Wczoraj ochrzcili go „drugim Petru”, a dziś - solidny cios. I to na samym początku kampanii!

Rafał Trzaskowski / fot. Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

  

Od ogłoszenia we wtorek przez premiera Mateusza Morawieckiego daty wyborów samorządowych na 21 października, oficjalnie ruszyła kampania przedwyborcza. Już w pierwszych jej dniach kandydat Zjednoczonej Opozycji na prezydent stolicy, Rafał Trzaskowski, dał sporą "plamę". I to - bynajmniej - nie jedną. Ogłoszono także wyniki pierwszego - w oficjalnie rozpoczętej kampanii - sondażu. I tu również Trzaskowski nie ma powodów do optymizmu...

Często słyszymy, że życie nie znosi pustki. Z powodzeniem można to odnieść też do życia politycznego. Gdy z przestrzeni medialnej niemal zniknął niekwestionowany król wpadek, były przewodniczący Nowoczesnej, Ryszard Petru, bezkrólewie nie trwało długo. Po wczorajszych wpisach Rafała Trzaskowskiego internauci szybko ochrzcili go mianem "drugiego Petru".

Zaczęło się od ukazywania wyższości jarmarku nad okazałą defiladą z okazji Święta Wojska Polskiego:

Przez kpiny wymierzone w polską armię i trafione w poświęcających własny czas i pieniądze rekonstruktorów:

Po "degradację" Marszałka Józefa Piłsudskiego:

CZYTAJ WIĘCEJ: Trzaskowski pokazał jak się zostaje "gwiazdą internetu"! Ma już nawet nową ksywkę

Na Trzaskowskiego po wczorajszych popisach na Twitterze spadła fala gromów z różnych środowisk i tego dnia do udanych kandydat Platformy raczej nie zaliczy. Dzisiejszy poranek przyniósł informacje, które Trzaskowskiego w dobry nastrój również nie wprowadzą.

Z przeprowadzonego na zlecenie "Wiadomości TVP" sondażu wynika, że w wyścigu o fotel prezydenta stolicy, kandydat Zjednoczonej Prawicy, Patryk Jaki, jest tuż "za plecami" Trzaskowskiego - dzieli ich niespełna 2 punkty procentowe.

Sondaż został przeprowadzony w dniach 13 i 14 sierpnia 2018 r. przez pracownię CBM Indicator.

A jeszcze kilka miesięcy temu totalna opozycja mówiła o swoim kandydacie niemal jak o faworycie, a sondaże wykazywały między kandydatami różnice poparcia na poziomie kilkunastu punktów procentowych. Z czasem jednak coraz częściej padały porównania do kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2015 r. i słynnym cytacie o "zakonnicy na pasach". Teraz okazuje się, że wytrwała praca i regularne spotkania oraz rozmowy z mieszkańcami przynoszą Patrykowi Jakiemu zdecydowane profity, czego o jego głównym rywalu raczej powiedzieć nie można. Szczególnie, gdy w rubryce spotkań z mieszkańcami wpisywał antyrządowe protesty...

CZYTAJ WIĘCEJ: Trzaskowski podliczył swoje "spotkania z mieszkańcami". Internauci byli bezlitośni

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: tvp.info, Twitter, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy kłócą się z USA ws. Nord Stream 2. „Nikt nam nie przeszkodzi”

/ fdecomite CC BY 2.0

  

Niemiecki socjaldemokratyczny minister spraw zagranicznych Heiko Maas oświadczył dziś, że nawet ewentualne sankcje USA nie wstrzymają zbudowania gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku.

- Nikt nie przeszkodzi - powiedział Maas uczestnicząc w politycznym forum dyskusyjnym agencji dpa. Karne posunięcia Stanów Zjednoczonych mogą wprawdzie skłonić niektórych udziałowców tego przedsięwzięcia, w tym koncerny niemieckie, do wycofania się, ale nie doprowadzą do fiaska całego projektu - zaznaczył. Dodał, że wtedy Rosja urzeczywistniłaby go sama i nie miałoby się już wtedy żadnego wpływu na kontynuowanie tranzytu gazu przez Ukrainę.

Jak wskazał Maas, negocjacje w sprawie ukraińskiego tranzytu prowadzone są obecnie z udziałem Unii Europejskiej. - Wszystko to obróciłoby się wniwecz, gdyby wprowadzono sankcje, a ten gazociąg zostałby potem zbudowany przez samych Rosjan - podkreślił szef niemieckiej dyplomacji.

Rzecznik ambasady USA w Berlinie potwierdził w niedzielę, że ambasador Richard Grenell wysłał do realizujących projekt gazociągu Nord Stream 2 zachodnich koncernów list z zapowiedzią objęcia ich amerykańskimi sankcjami, jeśli nie wycofają się z tego przedsięwzięcia.

- List przypomina, że jakakolwiek firma współpracująca z rosyjskim sektorem energetycznych rurociągów eksportowych naraża się na sankcje USA z tytułu CAATSA (Ustawy o Przeciwdziałaniu Przeciwnikom Ameryki poprzez Sankcje) - oświadczył rzecznik, dodając, że budowie drugiego bałtyckiego gazociągu z Rosji do Niemiec sprzeciwiają się także inne państwa europejskie.

Odnosząc się do listu, Maas powiedział dziś, że nie jest jego zadaniem mówienie ambasadorom o tym, co im wolno, niemniej „o tym, czy (taki) sposób eksponowania siebie leży w interesie Stanów Zjednoczonych, muszą zdecydować już same Stany Zjednoczone”.

Formalnie jedynym udziałowcem spółki odpowiedzialnej za projekt Nord Stream 2 jest rosyjski Gazprom, ale podpisała ona umowy o finansowaniu tego przedsięwzięcia przez niemieckie koncerny Wintershall i Uniper oraz holendersko-brytyjski Shell, francuski Engie (dawniej GDF Suez) i austriacki OMV. Wszystkie te firmy energetyczne byłyby odbiorcami dostarczanego nowym gazociągiem surowca.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl