Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Oko.press zaczęło, Onet kontynuował atak. Ruszyła nieczysta gra przed wyborem I Prezes Sądu Najwyższego?

Trwa nagonka na Sąd Najwyższy. Nie tylko przez "starych" sędziów, którzy kwestionują niemal każdą decyzję I Prezes SN i prezesów poszczególnych Izb. Dołączyły do tego - zresztą po raz kolejny - niektóre media. „Być może ma być to jakiś atak wyprzedzający dotyczący wyborów na I Prezesa SN, bo jak wiadomo kadencja Prezes Małgorzaty Manowskiej kończy się w maju” - stwierdziła w rozmowie z Niezalezna.pl sędzia Agnieszka Góra-Błaszczykowska, pełniąca obowiązki prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN.

Zaskakujący zbieg okoliczności. 31 grudnia na portalu Oko.press ukazał się tekst „Manowska domyka kontrolę nad SN. Odwołała trzech przewodniczących wydziałów z Izby Pracy”. A wczoraj Onet opublikował artykuł „Neoni przejmują Sąd Najwyższy. Domyka się ciąg technologiczny”. Nie tylko tytuły były podobne, ale również treść – chodziło o odwołanie trójki przewodniczących wydziałów Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, a funkcje te pełnili „starzy” sędziowie. W obu artykułach nie brakowało personalnych ataków pod adresem I Prezes SN Małgorzaty Manowskiej i innych sędziów, obraźliwych określeń, kuriozalnych zarzutów o „przejmowaniu Sądu Najwyższego”.

Przypomnijmy, chodzi o Izbę, której swego czasu prezesem był Józef Iwulski, z pierwszym powołaniem od Rady Państwa, skazujący w stanie wojennym opozycjonistów, a nawet – co jako pierwsza napisała Niezalezna.pl – został sędzią SN, choć nie miał obowiązkowego 10-letniego stażu orzeczniczego.

To ta sama Izba, która we wrześniu podjęła uchwałę, w której stwierdziła, że orzeczenia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych należy uznać za niebyłe, jeśli w składzie był choćby jeden „nowy” sędzia.

Atak wyprzedzający?

Obecnie obowiązki prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN pełni sędzia Agnieszka Góra-Błaszczykowska, z którą wczoraj rozmawiał portal Niezalezna.pl. Przyznała, że dotychczas nie reagowała na podobne ataki.

„Ale to chyba był błąd. Mnie na aplikacji sędziowskiej uczono, że sędzia wypowiada się poprzez wyroki. Tymczasem druga strona pozwala sobie „jechać po bandzie", posługując się nierzadko zmanipulowanymi faktami” - stwierdziła. I jednoznacznie oceniła odwołane osoby. – „Myśleli, że na 12 sędziów w Izbie będą aż cztery stanowiska zarządzające. Przecież to nie miało żadnego merytorycznego uzasadnienia. Sędzia przewodniczący rozpoznaje 50 % spraw w porównaniu do innych sędziów. Dla przyspieszenia rozpoznawania spraw należało więc zwiększyć liczbę sędziów orzekających w pełnym zakresie, ograniczając liczbę funkcyjnych do obecnie dwojga".

Sędzia Góra-Błaszczykowska zwróciła uwagę, że podobnych publikacji, które mają podważać mandat części sędziów, już wcześniej nie brakowało, ale w ostatnim czasie jest ich znacznie więcej.

„Być może ma być to jakiś atak wyprzedzający dotyczący wyborów na I Prezesa SN, bo jak wiadomo kadencja Prezes Małgorzaty Manowskiej kończy się w maju”

– stwierdziła.

Manipulacje i kłamstwa

Szczególnie mocno s. Górę-Błaszczykowską oburzyło stwierdzenie Onetu pod jej adresem: „bez doświadczenia, jeśli chodzi o prawo pracy”. Bo to co najmniej manipulacja, żeby nie stwierdzić – kłamstwo. Ma bowiem 27-letni staż orzeczniczy.

„W sądzie rejonowym pracowałam jako sędzia sądu pracy i ubezpieczeń społecznych. Czyli łącznie – wraz z asesurą - przez 10 lat na początku kariery, wszystkie szlify zawodowe zdobywałam w wydziale pracy. Następnie przeszłam do sądu administracyjnego, gdzie orzekałam w wydziale, który się zajmuje służbami mundurowymi, specjalnymi zasiłkami ZUS-owskimi. Mówienie więc, że nie mam z tym nic wspólnego, jest po prostu żenujące” - oceniła.

Podkreśliła również, że jest doktorem habilitowanym prawa, a jej dorobek naukowy dotyczy postępowania cywilnego i prawa pracy.

„Nie rozumiem, jak można rozprzestrzeniać tak kłamliwe informacje, podczas gdy zarówno moja kariera naukowa, jak i zawodowa oraz moje publikacje, znajdują się w przestrzeni publicznej” – podkreśliła sędzia SN.

W tym kontekście przypomniała insynuacje medialne, jakoby jej “jedyną kompetencją do orzekania w SN było to, że napisała pozytywną recenzję dla Łukasza Piebiaka w jego przewodzie doktorskim”. Zaznaczyła, że nigdy nie odmówiła sporządzenia recenzji w przewodzie doktorskim lub habilitacyjnym. "Każdy kandydat do stopnia, niezależnie od poglądów politycznych, może liczyć na moją rzetelną recenzję".

