Członkowie Klubów Gazety Polskiej od pierwszych godzin po katastrofie smoleńskiej domagali się prawdy. Nierzadko stanowczo, bardzo często spotykały ich za to szykany, czy wręcz represje. Ale to ich nie zrażało. Brali udział we wszystkich uroczystościach. Do Warszawy przyjeżdżali z odległych zakątków nie tylko Polski, ale Europy. Dbali również o pamięć ofiar w swoich miejscowościach.

Na ogromną rolę Klubów Gazety Polskiej w wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej i upamiętnianiu jej ofiar, już dzisiaj zwracał uwagę redaktor Tomasz Sakiewicz.

Gdyby nie wasz upór, gdyby nie upór zwykłych ludzi, o którym chętnie się zapomina - ludzi, którzy w słocie, poniżani, pogardzani, nazywani sektą, którym się odbierało godność i prawa obywatelskie do normalnej demonstracji - nie byłoby tego pomnika. Wam się należy szczególne podziękowanie. Od Nowego Jorku, Los Angeles, Chicago, aż przez Madryt, Paryż, Berlin, Hamburg, Essen, Sztokholm, do Polski, do Piotrkowa i Łochowa, i Nowego Sącza, i Braniewa - mówił do klubów "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tomasz Sakiewicz do klubów "GP": gdyby nie wasz upór, pomnika smoleńskiego by nie było

Także podczas dzisiejszych uroczystości na każdym kroku można było spotkać transparenty z napisem "Klub Gazety Polskiej", a poniżej nazwę miasta, z którego pochodzili. Można było je wymieniać bardzo długo.

- Dlatego wszystkim 450 Klubom Gazety Polskiej chciałbym jeszcze raz podziękować. W imieniu swoim, Ryszarda Kapuścińskiego, prezesa Klubów i wszystkich dziennikarzy Strefy Wolnego Słowa.  Bo należy się im nasza wdzięczność - powiedział dzisiaj wieczorem portalowi niezalezna.pl Tomasz Sakiewicz.