Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann pytała świadka o uzgodnienia nt. współpracy prokuratury i ABW przy sprawie Amber Gold. Świadek powiedział, że nie pamięta, jakie działania miały być podjęte jako pierwsze.

Różycki był dopytywany, jakie były główne kierunki i wersje założone w postępowaniu na początku lipca 2012 r. Świadek zeznał, że "zgromadzony wówczas materiał dowodowy był niewielki, jeśli chodzi o możliwości od razu postawienia zarzutów z art. 286 (oszustwa)".

Następnie Wassermann pytała świadka, czy i od kiedy miał wiedzę, że ABW prowadziła działania operacyjne ws. Amber Gold jako wsparcie śledztwa.

"Nigdy nie miałem takich informacji, działania operacyjne są objęte klauzulą i jedynie odtajnienie tych dokumentów, bądź też po stworzeniu  jakichkolwiek komunikatów z tego, można się dowiedzieć (...)" - odpowiedział Różycki.

Wasserman powiedziała, że były zastępca delegatury ABW w Gdański Jarosław Dąbrowski zeznając przed komisją podkreślał, że "wszystko w ramach działań operacyjnych (ABW) musiało być uzgodnione z funkcjonariuszem, który współpracował z prokuratorem po to, żeby nie wchodzić sobie w drogę".

Przewodnicząca komisji zapytała wprost świadka, czy nie wiedział o prowadzeniu działań operacyjnych przez ABW.

"Myślę, że nie wiedziałem; być może rozmawiali  z prokuratorami, którzy prowadzili to śledztwo albo bezpośrednio nadzorowali,  ja takiej wiedzy nie mam" - powiedział Różycki.

Dopytywany był następnie, czy wydał zakaz prowadzenia przez ABW czynności operacyjnych, które wychodziłyby poza to, co zostanie zlecone przez prokuraturę, pod rygorem wszczęcia postępowania za utrudnianie śledztwa.

"To jest niemożliwe (...). Nie wiedziałem o toczącym się postępowaniu operacyjnym i nie wydawałem zakazu (...). Nie wydawałem żadnych dyspozycji,  gdyż byłoby to niezgodne z  prawem" - zapewnił świadek.

Funkcjonariusze ABW zeznający wcześniej przed komisją mówili, że dostali wytyczne, żeby niektórymi wątkami sprawy Amber Gold się nie zajmować. Miała tego chcieć prokuratura.

Wassermann pytała również Różyckiego, kiedy dowiedział się, że przez "materiał ws. Amber Gold przechodzą dwie osoby" - syn byłego premiera Donalda Tuska - Michał Tusk, oraz były koordynator służb Jacek Cichocki.

"Nie pamiętam, czy dowiedziałem się o tym od prokuratora prowadzącego, czy też z prasy, nie pamiętam" - odpowiedział świadek. Następnie zaznaczył, że nie pamięta materiałów z postępowania śledztwa, w których "przechodził" Michał Tusk i Jacek Cichocki.

Przewodnicząca podkreśliła, że m.in. dyrektor Dąbrowski zeznał przed komisją, iż wiedza o tym, że "przez materiał przechodzi" Cichocki i Michał Tusk została przekazana Różyckiemu "jako informacja wrażliwa" i ABW oczekiwała od prokuratury "dyspozycji, co zrobić z tym materiałem".

"O panu Cichockim to w ogóle teraz się dowiedziałem, że +przechodził+ przez materiały, albo nie pamiętam po prostu tego. Natomiast nie pamiętam, żeby doszło do takiego spotkania, w którym otrzymałbym informację z czynności operacyjnych" - powiedział Różycki.

Podkreślił, że wówczas prokuratorzy skupiali się przede wszystkim na sprawie Amber Gold. "Chodziło nam o to, żeby zatrzymać i aresztować Marcina P." - powiedział świadek.