„Podczas pierwszej naszej rozmowy, która odbyła się 7 grudnia 2023 roku, zaraz po odebraniu przede mnie nominacji od Prezydenta, ówczesny Prezes Izby SSN Piotr Prusinowski powiedział, że w interesie wymiaru sprawiedliwości jest abym ja orzekała w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych” – przypomina s. Góra-Błaszczykowska. – „Teraz zapewne by tego nie powtórzył, ale chodzi mi o pokazanie, że co innego mówi się w przestrzeni publicznej, a co innego w zaciszu gabinetu” - dodała.

Decyzja zapadła?

W Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN ciągle nie ma prezesa i sytuacja prawdopodobnie szybko się nie zmieni. Powód jest tylko jeden – obstrukcja ze strony rządzącej ekipy.

„Do Pana Premiera wpłynął wniosek o kontrasygnatę w zakresie zwołania zgromadzenia sędziów Izby, aby dokonać wyboru kandydata na prezesa. I przez minione 7-8 miesięcy nie została ona udzielona. Ani ja, ani nikt inny nie może w tym zakresie nic zrobić” – tłumaczyła s. Góra-Błaszczykowska, która pełni obowiązki prezesa Izby.

Czy podjęła ostateczną decyzję o kandydowaniu na prezesa Izby, gdyby ta przeszkoda zniknęła?

„Chciałabym startować. Nie wiadomo jednak, czy i kiedy zgromadzenie zostanie zwołane, co będzie za kilka lat. Bo podejrzewam, że do tego właśnie się to sprowadzi - póki co myślę, że kontrasygnaty nie będzie”

- oceniła.

5 „starych”, 7 „nowych”

Obecna sytuacja kadrowa w Izbie Pracy jest bardzo trudna – na 20 etatów sędziowskich, zajętych jest zaledwie dwanaście. A ponieważ nie ogłasza się konkursów na wolne stanowiska, to z upływem czasu może być tylko gorzej. Oczywiście, funkcjonuje też – jak w innych Izbach – podział na „starych” i „nowych”. Tych pierwszych jest pięciu, drugich - siedmioro.

Sędzia Góra-Błaszczykowska przyznała, że kontynuuje praktykę „niemieszania składów”.

„Czyli sędziowie "starzy" orzekają ze starymi, a "nowi" z nowymi. Wyjątkiem jest sędzia Zbigniew Korzeniowski, czyli „stary” sędzia, który jednak nie widzi żadnego problemu w orzekaniu w składach z "nowymi" - wyjaśniła.

Jak braki kadrowe, a przede wszystkim problemy we współpracy z częścią sędziów, wpływają na tempo orzekania w Izbie?

„Gdybyśmy mieli pełne doetatowanie, to sprawy byłyby rozpoznawane dużo szybciej, ale odkąd rozpoczęłam zarządzanie Izbą, po uzgodnieniu z sędziami Izby, zaczęłam wyznaczać więcej tzw. przedsądów, co się przełożyło na skrócenie czasu oczekiwania stron na przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania lub odmowę przyjęcia. Tu mam wielki sukces, który jest już widoczny w statystyce za drugie półrocze 2025 r. Wynika z tego, że wiem, jak zarządzać i jak wyznaczać posiedzenia, żeby sprawy mogły się szybciej toczyć” – stwierdziła s. Góra-Błaszczykowska. – „Mam też pomysł jak przyspieszyć rozpoznawanie spraw trzyosobowych, ale muszę tę kwestię przeanalizować z I Prezes oraz Biurem Studiów i Analiz. Oczywiście przyspieszenie rozpoznawania spraw nie może się odbyć kosztem prawidłowości orzekania”.

„Przedsąd” to pierwsze merytoryczne badanie skargi kasacyjnej po jej wpływie do SN. Oznacza to, że sędzia jednoosobowo decyduje czy ją przyjąć do rozpoznania przez skład trzyosobowy, czy wydać decyzję negatywną. Do niedawna sędziowie IPiUS miewali w ciągu miesiąca kilka przedsądów, gdy w innych Izbach nawet po kilkadziesiąt.

„Przykładowo, orzekamy w sprawach dotyczących renty w wysokości 1200 zł, 1700 zł, która dla osoby ubiegającej się jest jedynym albo bardzo istotnym elementem dochodów. Nie może więc być tak, że te osoby mają czekać ponad rok, żeby dowiedzieć się czy ich skarga kasacyjna zostanie przyjęta do rozpoznania czy nie”

– tłumaczyła.

Sędzia musi być niezawisły

Czy jest pole do kompromisu w Izbie Pracy? Góra-Błaszczykowska przyznała, że problematyczna może być współpraca z niewielką grupą „starych” sędziów.

„Jak powiedziałam wcześniej, tylko sędzia Korzeniowski jest osobą, która mając zawsze swoje zdanie, jest w stanie rozważyć zdanie przeciwne. Cenię to, mimo iż często się z nim nie zgadzam” - oceniła.

Zaznaczyła, że jest wielu sędziów, którzy “wbrew mainstreamowi są w stanie przedstawić swoją opinię i jednocześnie orzekać w sposób niezależny i zgodny z przepisami”.

„Cenię w sędziach niezależność myślenia. Zwłaszcza, jeżeli mówimy o sprawach ludzkich, jakimi są sprawy pracownicze i ubezpieczeniowe. Powinniśmy schować do kieszeni nasze poglądy, a skupić się na meritum. Bierzemy pieniądze za orzekanie i wszystkim sędziom to właśnie powinno przyświecać, bo z tego są rozliczani. Liczy się to, jak orzekają, a nie jakie mają poglądy”

– podkreśliła sędzia Agnieszka Góra-Błaszczykowska.

PS. Dzisiaj rano publikacja Onetu przez kilka godzin była niedostępna pod wcześniejszym linkiem, a ponownie pojawiła się z nieco zmienionym tytułem.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane