W najnowszej „Gazecie Polskiej” opublikowano tekst autorstwa Tomasza Sakiewicza dotyczący narodowców.

Nie trzeba było nawet kilku godzin, by pojawiły się groźby pod adresem redakcji.

 

 

A na jaw co rusz wychodzą ciekawe informacje.

Dziennikarz Rafał Otoka-Frąckiewicz zamieścił na twitterze zdjęcie mężczyzn w sowieckich mundurach:

„Zdjęcie przedstawia żołnierzy Armii Czerwonej podczas interwencji sowieckiej w Afganistanie. Pytanie: który z nich kandyduje w polskich wyborach do @Europarl_PL oraz z której listy? :)”

Głos zabrał sam zainteresowany. Osadczy wprawdzie zdementował informacje, że zdjęcie pochodzi z interwencji sowieckiej w Afganistanie. Potwierdził jednak, że faktycznie on znajduje się na fotografii, oraz, że był w Armii Radzieckiej.

Jak tłumaczył się kandydat Konfederacji?

"Rzeczywiście, to moje zdjęcie, które swoją drogą bardzo mnie bawi. Zostało mi ono zresztą kiedyś udostępnione przez mojego kolegę z czasów służby w armii sowieckiej, Polaka z Krzemieńca, który również jest na tym zdjęciu. Dla mnie to piękne wspomnienie pewnego środowiska, które się wówczas w armii radzieckiej zawiązało i które jest utrwalone na tym zdjęciu: „polskiego i katolickiego grona młodzieży armii sowieckiej”

– tłumaczył.

I dalej mówi:

Tworzyliśmy tam pewną zaufaną wspólnotę. Piękne - polskie i katolickie grono młodzieży armii sowieckiej. Wróciłem do cywila w pamiętnym roku 1989 i niedługo po tym przystąpiłem do Stowarzyszenia Kultury Polskiej w Łucku na Wołyniu. Urodziłem się we Lwowie, ale potem mieszkałem w Łucku i stamtąd wzięto mnie do wojska – powiedział Włodzimierz Osadczy.