W Stalowej Woli odbyła się konferencja "Czas na Bezpieczną Polskę". Podczas panelu "Technologiczne aspekty bezpieczeństwa państwa" jednym z prelegentów był były wiceszef MON i późniejszy szef Polskiej Grupy Zbrojeniowej Sebastian Chwałek. W resorcie obrony narodowej nadzorował m.in. proces modernizacji technicznej i rozbudowy Sił Zbrojnych.
- Polski przemysł zbrojeniowy powinien być cały czas rozwijany i dostosowywany do potrzeb obecnego placu wojny - podkreślił. Przypomniał przy tej okazji obserwację pola walki na Ukrainie.
- Cały czas powinniśmy też stawiać na konwencjonalne rozwiązania - powiedział i dodał, że na rynku poza państwowymi firmami zbrojeniowymi rozwijają się prywatne firmy oferujące wyspecjalizowane sprzęty, jak np. małe i nisko kosztowe bezzałogowce. - To jest bardzo dobry kierunek, bo Polska Grupa Zbrojeniowa skupiała się w pewnym momencie na dostawach ciężkiego sprzętu dla Sił Zbrojnych - tego, który buduje podstawę silnej polskiej armii i tym, którym będziemy odstraszać naszego przeciwnika, a w sytuacji próby będziemy się bronić - zaznaczył i dodał, że wiele polskich sprzętów jest na bardzo wysokim poziomie zaawansowania. Zostały one wypróbowane i są chwalone na ukraińskim froncie. Wymienił przy tek okazji produkowane w Radomiu karabinki MSBS Grot.
Nowy rząd, odwrotny trend
- Nie powinniśmy na tym poprzestawać i cały czas powinniśmy inwestować - podkreślił Chwałek. Przypomniał, że rozbudowa radomskich zakładów "Łucznik" to efekt decyzji sprzed 4 lat o dofinansowaniu produkcji.
Przyznał, że obecny rząd proponuje dyskredytuje polski przemysł zbrojeniowy. Zarzutem ma być jego niska wydolność i nieumiejętność dostosowania się do nowych technologii. - Efektem tego rodzaju podejścia jest ekspansja zachodniego przemysłu na nasze rynki - dodał.