Donald Tusk ma być przesłuchiwany 23 kwietnia br. jako świadek w procesie przeciwko Tomaszowi Arabskiemu i czterem innym osobom w sprawie organizacji wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia 2010 roku.

Obrońca Arabskiego złożył wniosek, by przewodniczący Rady Europejskiej był przesłuchiwany poza granicami Polski, ze względu na jego nie do końca przewidywalny grafik - tłumaczył nam miesiąc temu mecenas Stefan Hambura.

Wniosek ten został oddalony.

Prawdopodobnie Donald Tusk boi się zeznawać przed polskim sądem. Boi się tej publiczności, która się pojawi, jak i zainteresowania sprawą

– mówił w rozmowie z niezalezna.pl Hambura.

Katarzyna Szymańska-Borginon podała, że według jednego z jej rozmówców, Tusk ma rozpowiadać w brukselskich kuluarach, że "Prawo i Sprawiedliwość aresztuje jego i jego syna".

Dziś dziennikarze rozmawiali z Tuskiem.

Sąd wzywa mnie na świadka w sprawie, więc tak jak każdy obywatel i ja mam ten obowiązek. Żadnej sensacji

 - powiedział Tusk w Parlamencie Europejskim w Strasburgu.

Pytany był też przez dziennikarzy o doniesienia medialne, według których obawia się aresztowania w Polsce. Zaznaczył, że dotarły do niego te doniesienia.

To jest dla mnie osobiście trochę przykre - sam zaczynałem właściwie zawodową karierę jako dziennikarz - że dziennikarstwo polega dziś na suflowaniu takich absurdów. Każdy, kto mnie zna, to wie, że po pierwsze nie chodzę po Brukseli, tylko biegam, to jest mój ulubiony sport. Nie mam zwyczaju skarżyć się na swój los nikomu, a już w szczególności nie mam w zwyczaju skarżyć się na coś, co może mi się przydarzyć

 - powiedział Tusk.

Nie oparł się przed zaatakowaniem PiS.

To, że dzisiaj o PiS, nie tylko w Polsce, ale i w Europie sądzi się, że to jest partia dość mściwa - niektóre zdarzenia z ostatnich tygodni to potwierdzają - to jest inna sprawa. Jeśli chodzi o mnie, generalnie jestem optymistą. I wciąż jestem dość waleczny

 - dodał.