W roku 2009 ppłk Mikołaj Szczepan „Kruk” Ociosany w nr 5. biuletynu stowarzyszenia Pro Milito apelował do oficerów byłych Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI): „Tylko roztropnie, Panowie, tylko z umiarem… Wyhamujcie w sobie, Bracia Oficerowie, lwią bezkarność. (...) Będą zmiany! Wracajcie do »Nowej Polski«, która na Was czeka. Wracajcie”.

Ludzie byłych WSI otwarcie przyznawali, że „nowa Polska” zaczynała się dla nich wraz z powstaniem koalicji PO-PSL, a w rządzie Donalda Tuska upatrywali rzecznika swoich interesów. „Trzeba mieć nadzieję, że po 21 października 2007 r. następcy Koalicji rządzącej Polską posiądą zgoła odmienny sposób »słuchania Rodaków«, w tym: Oficerów Służb Specjalnych – z Przedstawicielami Wywiadu i Kontrwywiadu Wojskowego włącznie – oraz byłych Funkcjonariuszy Wojskowych Służb Informacyjnych” – pisał już we wrześniu 2007 r. ppłk „Kruk” Ociosany.

> Poszerzanie wpływów
Gdyby sama nadzieja nie wystarczyła, sięgano po groźby: „Nie chcemy rozgłosu, ale też nie pozwolimy, by nas lekceważyła »hałastra cienkoszyich, łysiejących wodzów«” – ostrzegano w pierwszej odezwie Komendy Głównej Pro Milito. Przesłanie dla nowej władzy brzmiało: „Domagamy się respektowania naszych potrzeb, a w przypadku ich pogwałcenia – podjęcia środków zaradczych. Nie dopuścimy, aby nasze potrzeby były fiksowane, a żołnierskie biografie bezczeszczone”. Już wówczas postawiono żądanie „rozliczenia polityków i politykierów”, wskazując, że ci, którzy zaakceptowali likwidację WSI, „muszą ponieść odpowiedzialność za skutki swych decyzji”.

Przez następne miesiące ludzie byłych WSI poszerzali zakres swoich wpływów i otwarcie formułowali postulaty zmierzające do podważenia procesu likwidacji i weryfikacji ich służby.
W liście byłych szefów WSI, opublikowanym w roku 2008, napisano: „Postulujemy prześledzenie procesu likwidacji i weryfikacji służb pod kątem popełnionych w jego trakcie nieprawidłowości i przypadków łamanie prawa”. W czerwcową noc 2008 r. Sejm głosami obecnej koalicji uchwalił nowelizację ustawy o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) i Służbie Wywiadu Wojskowego (SWW), która faktycznie zakończyła proces weryfikacji. W uzasadnieniu noweli napisano: „Projektowane przepisy generalnie otworzą drogę żołnierzom zawodowym zniesionych Wojskowych Służbach Informacyjnych do »zagospodarowania ich« niezależnie od faktu, czy Komisja Weryfikacyjna wyda, czy też nie, swoje stanowisko”.

> Intencje rządu
Intencje rządu Tuska wobec WSI zostały ujawnione w ówczesnym komunikacie MON, w którym napisano, że „ministerstwo stoi na stanowisku, iż nie można im odbierać szansy udowodnienia, że są dobrymi fachowcami, a ich wiedza i doświadczenie mogą być w dalszym ciągu wykorzystywane w odnowionych służbach wywiadu i kontrwywiadu wojskowego”.
W tym okresie „dobrych fachowców” nie zabrakło w otoczeniu ówczesnego marszałka sejmu Bronisława Komorowskiego – jako inspiratorów kombinacji operacyjnej, znanej jako „afera marszałkowa”.

Niespełna dwa lata później gen. Marek Dukaczewski, współzałożyciel stowarzyszenia Pro Milito, powołał kolejną organizację weteranów WSI o nazwie SOWA. Niemal w tym samym czasie z nieznanych przyczyn z ubiegania o prezydenturę zrezygnował Donald Tusk, a grupa rządząca wystawiła kandydaturę politycznego patrona WSI – Bronisława Komorowskiego. Datą przełomową w działalności byłych oficerów wojskowych służb był bez wątpienia 10 kwietnia 2010 r. Z chwilą śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego – depozytariusza aneksu do Raportu z Weryfikacji WSI – mobilizacja tego środowiska nabrała determinacji i rozmachu. Tylko w pamiętnym kwietniu 2010 r. członkowie Stowarzyszenia SOWA spotkali się dwukrotnie: przed katastrofą – w pierwszym dniu kwietnia na uroczystym spotkaniu z gen. Dukaczewskim – oraz 24 kwietnia na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu członków stowarzyszenia.

> Antoni Macierewicz – persona non grata
Być może zaplanowano wówczas działania mające doprowadzić do pełnej reaktywacji wpływów byłych WSI i przywrócenia tej służbie dobrego imienia. Nieodłącznym elementem tych działań stały się liczne zawiadomienia o rzekomych przestępstwach popełnianych przez likwidatora WSI i członków Komisji Weryfikacyjnej. Od czasu, gdy Bronisław Komorowski w reakcji na wezwanie przez Komisję oświadczył: „pan Macierewicz powinien zniknąć” (portal gazeta.pl – tekst z 28.10.2007 r.), Służba Kontrwywiadu Wojskowego należy do najczęściej atakowanych przez rządowe media i przedstawicieli grupy rządzącej. Ludzie Stowarzyszenia SOWA mieli zatem świadomość, że ich postulaty i zawiadomienia trafią na podatny grunt.
Antoni Macierewicz jest także bohaterem większości publikacji zamieszczanych na stronie internetowej stowarzyszenia. Ataki nasiliły się po objęciu przez posła funkcji przewodniczącego zespołu parlamentarnego PiS ds. tragedii smoleńskiej. Plan dyskredytacji Macierewicza koresponduje zatem z politycznym „zapotrzebowaniem” grupy rządzącej, postawienie zaś posłowi zarzutów prokuratorskich urasta nie tylko do aktu zemsty za likwidację WSI, ale pozwoli również na propagandowe zdezawuowanie dotychczasowych ustaleń zespołu parlamentarnego. Nie przypadkiem dowody zgromadzone przez zespół PiS przedstawia się w fałszywym kontekście Raportu z Weryfikacji WSI. Po publikacji Białej Księgi autorzy ze stowarzyszenia SOWA napisali:
„Mamy kolejny »Raport Macierewicza«, tym razem na temat katastrofy smoleńskiej. Wierny harcownik Kaczyńskiego ponownie wkroczył do akcji i przy pomocy sprawdzonych, skutecznych metod sączy do głów Polaków to, co stanowi istotę bytu politycznego PiS-u, jad nienawiści zakamuflowany miłością do ojczyzny. (...) Mieszanina faktów i kłamstw oraz zarzutów o zbrodniczą działalność miała już miejsce wcześniej, w Raporcie Macierewicza dot. WSI”.

> Żądania „pokrzywdzonych”
Od wielu miesięcy ludzie z formacji SOWA domagają się rozwiązania swoich „problemów”. W liście z maja 2011 r. skierowanym do Donalda Tuska gen. Dukaczewski przypominał: „Pragnę podkreślić, że do chwili obecnej nasze problemy nie zostały rozwiązane, mimo deklaracji przedwyborczych partii Pana Premiera oraz oburzenia wyrażonego w tzw. Antyraporcie, jak również mimo uchwalenia przez posłów Platformy Obywatelskiej zmian w ustawie znoszącej WSI w dniu 25 lipca 2008 r., która nie uwzględnia zapisów zawartych w wyrokach Trybunału Konstytucyjnego”.

Miesiąc później Dukaczewski w piśmie do premiera wyraził nadzieję, że „sprawa skrzywdzonych przez Raport Antoniego Macierewicza i Komisję Weryfikacyjną żołnierzy i pracowników WSI zostanie w końcu rozwiązana zgodnie z zasadami obowiązującymi w demokratycznym państwie”.

Nietrudno zauważyć, że działania dyspozycyjnej prokuratury wpisują się w sugestię ostatniego szefa WSI o rozwiązanie sprawy „skrzywdzonych”.

> Pomijane stanowisko Trybunału
W obecnej kampanii nie wspomina się nawet o orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z czerwca 2008 r., w którym stwierdzono, że ustawy o powołaniu służb wywiadu i kontrwywiadu wojskowego są zgodne z konstytucją, a przy likwidacji WSI nie złamano zasad konstytucyjnych. Trybunał orzekł również, że prezydent RP nie popełnił przestępstwa, publikując Raport z weryfikacji WSI. W prawomocnych wyrokach, wydanych w sprawach wygranych przez Antoniego Macierewicza, sądy wielokrotnie podkreślały, że likwidator WSI „działał w granicach prawa, nie jako osoba prywatna, ale urzędnik państwowy – szef Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI – i mówił o urzędowym dokumencie opublikowanym przez prezydenta – raporcie z weryfikacji WSI”. A Sąd Okręgowy w Warszawie, oddalając pozew Jana Wejcherta, orzekł, że „dokument urzędowy chroni domniemanie prawdziwości i autentyczności, czego nie obalono, podobnie jak nie obalono zgodności z prawem trybu i formy powołania Macierewicza na stanowisko państwowe”.

Orzeczenia te zadawały kłam trwającej od lat kampanii dezinformacji, w której Macierewicza przedstawiano jako nieodpowiedzialnego szaleńca, a likwidację WSI jako proces szkodliwy dla państwa i wręcz nielegalny.

Można sądzić, że celem obecnych zabiegów jest wyłącznie uchylenie immunitetu posła PiS i postawienie go w stan oskarżenia. Okoliczność ta zostanie następnie rozegrana w medialnych spektaklach propagandowych i posłuży do dezawuowania treści końcowego raportu zespołu smoleńskiego. Organy prokuratury, bazując na doniesieniach byłych oficerów WSI, muszą mieć świadomość, że ewentualny proces sądowy zakończy się ich porażką. Chodzi zatem o działania stricte polityczne, obliczone na doraźne efekty propagandowe.
Pod koniec listopada 2011 r., tuż przed ogłoszeniem informacji na temat wniosku w sprawie uchylenia immunitetu, na stronie stowarzyszenia SOWA znalazły się intrygujące słowa. Warto je odczytać w kontekście późniejszych wydarzeń. W odpowiedzi na zarzut jednego z komentatorów, dotyczący „milczenia stowarzyszenia wobec niebywałego festiwalu oszczerczych wypowiedzi Macierewicza i jego asystentów”, padła odpowiedź, że SOWA „przygotowuje gazetki podziemne i inne ciekawe materiały. Układa formy i kroi. To, co skroi, przymierzy na manekinach. Uszyje na miarę. A potem już będzie tylko pruuucie”.