Trwa postępowanie dotyczące wyłudzenia pieniędzy przez pracowników Wydziału Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Inowrocławia. Rozpoczęło się ono w październiku 2017 r. CBA przeprowadziło wówczas w inowrocławskim magistracie kontrolę, a po jej wstępnych ustaleniach i w efekcie zawiadomienia złożonego przez ojca posła PO - prezydenta Inowrocławia Ryszarda Brejzę - wszczęto śledztwo.

Portal tvp.info podawał, że "jak wynika z przekazanych śledczym informacji były prowadzone szkolenia jak pisać w internecie, żeby zaszkodzić przeciwnikowi. Padają konkretne nazwiska urzędników, którzy pisali na zlecenie posła Brejzy lub prezydenta Brejzy".

Minister w programie „W pełnym świetle” na antenie TVP Info odniósł się do sprawy hejtu w ratuszu w Inowrocławiu.

W Ministerstwie Sprawiedliwości pojawiły się takie sytuacje, a z całą pewnością mamy bardzo twarde dowody wskazujące na to, że pan Brejza, który jest szefem kampanii PO i kandydatem tej partii na ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, osobiście był zaangażowany – on sam, a nie jego współpracownicy – w organizowanie, jak to się teraz mówi „farmy trolli” i atakowanie swoich przeciwników

– powiedział wczoraj wieczorem Zbigniew Ziobro.

Jak dodał dochodziło do kradzieży mienia publicznego na użytek interesów Platformy Obywatelskiej.

„Co więcej, tam ci pracownicy, którzy wykonywali te zadania byli opłacani z pieniędzy publicznych, ze środków publicznych, więc można powiedzieć, że dochodziło do kradzieży mienia publicznego na użytek prywatnych interesów partii o nazwie Platforma Obywatelska” – dodał.

Na uwagę, że Brejza nadal jest szefem sztabu PO minister stwierdził:

– To jest różnica w standardach. Analogiczna sytuacja, ale nie tak drastyczna, bo nie było wykorzystywanych środków publicznych – natychmiastowe odwołanie, wszczęcie postępowań, a tutaj idą w zaparte

– powiedział Ziobro.

Dodał, że to są „ludzie całkowicie niewiarygodni, hipokryci”.

- Korzystają z osłony medialnej, zwłaszcza TVN i Gazety Wyborczej, to są media całkowicie zaangażowane po jednej stronie, nieobiektywne, które nie chcą pokazywać tego, co dzieje się naprawdę w Polsce – ocenił.