Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Najdłużej represjonowany sędzia w Polsce. "Potrzebne zadośćuczynienie za długie lata"

W każdej sprawie, gdzie w niższych instancjach orzeka się zakaz wykonywania zawodu a następnie dochodzi do uniewinnienia, osobę wcześniej objętą takim zakazem przywraca się do wykonywania zawodu. Nie budzi naszych najmniejszych wątpliwości, że, skoro sędzia Hubert Błaszczyk został uniewinniony, to nie utracił on nigdy statusu sędziego Sądu Rejonowego w Świebodzinie - piszą dla niezalezna.pl sędziowie Sądu Najwyższego w stanie spoczynku dr Konrad Wytrykowski oraz dr Jarosław Duś.

Świebodzin jest miasteczkiem jak z wiersza Andrzeja Bursy, znany z gigantycznej figury Chrystusa, ale zanim ta stanęła i zaczęła wzbudzać w przejeżdżających skojarzenia z brazylijską metropolią, w sądzie tego miasta, orzekał prawniczy superman, który na co dzień nie różnił się niczym od swoich kolegów.

Miał niespełna trzydzieści lat, przeskakiwał stopnie schodów kariery dużymi susami, osiągając funkcję wiceprezesa Sądu Rejonowego w Świebodzinie. Nie kalkulował, gdy fala Solidarności zalewała Polskę, Hubert Błaszczyk zaangażował się w działalność NSZZ Solidarność; we wrześniu 1980 r. został członkiem Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność przy Sądzie Wojewódzkim w Zielonej Górze, w kolejnym roku pełnił rolę doradcy prawnego Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej Solidarność w Świebodzinie.

Po wprowadzeniu stanu wojennego odmówił podpisania deklaracji lojalności, jednocześnie nie zaprzestał działalności opozycyjnej. W okresie styczeń - marzec 1982 r. należał do organizacji Podziemie NSZZ Solidarność Ziemi Świebodzińskiej, zajmującej się drukowaniem i kolportażem pism zabronionych przez komunistyczną dyktaturę. W kwietniu 1982 r. sędzia Hubert Błaszczyk został tymczasowo aresztowany. Wyrokiem Sądu Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu z dnia 17 czerwca 1982 r. został skazany na karę czterech lat pozbawienia wolności i karę dodatkową pozbawienia praw publicznych w wymiarze trzech lat.

Pismem z dnia 28 czerwca 1982 r. ówczesny Minister Sprawiedliwości poinformował sędziego Huberta Błaszczyka, że w związku z prawomocnym skazaniem go wyrokiem w sprawie o sygnaturze akt SoW. 508/82 na mocy art. 116 paragraf 2 prawa o ustroju sądów powszechnych, wydala go ze służby. Karę pozbawienia wolności odbywał do dnia 2 września 1983 r., kiedy został objęty amnestią. W dniu 31 maja 1994 r. Sąd Najwyższy Izba Wojskowa na skutek rewizji nadzwyczajnej wniesionej przez Naczelnego Prokuratora Wojskowego uniewinnił sędziego Huberta Błaszczyka od zarzutów objętych wyrokiem stanowiącym podstawę do wydalenia ze służby przez komunistycznego Ministra Sprawiedliwości. Wcześniej jednak, w 1987 r. sędzia Hubert Błaszczyk wraz z rodziną wyemigrował do Australii osiedlając się w Sydney.

I na co były mu studia prawnicze na elitarnym Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu i aplikacja i zaangażowanie w pracę, skoro na życie zarabiał teraz jako robotnik budowlany? Bąble na dłoniach od ściskania młotka trzeba było przekłuwać co niedzielę, sędzia Hubert Błaszczyk zaczął życie od nowa, daleko od kraju, o którego przyszłość zawalczył bezkompromisową postawą. Szczęściem była praca w fabryce, gdy dostał taką propozycję, odszedł z budowy; tak... sędzia pracował w fabryce, kiedy jego rówieśnik Józef Iwulski orzekający w stanie wojennym, skazujący na 3 lata więzienia młodego mężczyznę za kolportaż ulotek, w nowonarodzonej Polsce w 1990 r. został sędzią Sądu Najwyższego. Jakiż to paradoks, że sędzia który władzy się nie kłaniał, teraz w dalekim kraju, obcierał z czoła pot, tyrając w fabryce, a inny, funkcjonariusz komunistycznej dyktatury, w demokratycznej Polsce dołączył do elity sędziowskiej. Polska zakpiła z uczciwego prawnika, skrzywdziła prostego człowieka. Sędzia Strzembosz zamienił wymiar sprawiedliwości w szambo, żartując, że samo się oczyści, a w rzeczywistości spetryfikował ten stan, wpuszczając na sądowe salony komunistycznych funkcjonariuszy.

Sędzia Hubert Błaszczyk od kilku lat jest emerytem, sędzia Józef Iwulski też już w stanie spoczynku, pobierając kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie w nagrodę za służbę komunistycznej dyktaturze.

W każdej sprawie, gdzie w niższych instancjach orzeka się zakaz wykonywania zawodu a następnie dochodzi do uniewinnienia, osobę wcześniej objętą takim zakazem przywraca się do wykonywania zawodu. Nie budzi naszych najmniejszych wątpliwości, że, skoro sędzia Hubert Błaszczyk został uniewinniony, to nie utracił on nigdy statusu sędziego Sądu Rejonowego w Świebodzinie.

17 kwietnia 2026 r. wysłaliśmy apel do Krajowej Rady Sądownictwa, by podjęła uchwałę, że sędzia Hubert Błaszczyk nigdy nie przestał być sędzią. Nie do pogodzenia z zasadą Rzeczypospolitej Polskiej jako państwa prawa jest utrzymywanie w obiegu prawnym skutków wyroku skazującego sędziego Huberta Błaszczyka, skoro w 1994 r. został on przez Sąd Najwyższy uniewinniony. Oznacza to, że Hubert Błaszczyk nigdy nie przestał być sędzią, należy mu się nie tylko wypłata uposażenia jako sędziemu w stanie spoczynku ale i zadośćuczynienie za lata, w których Polska o nim zapomniała. Historia sędziego Huberta Błaszczyka dowodzi, że nawet w 2026 r. hasło "Precz z komuną!" nie straciło w Polsce na aktualności.

Jeżeli nie przywrócimy tego, czego uczono nas na studiach, boni et aequi i nie będzie reakcji KRS, to będzie to sygnał dla kolejnych pokoleń sędziów, że nie ma innej drogi niż kolaboracja z władzą, by żyć na starość dostatnie jak sędzia Józef Iwulski. Sędziemu Hubertowi Błaszczykowi jak nikomu innemu należały się te wszystkie przyznawane mu ordery i odznaczenia, jednak należy mu się jeszcze jedno. Sprawiedliwość. Ten człowiek jest nie tylko wciąż sędzią, ale wzorem dla wszystkich noszących togi bez względu na kolor żabotu.

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej