Na początku programu Ryszard Czarnecki został zapytany o sprawę tweeta Michała Szczerby, posła PO, w którym zawarł dane personalne jednego z policjantów interweniujących pod Sejmem podczas niedawnych protestów.

- Tutaj jest mój telefon, czy ja mam ujawnić teraz numer telefonu do posła Szczerby? Ciekawe, jakby się poczuł, gdyby dzwonili do niego - słusznie oburzeni - ludzie. Pamiętamy zabójstwo polityczne w Polsce, w którym ofiarą Ryszarda Cyby padł pracownik biura PiS, Marek Rosiak, więc poza oponentami i przeciwnikami politycznymi, co jest normalne w polityce normalne, są świry, psychopaci i rozhuśtanie takich emocji może sprawić, że krew znów się poleje

- mówił eurodeputowany.

Zmieniając temat na spór Polski z Komisją Europejską w sprawie praworządności, Ryszard Czarnecki podkreślił, że obecnie kwestia przeniosła się na relacje Polska - Rada Unii Europejskiej, która "jest dużo bardziej otwarta na polskie argumenty".

- Przedstawiciele państw wiedzą, że z Polską trzeba współpracować. Wiedzą, że dziś to jest Warszawa, a jutro Komisji Europejskiej może nie spodobać się inny kraj (...) Najważniejsze decyzje podejmujemy jednak w Polsce i instytucje europejskie - mimo presji - nic więcej już nie ugrają

- stwierdził europoseł PiS.

Rozważano również hipotetyczną sytuację, gdyby sprawa polska trafiła pod głosowanie w Radzie. Ryszard Czarnecki podkreślił, że obecnie "bylibyśmy wygrani, choć jeszcze w styczniu byłoby pewnie inaczej".

- Rząd sprytnie kupił czas, przez te pół roku przedstawił białą księgę, premier Morawiecki rozmawiał z innymi premierami. Zdobyliśmy - jak sądzę - mniejszość blokującą. (...) Jeśli głosowanie odbędzie się w tym roku, jesteśmy na nie gotowi, ale im bardziej jesteśmy gotowi, tym bardziej się ono oddala

- zauważył eurodeputowany.

Pytany o kwestię tzw. polexitu i przyszłości Polski w UE, Czarnecki podkreślił, że wzrost niezadowolenia z działań Unii może dać Polsce w wielu kwestiach kartę przetargową. 

- Dostrzegam wiele minusów, gdy chodzi o postępowanie Unii Europejskiej wobec nas i nie mam złudzeń, że to się szybko zmieni, ale postulat Polexitu byłby dziś niepolityczny i niewłaściwy i dałby tylko amunicję totalnej opozycji. Są sondaże, które pokazują, że 80 proc. Polaków jest za naszą obecnością z Unii, a podobny odsetek jest też za tym, byśmy nie wchodzili do strefy euro

- mówił europoseł.

Przypomniał, że najlepsze warunki akcesyjne w 2004 r. miała Estonia, która zręcznie grała z instytucjami unijnymi kartą eurosceptycyzmu estońskich obywateli.

- Uważam, że jeżeli w Polsce będzie więcej eurosceptyków, więcej głosów niezadowolenia, może być to dobre dla polskiego rządu, który może tą kartą grać w Brukseli

- powiedział Czarnecki.

Zapytany o ocenę ostatniego szczytu NATO, Ryszard Czarnecki postawił sprawę jednoznacznie. 

- Szczyt NATO oceniam świetnie. Po pierwsze - zbliżenie Gruzji i Ukrainy do Paktu, po drugie - zaproszenie do NATO Macedonii, Czarnogóra jest w Pakcie od roku. W obu krajach były prorosyjskie zamachy stanu, by zablokować ich drogę do NATO. Z punktu widzenia skuteczności - Paktowi się to się udało

- stwierdził europoseł, podkreślając, że dostrzegalne na szczycie zwarcie na linii Waszyngton-Berlin, jest dla Polski korzystne.

- Barack Obama był tym, który, gdy dzwonił do Europy, sięgał po telefon do Angeli Merkel. On widział w Berlinie pośrednika w relacjach z Europą i to było dla Polski mało korzystne. Trump postawił na relacje bilateralne i Polska na tym korzysta

 

- dodał.