Seria alarmów bombowych w całym kraju. „To wygląda na zaplanowaną i skoordynowaną akcję”

Seria fałszywych alarmów bombowych sparaliżowała dziś pracę wielu urzędów wojewódzkich i sądów w całej Polsce. W policji pracuje już specgrupa, która ma za zadanie znaleźć autora fałszywych zgłoszeń o podłożonych ładunkach wybuchowych. Tymczasem z ustaleń naszego reportera wynika, że pod wiadomością e-mail która trafiła do śląskiego urzędu wojewódzkiego podpisał się „Ruch Obrony Narodu”.

zdjęcie ilustracyjne
policja.pl

Nieznany sprawca wysłał do pracowników urzędu wojewódzkiego w Poznaniu e-mail, w którym zawiadomił o podłożeniu bomby. Budynek ewakuowano. Akcja policji i strażaków zakończyła się około godz. 13:00. Ładunku nie znaleziono.

Podobna sytuacja miała miejsce w Kielcach. Tam, około godz. 9:30 pracownicy urzędu wojewódzkiego otrzymali informację, że w budynku podłożono bombę. Służby podjęły decyzję o ewakuacji około pięciuset pracowników. Tutaj bomby także nie było.

Informację o podłożeniu ładunku otrzymali też pracownicy urzędów wojewódzkich w Katowicach i Rzeszowie. Zgłoszenia okazały się fałszywe.

Tymczasem w rozmowie z naszym reporterem senator PiS Adam Gawęda ujawnia, że w przypadku zgłoszenia wysłanego do śląskiego urzędu wojewódzkiego w Katowicach pojawia się pewien nowy trop. Senator Gawęda informuje, że wojewoda śląski Jarosław Wieczorek przyznał, że cała sprawa z pewnością nie wygląda na atak szaleńca lub działanie pod wpływem emocji.

To nie wygląda na działanie szaleńca, pod wpływem emocji. Autor wiadomości był zaszyfrowany, aby ukryć swoją prawdziwą tożsamość. Wszystko wygląda na zorganizowaną, zaplanowaną i dobrze przygotowaną akcję. Pod wiadomością pojawił się podpis „Ruch Obrony Narodu”.
- tłumaczy reporterowi portalu niezalezna.pl senator Gawęda.

Wcześniej alarmy ogłoszono w kilku katowickich szkołach. Podobne zdarzenie miało miejsce w Bydgoszczy oraz w Warszawie.

Z powodu alarmu bombowego nie pracował też sądy rejonowe we Włocławku i w Wałbrzychu. Ich władze zdecydowały o ewakuacji pracowników i petentów. Te zgłoszenia były fałszywe.

Z kolei patrol pirotechniczny z psem sprawdza budynek przy ul. Retoryka w Krakowie, gdzie znajduje się biuro Prawa i Sprawiedliwości. Dziś na adres mailowy biura przyszła wiadomość o podłożonej bombie. Ewakuowano całą kamienicę.
 

W policji intensywnie pracuje specgrupa, która ma za zadanie ustalić, kto wysyła informacje o podłożonych ładunkach.

Zawsze po takim zdarzeniu natychmiast wdrażamy procedury mające na celu ustalenie sprawców i zebranie materiału dowodowego. Zajmują się tym specjaliści, których zadaniem jest ujawnianie takich osób. To kwestia czasu, aby te osoby wpadły.
- informuje Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji.

Jak zaznaczył „sprawcy fałszywych alarmów bombowych muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami”. Za fałszywe zgłoszenie o podłożeniu bomby grozi nawet do 8 lat więzienia. Może zostać również zasądzone pokrycie kosztów akcji służb, które może sięgnąć nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Paraliż pracy niektórych instytucji może doprowadzić do poważniejszych konsekwencji. Zgłaszający mogą odpowiadać np. za narażenie zdrowia i życia wielu osób. Ponadto poszkodowane instytucje mogą pozwać sprawców cywilnie, żądając ogromnych kwot odszkodowania.
- powiedział Mariusz Ciarka, rzecznik KGP.

 

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

#alarm bombowy #policja

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo