Skandaliczne umorzenie lustracji. Chodzi o wiceministra z ekipy Tuska!

Kolejna odsłona walki nadzwyczajnej kasty z państwem polskim. Sędziowie Sądu Apelacyjnego w Warszawie uznali, że były wiceminister rządu Tuska współpracował z SB, ale mógł tego nie ujawnić w oświadczeniu lustracyjnym, bo... działał w interesie „naszego kraju”, jak określono PRL.

sędzia, zdjęcie ilustracyjne
Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

Sędziowie Sądu Apelacyjnego w Warszawie Grzegorz Salamon, Aadam Wrzosek i Dorota Radlińska umorzyli w piątek trwającą od wielu lat sprawę lustracyjną wiceministra finansów w rządzie PO-PSL, Wiesława Szczuki, uznanego już wcześniej prawomocnie za kłamcę lustracyjnego.

Szczuka nie ujawnił w oświadczeniu lustracyjnym swoich kontaktów w latach 80-tych z wywiadem Służby Bezpieczeństwa. I nie musiał - stwierdzili sędziowie uznając, że to przypadek usprawiedliwionego błędu.

Sędzia Salamon wygładzający motywy ustne orzeczenia stwierdził, że lustrowany bezsprzecznie wypełnił wszystkie przesłanki współpracy z tajną służbą PRL. Zaznaczył jednocześnie, że to była współpraca wyjątkowa.

- Przecież lustrowany zajmował się wówczas jako urzędnik ministerialny PRL kwestiami redukcji zadłużenia zagranicznego Polski. Sąd Najwyższy trafnie zwrócił uwagę, że działanie lustrowanego było związane z żywotnym interesem naszego kraju. Bylibyśmy dzisiaj w zupełnie innej sytuacji gospodarczej, gdyby nie redukcja zadłużenia - mówił sędzia Grzegorz Salamon.

Sąd Apelacyjny w Warszawie powoływał się też na preambułę ustawy lustracyjnej. Mimo iż w 2016 r. Sąd Najwyzszy wydał uchwałę wskazującą, że preambuła ustawy lustracyjnej nie może zawężać lustracji, to sędzia Salamon posłużył się właśnie preambułą, by wykazać, że proces lustracyjny w Polsce nie powinien obejmować byłego wiceministra.

Wiesław Szczuka stanął w piątek już po raz kolejny przed sądem lustracyjnym. W pierwszym procesie lustracyjnym został prawomocnie uznany kłamcą lustracyjnym. Jednak to rozstrzygnięcie nie spodobało się Sądowi Najwyższemu, który nakazał przeprowadzić ponowny proces.
Pion lustracyjny IPN wykazał przed sądem, że SB zainteresowała się lustrowanym w latach 80-tych ze względu na wysoką już wówczas jego pozycję jako urzędnika w ministerstwie PRL i częsty udział w międzynarodowych negocjacjach finansowych.

Prokurator IPN wykazał w procesie sądowym związki z wywiadem PRL kontaktu operacyjnego o ps., „Gaiko”, pod jakim zarejestrowany był przez wywiad PRL późniejszy członek ekipy premiera Donalda Tuska. Kontakt Operacyjny dostarczył Służbie Bezpieczeństwa charakterystyki osób biorących udział w międzynarodowych negocjacjach finansowych i opisywał przebieg spotkań oraz rozmów kuluarowych.

SB wykorzystywała go też jako eksperta z dziedziny międzynarodowego zadłużenia PRL.
Jego sprawę zarejestrowano w drugiej połowie lat 80-tych najpierw jako wstępną. Od sierpnia 1988 r. lustrowany wspierał komunistyczny wywiad jako kontakt operacyjny – jak wynika z akt IPN. Jego rejestrację zatwierdzał ówczesny wiceszef Dep. I MSW Henryk Jasik. „Gaiko” był już w tym czasie był wysoko postawionym pracownikiem resortu finansów, zatrudnionym w funkcji głównego specjalisty w departamencie MF a później doradcy ministra.

W procesie, jeszcze przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga zeznawali jako świadkowie byli funkcjonariusze wywiadu SB. Przyznali, że lustrowany wykonał ekspertyzy finansowe dla Departamentu I i był wykorzystywany jako znawca w kwestii m.in. zmniejszenia zadłużenia pogrążonej w zapaści gospodarki PRL.

Wyrok SA jest prawomocny, IPN może wnieść do SN kasację w tej sprawie.


 

 

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#lustracja #SB #kontakt operacyjny #Sąd Apelacyjny #Donald Tusk #PO #PSL

Maciej Marosz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo