Poseł Iwona Arent dołączy do komisji śledczej ds. Amber Gold. Zdradziła nam, o co zapyta Tuska

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Lidia Lemaniak

Dziennikarka portalu Niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

– Na pewno wiem, o co chciałabym go zapytać – czy potwierdzi słowa swojego syna, że wiedział o aferze i o tym, jak źle funkcjonuje ta firma. Czy potwierdza słowa swojego syna? Jeżeli potwierdzi, to znaczy, że wiedział, nie powiedział, nie zadziałał, jako premier. Na pewno zapytam o to, czy syn miał rację, czy wiedział, że to była "lipa" i o tym nie powiedział? – powiedziała w rozmowie z portalem Niezależna.pl poseł PiS, Iwona Arent.

Prawo i Sprawiedliwość będzie proponować posłów Iwonę Arent i Wojciecha Zubowskiego jako członków komisji śledczej ds. Amber Gold. Zastąpią oni w komisji Joannę Kopcińską i Marka Suskiego, którzy przeszli w ostatnim czasie do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Zapytaliśmy poseł Iwonę Arent o to, na czym najbardziej jej zależy w pracy w komisji śledczej.

Najbardziej zależy mi na wyjaśnieniu sprawy, jak tylu ludzi mogło zostać oszukanych, a instytucje państwowe nie reagowały. To jest najważniejsze, żeby wskazać dlaczego tak się działo. Czy nad tą firmą był jakiś parasol ochronny? I to jest najważniejsze myślę, że dla wszystkich członków sejmowej komisji – odpowiedziała poseł PiS.

Dopytywana przez nas które przesłuchanie w 2018 roku może okazać się kluczowe dla sprawy odpowiedziała, że "wszystkie przesłuchania mogą okazać się przełomowe, kluczowe".

Wiem o tym, że w planie przesłuchań są teraz służby specjalne, urzędy kontroli skarbowej. Myślę, że to bardzo ważne instytucje, które powinny zadziałać wtedy, kiedy obywatelom działa się krzywda. Myślę, że wszystkie z tych przesłuchań będą przełomowe – stwierdziła.

Na końcu prac komisji, komisja planuje przesłuchanie byłego premiera, Donalda Tuska. Portal Niezależna.pl zapytał poseł Iwonę Arent czy już wie o co chciałaby zapytać byłego szefa rządu?

Na pewno wiem, o co chciałabym go zapytać – czy potwierdzi słowa swojego syna, że wiedział o aferze i o tym, jak źle funkcjonuje ta firma. Czy potwierdza słowa swojego syna? Jeżeli potwierdzi, to znaczy, że wiedział, nie powiedział, nie zadziałał, jako premier. Na pewno zapytam o to, czy syn miał rację, czy wiedział, że to była "lipa" i o tym nie powiedział? - zdradziła nam poseł PiS.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy kłócą się z USA ws. Nord Stream 2. „Nikt nam nie przeszkodzi”

/ fdecomite CC BY 2.0

  

Niemiecki socjaldemokratyczny minister spraw zagranicznych Heiko Maas oświadczył dziś, że nawet ewentualne sankcje USA nie wstrzymają zbudowania gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku.

- Nikt nie przeszkodzi - powiedział Maas uczestnicząc w politycznym forum dyskusyjnym agencji dpa. Karne posunięcia Stanów Zjednoczonych mogą wprawdzie skłonić niektórych udziałowców tego przedsięwzięcia, w tym koncerny niemieckie, do wycofania się, ale nie doprowadzą do fiaska całego projektu - zaznaczył. Dodał, że wtedy Rosja urzeczywistniłaby go sama i nie miałoby się już wtedy żadnego wpływu na kontynuowanie tranzytu gazu przez Ukrainę.

Jak wskazał Maas, negocjacje w sprawie ukraińskiego tranzytu prowadzone są obecnie z udziałem Unii Europejskiej. - Wszystko to obróciłoby się wniwecz, gdyby wprowadzono sankcje, a ten gazociąg zostałby potem zbudowany przez samych Rosjan - podkreślił szef niemieckiej dyplomacji.

Rzecznik ambasady USA w Berlinie potwierdził w niedzielę, że ambasador Richard Grenell wysłał do realizujących projekt gazociągu Nord Stream 2 zachodnich koncernów list z zapowiedzią objęcia ich amerykańskimi sankcjami, jeśli nie wycofają się z tego przedsięwzięcia.

- List przypomina, że jakakolwiek firma współpracująca z rosyjskim sektorem energetycznych rurociągów eksportowych naraża się na sankcje USA z tytułu CAATSA (Ustawy o Przeciwdziałaniu Przeciwnikom Ameryki poprzez Sankcje) - oświadczył rzecznik, dodając, że budowie drugiego bałtyckiego gazociągu z Rosji do Niemiec sprzeciwiają się także inne państwa europejskie.

Odnosząc się do listu, Maas powiedział dziś, że nie jest jego zadaniem mówienie ambasadorom o tym, co im wolno, niemniej „o tym, czy (taki) sposób eksponowania siebie leży w interesie Stanów Zjednoczonych, muszą zdecydować już same Stany Zjednoczone”.

Formalnie jedynym udziałowcem spółki odpowiedzialnej za projekt Nord Stream 2 jest rosyjski Gazprom, ale podpisała ona umowy o finansowaniu tego przedsięwzięcia przez niemieckie koncerny Wintershall i Uniper oraz holendersko-brytyjski Shell, francuski Engie (dawniej GDF Suez) i austriacki OMV. Wszystkie te firmy energetyczne byłyby odbiorcami dostarczanego nowym gazociągiem surowca.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl