Aktorka znana jest z - delikatnie mówiąc - niechęci do Prawa i Sprawiedliwości. Uczucie to coraz częściej ociera się o histerię.
„Marsz Narodowców! Jezus Maria, będzie wojna! Chroń nas, Boże!” - pisała Janda przed 11 listopada 2016 r. na Facebooku, mnożąc wykrzykniki. Porównując zaś sytuację w Polsce do PRL (a KOD do „Solidarności”), narzekała:
„Ale przede wszystkim dla mnie to najgorsze, że gdy był Sierpień, to byłam na Wybrzeżu. Wiedziałam, co się dzieje. Nie ma w ogóle Kościoła tutaj! To jest podstawowa różnica! Każdy dzień strajku zaczynał się od mszy. A tu ani razu… A byłam pewna, że przed każdym marszem KOD odbędzie się msza święta i znajdzie się ksiądz, który będzie chciał czynić posługę ludziom, którzy inaczej oceniają rzeczywistość. Nie znalazł się żaden ksiądz, to jest nieprawdopodobne!”.
W 2017 r., jako gość Centrum Premier na Czerskiej, Krystyna Janda nie widziała już żadnej nadziei:
„Czytałam tyle książek o dwudziestoleciu międzywojennym. W mojej rodzinie były sympatie endeckie, rodzina była podzielona. [...] To było piekło, w wielu dziedzinach. I dzisiaj nagle pomyślałam, że przecież dziś jest tak samo, czyli my Polacy zawsze byliśmy tacy sami. Teraz te nastroje po prostu się odrodziły, nagle ktoś pozwolił, żeby to stało się normą, żeby ludzie, którzy tak myślą, mieli odwagę powiedzieć to głośno. Rodzi się faszystowska Polska, w której nie spodziewałam się, że przyjdzie mi żyć”.
Teraz aktorka udostępniła internetową fałszywkę - co wytknął jej nawet... TVN-owski portal konkret24.
- czytamy na portalu.
