgowej w Poznaniu Michał Smętkowski, akt oskarżenia tej sprawie skierowano przeciwko Grażynie F., właścicielce firmy, w której pracował zmarły Wasyl C., oraz przeciwko Serhiejowi H., pracownikowi, który pomógł swojej szefowej.

Z ustaleń śledczych wynika, że Wasyl C. 12 czerwca zasłabł w swoim miejscu pracy, w firmie stolarskiej nieopodal Nowego Tomyśla.

„W momencie, gdy Wasyl C. dostał ataku Grażyna F. kazała wszystkim opuścić zakład i pozostał tylko oskarżony Serhij H.”

- tłumaczył Smętkowski. Grażyna F. zabroniła swojemu pracownikowi wezwać pogotowie ratunkowe. Oskarżony Ukrainiec próbował reanimować Wasyla C.

Grażynie F. zarzucono, że nie udzieliła Wasylowi C. niezbędnej pomocy w chwili bezpośredniego zagrożenia jego życia, oraz że nie wezwała pomocy medycznej. Według prokuratury Grażyna F. przez swoje zachowanie nieumyślnie doprowadziła do śmierci swojego pracownika. Kobieta nie przyznała się do winy. „Nadal podtrzymuje swoją wersję, że Wasyl C. już nie żył, więc wezwanie pogotowia nie miało jej zdaniem sensu” – powiedział Smętkowski.

„Drugim oskarżonym jest Serhij H., obywatel Ukrainy, który jest oskarżony o to, że utrudnił postępowanie karne pomagając Grażynie F. zatrzeć ślady przestępstwa poprzez pomoc w załadunku zwłok Wasyla C. do samochodu, którym Grażyna F. wywiozła je z miejsca zdarzania”

– powiedział prokurator.

Grażyna F. porzuciła Wasyla C. w lesie nieopodal Skoków (woj. wielkopolskie), około 120 km od siedziby swojej firmy. Biegłym nie udało się ustalić, czy mężczyzna żył w momencie gdy był wieziony przez oskarżoną. Według śledczych Wasyl C. zmarł między godz. 18.30 a 22.30 w wyniku niewydolności krążeniowej, ale biegłym nie udało się ustalić jej przyczyny.

Grażyna F. została tymczasowo aresztowana, Serhij H. został objęty dozorem policyjnym i nałożono na niego zakaz opuszczania kraju. Obojgu oskarżonym grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.

Według prokuratora Smętkowskiego w przypadku Serhija H. sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. Oskarżony miał działać w stanie przymusu, obawiał się odpowiedzialności karnej. "Po drugie groziła mu deportacja i miał nie dostać wypłaty, gdyby nie pomógł (swojej szefowej, Grażynie F. – PAP)” – wyjaśnił Smętkowski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Dramatyczne sceny w Paryżu! Dziennikarz postrzelony w twarz trafił do szpitala. WIDEO

zamieszki w Paryżu / twitter.com/screenshot/@lucas_rtfrance

  

W światowych agencjach, a także w mediach społecznościowych pojawiło się wiele filmów relacjonujących dzisiejsze protesty "żółtych kamizelek". W przeciwieństwie do zwykle bardzo lakonicznych komunikatów francuskich władz, można w tych materiałach zobaczyć dramatyczne sceny. Na jednym z profili na Twitterze pojawił się film na którym widać postrzelonego w twarz dziennikarza.

Do starć z policją doszło m.in. w rejonie Placu Pigalle oraz Placu de Clichy na północy stolicy, gdzie palono opony. Interweniujący policjanci użyli tam gazu łzawiącego. Demonstrantów aresztowano w pobliżu Pól Elizejskich i Łuku Triumfalnego. Według komunikatów policji zatrzymano co najmniej 61 osób.

Demonstranci skandowali: „Jesteśmy tutaj, nawet jeśli Macron nie chce”, „Nigdy się nie poddamy”, „Chcemy żyć, a nie wegetować” oraz „Wszystkiego najlepszego”.

Na jednym z filmów opublikowanych w mediach społecznościowych widać postrzelonego w twarz dziennikarza, który prawdopodobnie stał się przypadkową ofiarą interwencji francuskiej policji. Żurnalista został ciężko ranny, mimo, że był wyposażony w kamizelkę kuloodporną, specjalny, oznakowany napisem "PRESS" strój i hełm z maską przeciwgazową. 

Światowe agencje publikują wstrząsające filmy z zamieszek we francuskiej stolicy.

Policja zabezpieczała restauracje, by manifestanci nie wynosili z nich krzeseł i stołów w celu wznoszenia barykad. W Paryżu odbyły się trzy manifestacje w różnych częściach miasta mimo formalnego zakazu prefekta policji.

Zamknięto kilkadziesiąt stacji metra, wstrzymano ruch na kilku liniach autobusowych i lokalnych pociągach RER. Na Placu Włoskim w Paryżu zdemolowane zostały centrum handlowe oraz placówka banku HSBC.

Dzisiejsze demonstracje odbyły się z okazji pierwszej rocznicy wyjścia na ulicę "żółtych kamizelek". Oprócz Paryża protestowano także w innych dużych miastach, w tym w Bordeaux, Lille, Lyonie, Marsylii, Nantes i Tuluzie. Francuskie służby nie podały dotychczas, ilu manifestantów demonstrowało w całym kraju.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl