Kolejny szantaż ze strony KE? Praworządność warunkiem dostępu do funduszy unijnych

/ flickr.com/Jean-Etienne Minh-Duy P/CC BY-SA 2.0

  

Jak podaje "Financial Times" Komisja Europejska chce zaproponować, by w przyszłej siedmioletniej perspektywie finansowej Unii Europejskiej uczynić praworządność warunkiem dostępu do środków budżetowych. KE chce, by w państwach członkowskich funkcjonowało "niezależne sądownictwo".

- Komisja Europejska chce w propozycjach dotyczących konstruowania przyszłego budżetu UE po 2020 roku wprowadzić wymaganie, żeby państwa członkowskie miały "funkcjonujące, niezależne sądownictwo" - napisano w korespondencji z Brukseli.

- Pomysł został poparty przez komisarzy na spotkaniu w ubiegłym tygodniu i zostanie zaprezentowany jako element planów Brukseli, jak w maju skonstruować kolejny budżet po obecnym, wielkości 1 bln euro - czytamy w artykule.

Komisarz UE ds. sprawiedliwości Vera Jourova została poproszona, żeby do maja wypracować metodę oceny niezależności i sprawności wymiaru sprawiedliwości w poszczególnych krajach UE - pisze brytyjska gazeta.

Jourova powiedziała, że jedną z opcji jest "nalegać, że niezależne systemy sprawiedliwości są konieczne dla efektywnej kontroli nad wykorzystaniem funduszy UE".

Według komisarza UE ds. budżetu Guenthera Oettingera w KE rozważane są dwa podejścia: uczynić praworządność warunkiem dostępu do zasobów budżetowych lub wprowadzić system motywacyjny, w którym "lepsze przestrzeganie" zasad praworządności może być sposobem dostania większych środków.

Bruksela chce też skłonić beneficjentów netto do przyłączenia się do utworzonego w zeszłym roku Urzędu Prokuratury Europejskiej (EPPO) - dodaje "FT". Polska i Węgry są wśród siedmiu państw, które jak dotąd nie dołączyły do inicjatywy.

Propozycję wprowadzenia "twardszych warunków" dla beneficjentów netto popierają m.in. Niemcy.

Z kolei Austria i Holandia - również płatnicy netto - bronią się przed zwiększeniem składek do budżetu. UE musi znaleźć sposób, żeby w przyszłym budżecie zapełnić lukę wielkości 12-13 mld euro pozostawioną przez Wielką Brytanię.

Jednocześnie komisarz Jourova sprzeciwia się skupieniu całej debaty budżetowej na funduszach spójności. Według cytowanego przez dziennik wysokiego rangą urzędnika UE, KE chce uniknąć propozycji cięć w tej dziedzinie, żeby nie być posądzoną o atak na biedniejszych członków UE.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Polska delegacja upamiętni ofiary ukraińskich żołnierzy z Dywizji SS "Galizien"

Zdjęcie ilustracyjne/Pomnik w Hucie Pieniackiej / By Stako - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6053839

  

W Hucie Pieniackiej na Ukrainie w niedzielę polska delegacja, m.in. z Urzędu ds. Kombatantów, upamiętni ofiary zbrodni dokonanej przez ukraińskich żołnierzy z Dywizji SS "Galizien". 28 lutego br. minie 75 lat od tej okrutnej masakry polskiej ludności cywilnej.

W uroczystości, którą organizuje Stowarzyszenie Huta Pieniacka we współpracy z Konsulatem Generalnym RP we Lwowie, weźmie udział m.in. delegacja z Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych z szefem Janem Józefem Kasprzykiem, a także Kancelarii Prezydenta RP z sekretarzem stanu Adamem Kwiatkowskim, który odczyta list od prezydenta Andrzeja Dudy.

"Zbrodnia w Hucie Pieniackiej jest jedną z tych zbrodni ludobójstwa, dokonanych w latach 1943-44 na dawnych Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej, u podstaw których leżała nienawiść ukraińskich nacjonalistów do ludności polskiej. Pamiętajmy jednak, że nie chodzi nam tutaj o zemstę, lecz o pamięć, o modlitwę, o to, żeby oba narody - polski i ukraiński - stanęły w prawdzie wobec tego, co stało się 75 lat temu"

- powiedział Kasprzyk.

Przypomniał, że ofiarami ukraińskich żołnierzy z Dywizji SS "Galizien" i oddziałów ukraińskich nacjonalistów byli nie tylko mieszkańcy Huty Pieniackiej, ale również ludność, która uciekła z Wołynia - z tych miejscowości, które UPA spaliła w 1943 r. W Hucie Pieniackiej ukrywali się również zagrożeni niemiecką eksterminacją Żydzi. Z okrutnej zbrodni, do której doszło 28 lutego 1944 r. w liczącej ponad tysiąc mieszkańców wsi, ocalało tylko ok. 160 osób.

"To tragiczna historia, która kładzie się cieniem na relacjach Polaków i Ukraińców, ale musimy o niej pamiętać. To warunek konieczny dobrosąsiedzkich stosunków, aby stanąć w prawdzie i pamiętać o tym, co wydarzyło się 75 lat temu. To trudne zmierzyć się z własną przeszłością, ale to jest też bardzo potrzebne, abyśmy mogli wspólnie budować przyszłość, bo nie ma wolnej Polski bez niepodległej Ukrainy i odwrotnie nie ma niepodległej Ukrainy bez wolnej Polski"

- podkreślił.

Wydarzenia upamiętniające 75. rocznicę zagłady ludności polskiej z Huty Pieniackiej rozpoczną się w sobotę wieczorem we Lwowie od mszy św. w bazylice archikatedralnej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, zwanej potocznie katedrą łacińską. Dzień później, w południe, uczestnicy obchodów oddadzą hołd ofiarom zagłady w miejscu tragicznych wydarzeń sprzed 75 lat. Program uroczystości przewiduje odczytanie listu od prezydenta Polski, następnie wystąpienie Małgorzaty Gośniowskiej-Koli, która kieruje Stowarzyszeniem Huta Pieniacka, modlitwę ekumeniczną i złożenie kwiatów.

Szef Urzędu ds. Kombatantów w rozmowie z PAP zwrócił uwagę również na potrzebę ekshumacji i godnego pochowania ofiar.

"Na razie w Hucie Pieniackiej mamy możliwość gromadzenia się wokół miejsca upamiętniającego tę męczeńską śmierć. Jednak przypomnijmy, że ofiary Huty Pieniackiej do chwili obecnej nie doczekały się pochówku. I to jest rzecz, o którą prosimy stronę ukraińską: pozwólcie nam dokonać ekshumacji ofiar Huty Pieniackiej, ofiar Wołynia. Pochowajmy tych ludzi w sposób godny. Musimy o nich pamiętać! Oni zginęli bez broni, to nie były osoby, które zginęły w walce. To byli ludzie prości, cywile, dzieci, starcy, kobiety, mordowani w sposób bardzo okrutny. Oni nadal nie mają swoich mogił"

- powiedział.

"Żywię głęboką nadzieję, że w imię prawdy, w imię tych wartości, które powinny być bliskie i Ukraińcom i Polakom, uda nam się dokończyć dzieło, jakim jest godne upamiętnienie i pochowanie ofiar tamtej zbrodni, jak wymagają tego od nas zasady cywilizacji chrześcijańskiej i łacińskiej"

- dodał.

Uroczystości rocznicowe będą miały miejsce nie tylko na Ukrainie, ale również w Polsce, które z kolei planowane są na 28 lutego w Warszawie. W Katedrze Polowej WP odbędzie się msza św. w intencji ofiar zbrodni, następnie przy Grobie Nieznanego Żołnierza będzie miał miejsce uroczysty Apel Pamięci połączony z ceremonią złożenia wieńców i wiązanek kwiatów. Po zakończeniu uroczystości na Placu Piłsudskiego, w Sali Odczytowej Centralnej Biblioteki Rolniczej, odbędzie się prelekcja historyka dr. Leona Popka, który kieruje Wydziałem Kresowym w Biurze Poszukiwań i Identyfikacji IPN oraz ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.


Do zbrodni w zamieszkałej przez ludność polską wsi Huta Pieniacka, położonej ok. 100 km na wschód od Lwowa, doszło 28 lutego 1944 r. Tego dnia ukraińscy żołnierze 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS (złożonego z ochotników do Dywizji SS "Galizien") dowodzeni przez niemieckiego dowódcę oraz wspierani przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii i członków paramilitarnego oddziału ukraińskich nacjonalistów, dokonali pacyfikacji polskiej ludności - mężczyzn, kobiet i dzieci. Według szacunków ze śledztwa IPN w Krakowie zginęło wówczas ok. 850 osób. W Hucie Pieniackiej znajdowali się również ci Polacy, którzy uciekli z innych miejscowości w obawie przed morderstwami dokonywanymi przez ukraińskich nacjonalistów i wspierających ich chłopów.

W miejscu zbrodni 10 lat temu - 28 lutego 2009 r. - hołd ofiarom mordu złożyli prezydenci Polski i Ukrainy - Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko.

Relacje polsko-ukraińskie - jak podsumował szef UdsKiOR - mają mocne podstawy, by dobrze się układać ze względu na wspólne punkty w historii obu narodów. "W przyszłym roku będziemy obchodzić setną rocznicę naszego wspaniałego wspólnego braterstwa broni polsko-ukraińskiego w walce z bolszewikami. Niech postaci tamtych dni - roku 1919 i 1920 - stają się naszymi wspólnymi bohaterami. Myślę o atamanie Symonie Petlurze i jego armii. Oni byli sojusznikami Polski, którzy dobrze zdiagnozowali, że w imię naszego wspólnego interesu, w imię tego, aby w tej części Europy panował spokój, musimy współpracować. Właśnie w wymiarze symbolicznym i historycznym oba nasze państwa, oba narody powinny odwoływać się do tego, co nas łączy" - powiedział Kasprzyk.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl