Wassermann przekazała pozostałym członkom komisji projekt raportu końcowego. Posłowie będą mieli dwa tygodnie na zapoznanie się z nim i kolejne dwa tygodnie na zgłaszanie ewentualnych uwag na piśmie.

Za miesiąc będziemy głosować zarówno poprawki oraz całość raportu.
- podkreśla Wassermann.

Szefowa podsumowując prace komisji podkreśliła, że nim nastąpiły pierwsze przesłuchania, członkowie komisji musieli zapoznać się z materiałem dowodowym.

Był to największy materiał dowodowy jaki wpłynął w historii Sejmu. Akta główne miały 18 tys. Tomów.
- mówiła Małgorzata Wassermann.

Jednocześnie przewodnicząca komisji zwróciła uwagę, że od momentu powstania komisja współpracuje z prokuraturą, która prowadzi kilka postępowań dot. Amber Gold.

Od momentu zmiany w prokuraturze oraz powstania komisji śledczej, poza Marcinem i Katarzyną P. 15 dodatkowych osób ma postawione zarzuty.
- podkreśliła szefowa komisji.

Zaznaczyła ponadto, że zadaniem komisji było zbadanie instytucje państwowe podlegające kontroli Sejmu.

Komisja nie miała prawa ani obowiązku badania przestępstwa popełnionego przez osoby prywatne. Co za tym idzie komisja nigdy nie poszukiwała ani złota, ani pieniędzy.
- zaznaczyła Wassermann.

Skrajnie źle oceniamy przede wszystkim działalność służb specjalnych oraz policji pod przewodnictwem tutaj na samej górze pana ministra Jacka Cichockiego.
- powiedziała przewodnicząca komisji śledczej.
 
Wassermann mówiła, że Cichocki „aby ukryć te działania zwłaszcza po stronie policji, ale również ABW (...) po pierwsze przemilczał fakt w ogóle prowadzenie tej sprawy (dot. Amber Gold) podczas debaty sejmowej 30 lipca 2012 r. A po drugie udzielił Sejmowi, a co za tym idzie opinii publicznej nieprawdziwej informacji o tym, że służby specjalne prowadziły działania w stosunku do grupy spółek Amber Gold i OLT, działania analityczne od roku 2012 roku, od marca”.
 
Jak mówiła, ta informacja „była informacją nieprawdziwą”.

Prawdziwa informacja jest taka, że służby specjalne posiadały udokumentowaną wiedzę o szykującej się przestępczej działalności OLT, czyli wejścia w linie lotnicze przez Marcina P., od sierpnia 2011 roku.
- powiedziała Wassermann.
 
Dodała, że drugim ministerstwem, które jest oceniane przez nią i prezydium komisji „skrajnie źle” jest Ministerstwo Transportu i Budownictwa pod rządami ministra Sławomira Nowaka. Mówiła, że Urząd Lotnictwa Cywilnego podległy temu resortowi utrzymywał, a nawet rozszerzał koncesję dla spółek OLT, mimo że te spółki nie spełniały przewidzianych prawem wymagań.
 
Wassermann mówiła, że Nowak jako jedyny minister posiadał uprawnienia w postaci „możliwości wydawania decyzji o zamknięciu działalności przez odebranie koncesji z rygorem natychmiastowej wykonalności”.

To oznacza, że pan minister Nowak mógł przeciąć tę działalność w ciągu jednego dnia.
- powiedziała przewodnicząca komisji śledczej.

Odnosząc się do głównej tezy raportu, powiedziała, że „obowiązkiem komisji było badanie instytucji państwowych, które podlegały kontroli Sejmu”. Podkreśliła, że komisja nie miała za zadanie np. ustalać, gdzie jest przechowywane złoto Amber Gold albo gdzie zostały przekazane pieniądze.

Komisja tylko i wyłącznie miała za zadanie analizę postępowania tych funkcjonariuszy publicznych, którzy podlegają kontroli Sejmu.
- zaznaczyła Małgorzata Wassermann.

Jak dodała ocena instytucji państwowych, zawarta w raporcie „jest w największej części krytyczna”.

Są tylko dwie instytucje, które możemy ocenić pozytywnie lub pozytywnie z pewnymi uwagami, natomiast większość z tych ocen jest bardzo zła" - powiedziała Wassermann. Te dwie instytucje ocenione pozytywnie to Ministerstwo Gospodarki oraz Komisja Nadzoru Finansowego. Pozostałe, jak mówiła, działały „w sposób zły albo nawet krytyczny”. Do instytucji najgorzej ocenionych należy np. Prokuratura.
- wskazała Wassermann.