Od wejścia w życie przepisów ustawy dekomunizacyjnej samorządy miały rok, aby zmienić nazwy m.in. ulic, placów i obiektów użyteczności publicznej, które propagowały osoby lub daty związane z ustrojem totalitarnym.

Jednak warszawscy radni nie zajęli się problemem, a obowiązek dokończenia procesu spadł na wojewodę mazowieckiego. Ten wydał rozporządzenia zastępcze, które objęły m.in. jedną z głównych warszawskich arterii – byłą już al. Armii Ludowej. Jej nowym patronem został Lech Kaczyński.

Przeciwko tej zmianie stanowczo protestowali radni PO, a teraz postanowili się zmobilizować i złożyć projekt uchwały zmieniający nazwę ulicy na Trakt Łazienkowski.

Ja projektu jeszcze nie widziałem, jednak to prawda, że od dawna zastanawialiśmy się nad tą zmianą

– mówi „Codziennej” Paweł Lech, stołeczny radny z PO.

Armia Ludowa to była organizacja zbrodnicza. Jednym z jej głównych zadań było zwalczanie podziemia niepodległościowego, a pomysł na jej utworzenie zrodził się w Moskwie

– odpowiada na to historyk Tadeusz Płużański.

To jest gra polityczna. Samorządowcy PO mieli rok, aby zmienić nazwę na Trakt Łazienkowski. Nie zrobili tego

– mówi radny PiS, Dariusz Lasocki.

O komentarz poprosiliśmy też rzecznika warszawskiego ratusza Bartosza Milczarczyka. Mimo deklaracji odpowiedzi na nasze pytania wczoraj już się do nas nie odezwał.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"