Świadek nie miał wątpliwości, czym było Amber Gold. Jasno określił też działania Marcina P.

Marcvin P. prowadzony przez policjantów / Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

Przed komisją śledczą do sprawy Amber Gold zeznawał dziś były funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, obecnie funkcjonariusz Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Według niego, nad szefem Amber Gold Marcinem P. roztoczony był "swoisty parasol ochronny", a samo Amber Gold było klasycznym przedsiębiorstwem przestępczym.

Funkcjonariusz mówił, że dowiedział się o sprawie Amber Gold wiosną 2012 r., ale - jak zastrzegł - nie wykonywał wówczas czynności związanych z tą sprawą. Dodał, że pierwsze informacje uzyskał podczas narady służbowej.

Zapytany przez wiceszefa komisji śledczej Jarosława Krajewskiego, kiedy podjął pierwsze czynności związane ze sprawą, świadek odpowiedział, że było to latem 2012 r. Jak dodał, polegały one na "zweryfikowaniu informacji iż prawdopodobnie znaczna grupa osób wycofała swoje wkłady z firmy Amber Gold, grozi firmie upadek, jak i też rozważany jest wariant ewentualnego wyjazdu osób związanych z firmą Amber Gold do jednego z krajów, z którym Polska nie ma umowy dotyczącej ekstradycji".

Na pytanie przewodniczącej komisji Małgorzaty Wassermann o działania, jakie podjął ws. Amber Gold, funkcjonariusz odpowiedział, że skupił się m.in. nad kwestią nadzoru nad wydziałem analizy kryminalnej.

Robiliśmy wszelkie ustalenia teleinformatyczne dotyczące osób i podmiotów związanych z Amber Gold. Drugą kwestią była dywersyfikacja informacji o zorganizowanej przestępczości na Wybrzeżu 

- mówił.

Uzyskaliśmy informacje wskazujące, iż na Wybrzeżu istnieje coś takiego jak zorganizowana przestępczość rozumiana jako przestępczość, która zagraża bezpieczeństwu państwa. Stwierdziliśmy na podstawie informacji wieloźródłowych, że istnieje bardzo dziwna sieć powiązań pomiędzy osobami prowadzącymi albo uwikłanymi w działalność przestępczą, świata biznesu, władzy, organów ścigania, służb specjalnych, policji - była to sieć wzajemnych relacji, która wymagała dalszego wyjaśnienia 

- powiedział.

Wassermann spytała, czy to, że m.in. policja czy UOKIK nie stanęły właścicielowi Amber Gold Marcinowi P. na drodze, wynika z faktu, że był on "ulokowany" w układzie: wymiar sprawiedliwości - politycy - służby.

Biorąc pod uwagę fakt, że pan Marcin P., człowiek z bogatą przeszłością kryminalną nagle otwiera tego typu przedsięwzięcie finansowe i sposób w jaki się rozwija, nie jest możliwy bez swoistego parasola ochronnego

- stwierdził świadek.

Dodał, że kiedy odchodził ze stanowiska, działania związane z siecią powiązań zostały przerwane. Pytany, kto to przerwał, świadek stwierdził, że powie o tym na posiedzeniu niejawnym.

Wassermann poruszyła sprawę teczki nadzoru indywidualnego. Pytała świadka, czy czytał ten materiał i jak go oceniał. Funkcjonariusz odpowiedział, że brak było w niej czynności operacyjnych dotyczących otoczenia firmy Amber Gold oraz odpowiedzi na pytania: "skąd ma pieniądze, czy była zasilana z zewnątrz, jak to się stało, że w tym czasie w Polsce działało kilkanaście instytucji parabankowych, a ta rozwinęła się bardzo szybko".

Wassermann pytała też, czy dyrektor delegatury gdańskiej ABW był wzywany, aby wyjaśnić, dlaczego delegatura gdańska w maju 2012 r. podjęła działania, skoro miała materiały dotyczące sprawy od wakacji 2011 r. Świadek odpowiedział, że "z rozmów, które prowadził w tym czasie tłumaczeniem delegatury było stwierdzenie, że był okres sporu kompetencyjnego, kto ma się tym zajmować - czy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy policja". Jak zaznaczył, "nie komentuje tego".

Przewodnicząca komisji spytała, czy znane jest mu wskazanie, że należące do Amber Gold linie lotnicze OLT powstały po to, aby prowadzić działalność przestępczą, tylko pojawiały się w tej kwestii trzy warianty: wyprowadzenie pieniędzy, doprowadzenie spółki do upadłości lub doprowadzenie do upadłości PLL LOT.

Z dotychczas zgromadzonej wiedzy mogę stwierdzić jedno - Amber Gold było klasycznym przedsiębiorstwem przestępczym

- powiedział. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rosyjskie wojsko przyleciało do Wenezueli

zdjęcie ilustracyjne / mil.ru

  

Dwa rosyjskie samoloty wojskowe wylądowały w stolicy Wenezueli Caracas, przywożąc tam szefa sztabu rosyjskich wojsk lądowych, generała Wasilija Tonkoszkurowa oraz około 100 żołnierzy - poinformował lokalny dziennikarz.

Według internetowych portali śledzących globalną komunikację powietrzną, samoloty te - pasażerski Ił-62 i transportowy An-124 - wystartowały w piątek z podmoskiewskiego lotniska wojskowego Czkałowski i po międzylądowaniu w Syrii kontynuowały lot do Wenezueli. An-124 opuścił Caracas w niedzielę.

Dziennikarz Javier Mayorca napisał w sobotę na Twitterze, że samolotem pasażerskim przyleciał generał Tonkokoszkurow, a samolot transportowy dostarczył 35 ton ładunku.

Agencja Reutera podała, że prośby o skomentowanie tej sprawy, które skierowała do wenezuelskiego ministerstwa informacji oraz do resortów obrony i spraw zagranicznych Rosji, jak też do rzecznika Kremla, pozostają wciąż bez odpowiedzi.

Rosja jest głównym sprzymierzeńcem zmagającego się ze społeczną rewoltą i sankcjami USA prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro. Waszyngton uważa to za ingerowanie Moskwy w wewnętrzne sprawy regionu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl