Dlaczego odwołano przylot delegacji z Izraela? Narodowiec-wynalazca: to dzięki Deparchatorom!

/ Nocny Artysta/Facebook

  

Deparchator to kuriozalny wynalazek Marka Podleckiego, mający bronić Polaków przed żydowskimi „atakami hologramowymi”. Według „naukowca” przylot izraelskiej delegacji do Polski został odwołany właśnie dlatego, że uruchomiono Deparchatory. Ale najciekawsze jest to, że w świecie Podleckiego siłą, która może powstrzymać ataki “parchów”, jest … Rosja. Przykład wynalazcy-narodowca dobrze pokazuje, jak teorie o “Żydach czyhających na polski majątek” trafiają w czułą sferę ludzkiej psychiki i jakie są efekty, gdy podejrzenia, paranoje i domysły stają się jej główną pożywką.

Niewielka metalowa skrzyneczka przypominająca kształtem pudełko na buty. Z góry wystają aluminiowe rurki. Zawartość wnętrza pudełka wygląda jak kolekcja rzeczy, które znalazły się tam tylko dlatego, że ktoś w pośpiechu musiał opróżnić pawlacz lub kuchenną szafkę. Po odsłonięciu wieczka zobaczymy plątaninę kabli i dziwną kolekcję niepowiązanych ze sobą przedmiotów. Jest tu np. kuchenne metalowe sitko, elementy lampki nocnej, żarówka, którą można zapalić znajdującym się na obudowie wyłącznikiem, znalazło się nawet miejsce na kawałek starej puszki po coca-coli. Na koniec najważniejsze. Jeśli odwrócimy pudełko do góry nogami, na jego dnie ujrzymy wykonaną z rurek i pomalowaną na czarno gwiazdę Dawida. 

Tak wygląda Deparchator - “wynalazek” Marka Podleckiego, który - jak wskazuje sama nazwa i przekonuje nas twórca - pozwala na obronę przed negatywną energią wytwarzaną przez Żydów. W wersji turbo XL urządzenie kosztuje jedynie 2500 zł. Jak opowiada Marek Podlecki w wielu filmikach, które dostępne są w internecie, Żydzi przeprowadzają ataki hologramowe, czasami wykorzystują też złą plazmę. Najpoważniejsze ataki wymierzone są w samego wynalazcę Deparchatora: “strzały w odbyt, jakieś ukąszenia energetyczne, jakieś holograficzne metody  niszczenia samochodów”. Przed tym wszystkim jest w stanie zabezpieczyć Deparchator, który w wersji turbo XL, jak mówi Marek Podlecki, jest w stanie otoczyć obronną kulą dobrej plazmy nawet małą wioskę. Zresztą Deparchator nie tylko ochroni nas przed atakami holograficznymi, ale rozwiąże też problemy z zasypianiem, uleczy choroby, naprawi samochód, a nawet ograniczy ilość spalanego paliwa.

O Marku Podleckim na pewno nie można powiedzieć, że należy do głównego nurtu środowisk narodowych, ale ci, którzy się z tym nurtem identyfikują i zajmują bardziej skrajne pozycje, nie unikają z nim kontaktów. W jednym z internetowych programów wspólnie z Podleckim występował Aleksander Jabłonowski vel Olszański, dość popularny prorosyjski komentator, znany przede wszystkim z tego, że na ekranie zawsze pojawia się w mundurze. Choć Jabłonowski sam reprezentuje poglądy skrajne, to do prawicowego mainstreamu nie jest mu wcale tak daleko, występował wielokrotnie na antenie telewizji wPolsce. Trudno powiedzieć, jaką pozycje w tych środowiskach zajmuje Podlecki, szczególnie, że zasadą ich działania są ciągłe wzajemne oskarżenia o zdradę i służenie Żydom lub innym “antypolskim siłom”. 

Podlecki rozważania o żydowskim spisku łączy swobodnie z całą gamą dziwnych przekonań, wiedzą ezoteryczną, elementami New Age i, jak można mieć wrażenie, wszystkim, co się nawinie pod rękę. W jego filmikach usłyszeć można o wahadełkach, czakramach, duchowej energii i atakach hologramowych. Jednak w odróżnieniu od telewizyjnych wróżów i bioenergoterapeutów leczących dotykiem reumatyzm i rwę kulszową albo zawał serca wykałaczką, Podlecki nawiązuje zawsze do polityki, a jego argumenty są zawsze pewną wersją narracji, którą suflują środowiska narodowe:

“Jakieś tam sojusze nie sojusze, które mają nas ochronić rzekomo, że to się wszystko jakoś rozwiąże, my nie musimy nic robić, tylko się patrzeć na to co się dzieje. Słuchajcie, to wszystko są brednie, dezinformacyjne brednie. Wszystko zależy od nas tak naprawdę. Jeżeli ktoś wam wmawia, że jest jakiś sojusz, niech nam pokaże, kto jest w tym sojuszu, po prostu nie ma dowodów na to żadnych”.

Podlecki odnosi się też do sytuacji z ostatnich dni. Według niego przylot izraelskiej delegacji do Polski został odwołany dlatego, że uruchomiono Deparchatory. Ale najciekawsze jest to, że w świecie Podleckiego siłą, która może powstrzymać ataki “parchów”, jest… Rosja. Rosjanie mają posiadać Deparchatory wielkości ciężarówek, dzięki którym w ostatnich dniach mieli powstrzymać potężną armię. 

Wynalazca Deparchatora jest tylko momentami zabawnym, ale w większości sytuacji bardzo smutnym przykładem negatywnych zjawisk związanych z rozchodzeniem się informacji, które można obserwować na całym świecie. W USA socjologowie i psychologowie zastanawiają się jak możliwe jest to, że w dobie powszechnego dostępu do informacji, jest spora grupa osób, która szczerze wierzy w to, że ziemia jest płaska, a wszelkie dowody na jej kulistość są sfabrykowane przez NASA i CIA. Choć przyczyn ulegania teoriom spiskowym jest wiele, to główną jest kwestionowanie wiarygodności mainstreamowych mediów. Choć ta nieufność jest w wielu wypadkach uzasadniona, to w skrajnej postaci prowadzi do zjawiska, w którym wiarygodność uzyskują niszowe kanały w internecie, przekonujące swoich odbiorców, że tylko one powiedzą im “prawdę, którą przed wami ukrywano”.

Histeria wokół sprawy żydowskich roszczeń wobec Polski często działa na tych samych zasadach. Oczywiście te teorie spiskowe mają wiele odcieni. Od tych, które opierają się przede wszystkim na odpowiednio zebranych faktach, przyprawionych kilkoma kluczowymi niedomówieniami lub sugestiami, jak ta, którą wypowiedział ostatnio Krzysztof Bosak, że premier Mateusz Morawiecki starał się wkupić w łaski środowisk żydowskich w USA, mówiąc, że sam jest Żydem. Poprzez bardziej “odstrzelone” sugestie Grzegorza Brauna, zastanawiającego się publicznie, czy katastrofa smoleńska nie była zainscenizowana. Na samym końcu spektrum znajduje się wynalazca Deparchatora.

Przykład jest skrajny, a jego przekaz trafia zapewne do bardzo wąskiej niszy, ale dobrze pokazuje, jak teorie o “Żydach czyhających na polski majątek” trafiają w czułą sferę ludzkiej psychiki i jakie są efekty, gdy podejrzenia, paranoje i domysły stają się jej główną pożywką. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Radykalna rezolucja w europarlamencie. W treści dokumentu... postulaty proaborcyjne, gender i LGBT!

Parlament Europejski / © European Union 2020– Source: EP. (creativecommons.org/licenses/by/4.0/)

  

Parlament Europejski uchwalił rezolucję w sprawie priorytetów Unii Europejskiej na 64. sesji Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet. Eksperci Instytutu Ordo Iuris alarmują, że w dokumencie roi się od radykalnych postulatów. Znalazły się tam między innymi postulaty ideologii gender, zarzuty dotyczące rzekomego regresu praw kobiet, potępienie zakazu finansowania przez rząd USA organizacji proaborcyjnych czy wezwanie do pilnej ratyfikacji konwencji stambulskiej przez UE. Jak się okazuje, teraz główne założenia tego kontrowersyjnego dokumentu mają być forsowane przez Unię Europejską na sesji Komisji ONZ do spraw Statusu Kobiet.

Rezolucja została uchwalona w ubiegły piątek. Sesja Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet, której dotyczy dokument to doroczne wydarzenie w tym roku będzie miało wyjątkowy charakter – jego celem jest upamiętnienie 25-lecia przyjęcia Deklaracji Pekińskiej i Pekińskiej Platformy Działania na rzecz równouprawnienia kobiet wdrożonej w 1995 r. Ten niewiążący, lecz podpisany przez znaczną liczbę państw dokument stanowi do tej pory jeden z największych sukcesów ruchu feministycznego. Teraz natomiast europosłowie wezwali Radę UE do zapewnienia, aby żadne państwo unijne nie wyłamało się ze stanowiska prezentowanego przez UE na forum ONZ.  
 
Jakie dokładnie treści znalazły się w dokumencie? Jak wyliczają eksperci Ordo Iuris w uchwalonej rezolucji po raz kolejny padły stwierdzenia o rzekomym „zorganizowanym, niepokojącym ostrym sprzeciwie wobec praw kobiet i osób LGBTIQ+” m.in. w państwach członkowskich UE, przejawiającym się poprzez działalność „ruchów antygenderowych”. Jak wskazali autorzy rezolucji, ruchy te miałyby „ograniczać zdrowie oraz prawa seksualne i reprodukcyjne”, zakazywać „edukacji seksualnej i badań dotyczących problematyki płci” oraz wspierać „oszczercze kampanie przeciwko konwencji stambulskiej” (pkt G).

To, co PE nazywa „ruchami antygenderowymi” jest w rzeczywistości ogromną grupą obywateli krajów Europy, odrzucających ideologię gender i LGBT, stojących na straży poszanowania prawa do życia od poczęcia, wolności sumienia, wolności słowa, autonomii rodziny i prawa do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.
- zauważają eksperci Ordo Iuris.
 
Sporo miejsca poświęcono na krytykę ustawodawstwa regulującego dostęp do antykoncepcji (pkt N) i kwestie związane z brakiem legalizacji aborcji.

Jak się okazuje, w przyjętej rezolucji Paralament Europejski uznaje na przykład, że dostęp do „bezpiecznych i legalnych usług aborcyjnych to ważne elementy ratujące życie kobiet” (pkt ab), zaś „odmowa świadczenia usług w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz związanych z tym praw stanowi formę przemocy wobec kobiet” (pkt L). Ponadto, po raz kolejny PE potępił obowiązującą w Stanach Zjednoczonych tzw. zasadę „global gag rule”. Zakazuje ona przyznawania przez rząd amerykański środków finansowych organizacjom, które świadczą „usługi” aborcyjne, zajmują się doradztwem i konsultacjami w zakresie aborcji lub lobbingiem mającym na celu ustanawianie przepisów umożliwiających uśmiercanie nienarodzonych dzieci. Jednocześnie Parlament Europejski zaapelował, aby ciężar finansowania organizacji proaborcyjnych wzięły na siebie państwa unijne i UE (pkt n).
 
A jak wygląda poruszona w dokumencie kwestia edukacji seksualnej? Autorzy rezolucji mają na nią dość osobliwy pomysł. Ma ona m.in. „obejmować takie tematy jak orientacja seksualna i tożsamość płciowa, wyrażanie płci, normy płciowe” oraz zapewniać informacje o dostępie do „bezpiecznej i legalnej aborcji” (pkt ac).  
 
To jeszcze nie koniec. Jak ujawnia Instytut Ordo Iuris, w rezolucji znajduje się również wezwanie skierowane do Rady UE, w którym europarlamentarzyści domagają się, by przyjęła jednolite stanowisko na nadchodzącą Komisję ONZ ds. statusu kobiet. Postuluje on m.in., by Rada UE podjęła zdecydowane działania w celu jednoznacznego potępienia rzekomego sprzeciwu wobec równouprawnienia płci i środków podważających prawa kobiet, autonomię i emancypację w każdej dziedzinie (pkt c).

W ocenie ekspertów Instytutu, apel ten jest równoznaczny z wywarciem presji, aby żadne państwo członkowskie UE nie sprzeciwiło się na sesji Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet m.in. postulatom proaborcyjnym, które popiera Unia Europejska.
 
 Parlament Europejski wydaje coraz bardziej radykalne stanowiska, podważające prawo do życia, wolność słowa i poglądów czy prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Niepokój budzą zarówno próby wywarcia nacisku na państwa unijne, aby przyjęły postulaty środowisk feministycznych, jak i wymuszenia na rządach, aby na forum międzynarodowym prezentowały stanowisko spójne z unijnym - mimo odmiennych poglądów. Liczymy na większe zaangażowanie Polski w zakresie obrony prawa do życia na każdym etapie rozwoju oraz ochrony rodziny zarówno na forum ONZ, jak i w ramach UE.
- tłumaczy Magdalena Olek, Zastępca Dyrektora Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Ordo Iuris

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts