Arłukowicz senior: wczoraj w ORMO, dziś za Platformą. Niedawno prowadził kampanię syna

/ Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

  

Pełna wyższości buta, z jaką Bartosz Arłukowicz podchodzi do mieszkańców małych miast głosujących na PiS, ma dość typowy rodowód – sam wychowywał się na prowincji, ale jako syn lokalnego nomenklaturowego bonza. Jego ojciec był w PRL naczelnikiem Miasta i Gminy Darłowo, członkiem PZPR i funkcjonariuszem ORMO. Młody Bartosz, który wybił się jako lekarz, w naturalny sposób trafił więc do SLD, a także do popularnego show w TVN. Tej historii nie znajdziecie w artykułach o nim w innych mediach. Tylko w najnowszej "Gazecie Polskiej"!

Bartosz Arłukowicz, który w PO odpowiada za kampanię bezpośrednią, na jej początku zaliczył widowiskowy falstart: w Węgrowie rechotał ze zwykłego mieszkańca, którego pomylił z właścicielem kiosku, będącym członkiem tamtejszego klubu „Gazety Polskiej”. 

Tymczasem były minister zdrowia sam dorastał w niewielkim miasteczku. Tyle że nie jako zwykły mieszkaniec, lecz syn PZPR-owskiego bonza, funkcjonariusza ORMO. Do Zygmunta Arłukowicza jak ulał pasuje część hasła ze związkowych manifestacji z czasów rządów PO i PSL: „Byłeś w ZOMO, byłeś w ORMO, teraz jesteś za Platformą”.

Jednakże dziennikarskie sylwetki Bartosza Arłukowicza w zaprzyjaźnionych mediach zaczynają się od roku 2001 i udziału przyszłego polityka w TVN-owskim programie „Agent”. Wtedy widzowie w całej Polsce poznali Arłukowicza jako uczestnika pozbawionego sentymentów, który dzięki przewrotności pokonał wszystkich przeciwników.

„Po kilku tygodniach programu to właśnie Arłukowicz wykazał się największym sprytem. Pokonał pozostałych uczestników i zgarnął 125 tys. zł. 30-letni wówczas lekarz pokazał, że w grze o dużą stawkę nie ma przebacz”

– czytamy w artykule Andrzeja Antosika „Od Agenta do ministra. Sylwetka ministra zdrowia” w „Super Expressie” z 2012 r==.

Tymczasem by zrozumieć wybór politycznej drogi Bartosza Arłukowicza, trzeba się cofnąć wiele lat przed startem w telewizyjnym show. Do okresu, w którym dorastał on w rodzinie prominentnego działacza lokalnych struktur PRZR w Darłowie koło Koszalina.

Arłukowicz urodził się w Resku, niewielkim miasteczku gdzieś pośrodku drogi między Szczecinem a Koszalinem. Szkołę średnią kończył już w nadmorskim Darłowie. Gdy chodził do liceum, jego ojciec Zygmunt Arłukowicz był naczelnikiem Miasta i Gminy Darłowo i członkiem komunistycznej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Ale to nie wszystko. W archiwum szczecińskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej można znaleźć także inne informacje na temat Zygmunta Arłukowicza, urodzonego 7 marca 1945 r., syna Czesława. Pod sygnaturą Sz 352/24865, sporządzoną przez Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Szczecinie, widnieje on jako funkcjonariusz Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej. Zygmunt Arłukowicz służył w tej paramilitarnej formacji m.in. w okresie stanu wojennego.

Funkcjonariuszy ORMO zazwyczaj rekrutowano spośród członków PZPR. Podczas protestów robotniczych i studenckich w okresie PRL ormowcy wspierali Milicję Obywatelska m.in. przy pałowaniu opozycji antykomunistycznej. W okresie stanu wojennego często można było napotkać na ulicy patrolujące oddziały ormowców. Nosili mundury i charakterystyczne kaski. Formacja ta w walce z wrogami władzy ludowej wykazywała się dużą gorliwością.

W takim klimacie rodzinno-politycznym dorastał w prowincjonalnym Darłowie młody Bartosz Arłukowicz. Wpływ taty – byłego ormowca i lokalnego partyjnego bonza – nie zakończył się na ukształtowaniu światopoglądu syna. Jak mówił w lokalnych mediach, z rodzicami konsultował przejście do PO. Na filmiku z jednego ze spotkań z nim pojawia się także bliski znajomy ojca, deklarujący sympatię dla jego syna.

Ojciec do dziś jest doradcą i prawą ręką Arłukowicza. W tekście Jolanty Kowalewskiej w „Gazecie Wyborczej” z maja tego roku „Bartosz Arłukowicz, wojownik” czytamy, że w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego polityk miał swój BartekTeam. W pracę tego sztabu wyborczego zaangażowanych było kilkadziesiąt osób. „Na czele BartekTeamu stał mój tata (obecnie emerytowany prawnik – przyp. red.)” – zdradził dziennikarce kulisy swojej kampanii Bartosz Arłukowicz.

Całość artykułu w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska"
W najnowszym numerze „GP”: Według polskich sędziów kontakt z transseksualistą jest korzystny dla dziecka


W najnowszym numerze „GP”: Według polskich sędziów kontakt z transseksualistą jest korzystny dla dziecka

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska


Wczytuję komentarze...

Twitter zawiesił 10 tys. kont z dezinformacją

zdjęcie ilustracyjne / edar CC0

  

Twitter zawiesił ponad 10 tys. kont z sześciu krajów (ZAE, Egiptu, Arabii Saudyjskiej, Chin, Ekwadoru i Hiszpanii), które angażowały się w dezinformację i pogłębianie podziałów w dyskusjach na wrażliwe tematy polityczne.

Platforma należąca do firmy zarządzanej przez Jacka Dorseya podjęła działania względem 267 kont, które były wykorzystywane w ramach skoordynowanych działań z Egiptu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Operacje informacyjne realizowane z ich pomocą wymierzone były w Katar oraz inne kraje, m.in. Iran. Profile rozpowszechniały również przekaz propagandowy wspierający rząd Arabii Saudyjskiej - donosi w piątek serwis Tech Crunch.

Według Twittera wszystkie te konta mogły być powiązane z aktywnością firmy technologicznej DotDev, której profil również został odcięty od możliwości korzystania z platformy.

Oddzielna grupa 4258 kont działających z terytorium Arabii Saudyjskiej kierowała przekaz mający oddziaływać przede wszystkim na użytkowników z Kataru i Jemenu. Według przedstawicieli serwisu Jacka Dorseya cytowanych przez TC „konta te często posługiwały się fałszywymi danymi osobowymi i zamieszczały wpisy na temat lokalnych spraw politycznych, takich jak wojna domowa w Jemenie”.

Jedynie sześć kont z grupy zablokowanych profili pochodziło z samej Arabii Saudyjskiej. Wszystkie powiązane były z rządem tego kraju oraz kontrolowanym przez władze aparatem medialnym. Profile te „angażowały się w skoordynowane działania na rzecz upowszechniania przekazu korzystnego dla saudyjskiego rządu, a także przedstawiały się jako należące do dziennikarzy czy związane z mediami” - poinformował Twitter.

W Hiszpanii na platformie zawieszono 259 kont, które związane były z partią polityczną Partido Popular założoną przez byłego frankistowskiego ministra zaangażowanego w kilka skandali korupcyjnych. Konta były wykorzystywane do pozorowania większego zaangażowania w sprawy PP w internecie. Według Twittera były aktywne jedynie przez krótki czas.

1019 usuniętych kont powiązano z Ekwadorem. Były one zaangażowane w działania na rzecz partii PAIS Alliance i rozpowszechniały treści na temat administracji prezydenta Moreno, szczególny nacisk kładąc na tematykę wolności słowa, technologii i rządowej cenzury - poinformowali przedstawiciele amerykańskiej platformy internetowej.

Twitter zawiesił również 4302 konta działające z terytorium Chin. Miały one pogłębiać podziały społeczne w dyskusjach na temat protestów w Hongkongu. Dla porównania, w sierpniu platforma usunęła 200 tys. kont angażujących się w tego typu działania związane z trwającymi od czerwca demonstracjami.

Usunięte z serwisu materiały zostały umieszczone przez Twittera w specjalnym archiwum danych dla naukowców i badaczy, którzy mogą uzyskać do niego dostęp celem prowadzenia prac m.in. w zakresie analizy zjawiska dezinformacji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl