Sześć razy kokaina. Były senator Platformy Obywatelskiej na liście "dilera celebrytów"

/ lechenie-narkomanii; pixabay.com / Creative Commons CC0

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

Tomasz M. - były senator PO, a dziś znany biznesmen - był zdaniem śledczych klientem Cezarego P., tzw. "dilera celebrytów", który handlował kokainą. Według ustaleń prokuratury handlarz sześciokrotnie przekazywał Tomaszowi M. dawki tego narkotyku.

Zatrzymanie  Cezarego P. w kwietniu 2016 r. przez Centralne Biuro Śledcze Policji było szokiem dla wielu osób z tzw. "warszawki". Mężczyzna od lat dostarczał narkotyki ludziom ze świata show biznesu, polityki, sportu... Jego kokaina nie była tania - zazwyczaj 500 złotych za działkę - ale rzekomo bardzo dobrej jakości. Na brak klientów Cezary P. nie narzekał.

Ci ostatni byli w centrum zainteresowania mediów. Gdy zakończono śledztwo i skierowano akt oskarżenia, osoba znająca kulisy sprawy żartowała:

"To dość nietypowa sprawa, bo większą uwagę od oskarżonego będą przyciągali świadkowie".

Cezary P. usłyszał zarzuty sprzedaży narkotyków ponad 200 osobom. Obecnie przed warszawskim sądem trwa proces "dilera celebrytów".

Jak ustaliliśmy - wśród świadków mających zeznawać na procesie Cezarego P. jest były senator Platformy Obywatelskiej Tomasz M. Dzisiaj będący poza polityką, za to rozpoznawalny jako biznesmen. To wiceprezydent organizacji Pracodawcy RP, szef rady nadzorczej Work Service SA oraz laureat nagród biznesowych: Teraz Polska, Przedsiębiorca Roku Ernst & Young, Lider Przedsiębiorczości.

Nasze informacje potwierdziliśmy w prokuraturze. Tomasz M. rzeczywiście pojawia się w aktach sprawy Cezarego P. 

"W akcie oskarżenia skierowanym przeciwko Cezaremu P., Tomasz M. został wskazany w treści zarzutów przeciwko Cezaremu P. jako osoba, której oskarżony Cezary P. sześciokrotnie w okresie od końca listopada 2015 r. do 15 kwietnia 2016 r. udzielił środka odurzającego w postaci kokainy o łącznej wadze 3 gramów"

- przekazał nam Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Jak wynika z naszych ustaleń - w prokuraturze analizowane jest też zawiadomienie żony Tomasza M. Ewy, która utrzymuje, że jej mąż rzekomo składał fałszywe zeznania jako świadek podczas przesłuchania w ramach śledztwa przeciwko Cezaremu P.

 "Zawiadomienie Ewy M. zostało zarejestrowane w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Sprawa znajduje się na etapie czynności sprawdzających"

- potwierdził prokurator Łapczyński. Do tej akurat sprawy trzeba jednak podchodzić ostrożnie, bo małżonkowie od wielu miesięcy nie mieszkają razem, a konflikt pomiędzy nimi narasta, trwa zresztą proces rozwodowy.

Tomasz M. obecnie przebywa poza granicami Polski. W reakcji na nasze pytania najpierw odpisał, że chętnie spotka się z dziennikarzem "Gazety Polskiej" po powrocie do kraju. Równocześnie zaprzeczył, aby toczyły się postępowania prokuratorskie z jego udziałem.

Gdy zapytaliśmy o konkretne postępowania, otrzymaliśmy wiadomość, w której m.in. napisał: "Nie zgadzam się na pisanie o moim prywatnym życiu, ale na spotkaniu panu w pełni zaprezentuje, dlaczego ta sprawa nie powinna być obszarem zainteresowania mediów".

Tomasz M. udzielił nam też innych wyjaśnień. Jednak po kilku godzinach otrzymaliśmy maila od prawnika reprezentującego byłego senatora. Pismo nazwano "apelem o rzetelność", ale jego treść sprowadza się do sprzeciwu wobec publikacji, która - jak stwierdził prawnik - dotyczy wyłącznie sfery życia prywatnego Tomasza M. oraz w żadnym stopniu nie wiąże się z jego działalnością publiczną.

"Mój Mocodawca odmawia jakichkolwiek odpowiedzi, stanowczo sprzeciwia się publikowaniu jakichkolwiek kwestii związanych ze swoimi sprawami prywatnymi – na podstawie art. 14 ust 6 prawa prasowego w zw. z art. 23 i 24 kodeksu cywilnego, w przypadku naruszenia jego prywatności lub innych dóbr osobistych będzie zdecydowanie domagał się ochrony cywilnoprawnej"

- podkreślił pełnomocnik.

Więcej na temat kulisów działalności Tomasza M. oraz o związanych z jego osobą postępowaniach w najbliższym numerze tygodnika "Gazeta Polska" dostępnym w kioskach od 18 lipca.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wojna z Iranem wybuchnie w najbliższych latach? Tak uważa połowa Amerykanów

Zdjęcie ilustracyjne / By Global Military - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=71299457

  

Ponad połowa Amerykanów jest zdania, że w najbliższych latach wybuchnie wojna z Iranem. Podobny odsetek ocenia, że kraj ten stanowi "poważne" lub "nieuchronne" zagrożenie. Jednak jedynie 12 proc. obywateli USA twierdzi, że Stany Zjednoczone powinny dokonać prewencyjnego ataku na Iran.

Z opublikowanego we wtorek sondażu przeprowadzonego dla Reutersa przez Ipsos wynika, że 51 proc. Amerykanów uważa, że w najbliższych latach wybuchnie wojna z Iranem; 53 proc. sądzi, że kraj ten stanowi "poważne" lub "nieuchronne" zagrożenie.

60 proc. ankietowanych jest przeciwnych prewencyjnej operacji militarnej, a 12 proc. uważa, że USA powinny dokonać ataku prewencyjnego na Iran.

49 proc. Amerykanów nie aprobuje polityki prezydenta Donalda Trumpa wobec Teheranu, w tym 31 proc. "zdecydowanie jej nie aprobuje", a 39 proc. ją popiera.

W lipcu ubiegłego roku 47 proc. respondentów uważało, że Iran stanowi "poważne" lub "nieuchronne" zagrożenie.

Czterech na pięciu Amerykanów uważa, że jeśli Iran zaatakuje żołnierzy USA, to Ameryka powinna odpowiedzieć "pełną lub ograniczoną" siłą militarną, w tym 39 proc. poparłoby pełną inwazję na Iran.

Pomimo decyzji Trumpa o wycofaniu USA z międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Teheranem 61 proc. Amerykanów nadal popiera ten układ z 2015 roku.

Napięcia w relacjach USA z Iranem rosną w ostatnich tygodniach w takim tempie, że w ubiegłym tygodniu Departament Stanu zarządził wyjazd z Iraku amerykańskich "pracowników rządowych niepełniących kluczowych funkcji", a siły zbrojne USA po raz kolejny ostrzegły przed możliwymi zagrożeniami ze strony Iranu dla amerykańskich żołnierzy w Iraku.

Na początku maja USA skierowały na Bliski Wschód grupę uderzeniową okrętów wojennych z lotniskowcem Abraham Lincoln i eskadrę bombowców B-52 oraz baterie Patriot.

W czwartek Trump pytany przez dziennikarzy, czy USA idą na wojnę z Iranem, odparł: "mam nadzieję, że nie". Prezydent powiedział wprawdzie później, że liczy na rozwiązanie sporu z Teheranem poprzez negocjacje, ale w niedzielę oświadczył, że jeśli Iran nadal będzie groził USA, nie pozostanie to bez odpowiedzi. "To będzie oficjalny koniec Iranu" – napisał na Twitterze.

[polecam:https://niezalezna.pl/272150-to-bedzie-oficjalny-koniec-iranu-mocna-reakcja-trumpa-na-niedawne-wypowiedzi]

We wtorek prezydent Iranu Hasan Rowhani powiedział, że opowiada się za rozmowami ze Stanami Zjednoczonymi, ale nie w obecnych warunkach.

Również we wtorek agencja AP napisała, że Demokraci, którzy w Izbie Reprezentantów mają większość, są zaniepokojeni, ponieważ retoryka Białego Domu przypomina im argumenty administracji prezydenta George'a W. Busha z okresu przygotowywania inwazji na Irak.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl