Spotkanie odbywało się w Spale. Szef resortu obrony brał w nim udział w sobotę po południu.

To wy tworzycie to jądro ruchu patriotycznego w Polsce. To wy nadajecie mu szczególny charakter. To wy jesteście zawsze tam, gdzie nikt już nie chce być bądź ze strachu, bądź z braku wiary, bądź z braku determinacji, bądź z braku rozumienia powagi chwili. Dlatego też dumny jestem, że moge tu przed wami być. Mam świadomość, że dziś spotykamy się w bardzo wyjątkowym gronie. Elita elity. W takim charakterze dzisiaj będziemy rozmawiać

 - stwierdził Antoni Macierewicz.

Wy jesteście w większości ludźmi młodymi. Dzisiaj patrzę na obecną sytuację polityczną,społeczną, gospodarczą i dziejową Polski z perspektywy mojego 70-letniego doświadczenia życiowego, w tym 52-letniego doświadczenia w pracy dla niepodległości Polski. Mówię to po to, że chcę uwypuklić niezwykłość momentu dziejowego, w którym się znaleźliśmy, który pokolenia Polaków wywalczyły, wycierpiały, wymodliły, żebyśmy dzisiaj mogli rozstrzygnąć, czy Polska będzie naprawdę niepodległa czy też nie? To jest dzisiaj główny dylemat, który przed nami postawiono

- mówił.

Minister nawiązał też do legendy osób, które ponad 70 lat temu trwały w zaangażowaniu w działalność Podziemia Niepodległościowego.

Gdy dzisiaj z takim pietyzmem odbudowujemy pamięć Żołnierzy Niezłomnych, to trzeba sobie zdawać sprawę, że byli to ludzie, którzy walczyli wbrew nadziei. W tamtym czasie, w latach 40-tych i 50-tych, racjonalnie rzecz biorąc nie było perspektyw na niepodległość, a mimo to oni o to walczyli. To jest narracja, w której ja się wychowywałem przez większość mojego życia. Nadzieja na niepodległość Polski wydawała się olbrzymiej części polskich patriotów absolutnie nierealistyczna, absurdalna i niemożliwa. Wydawało się, że w takiej, czy innej formie imperium sowieckie jest nieuchronną koleją losu. Zbigniew Brzeziński, który uchodził za znawcę imperium sowieckiego pisał o nieuchronności konwerngencji, współdziałania imperium sowieckiego i wolnego świata. W latach 50-tych wydawało się, że nie ma perspektywy niepodległości. (…) To wydawało się dla olbrzymiej części ludzi albo fantazją, albo oszołomstwem, albo czymś na pograniczu stabilności psychicznej

- powiedział Antoni Macierewicz.

Nie ukrywam, że na mnie różne obraźliwe treści pod moim adresem nie robią wrażenia, bo pamiętam wielki tytuł w "Trybunie Ludu" w roku 1977, gdy mnie zamykano do więzienia, który brzmiał: „Macierewicz uczy młodzież, że krew jest smarem historii”. To było po spotkaniu moim w Gorcach z młodzieżą akademicką. Krótko mówiąc zarzucono mi, że uczę młodzież, że trzeba zabijać, by historia odzyskiwała swój blask lub toczyła się dalej. To co wygaduje się teraz czy w "Gazecie Wyborczej" i innych mediach nie robi na mnie wrażenia, chociaż mam świadomość, że wówczas to była propaganda ludzi, którzy uważali, że decydują o kształcie Polski, że są panami historii i władcami kraju, a dzisiaj mamy do czynienia z dokładnie odwrotną sytuacją. Oni wiedzą, że im się Polska wymyka z rąk. Oni są świadomi, że tracą władzę nad tym narodem i tym państwem, które są w centrum Europy najważniejszym kluczowym czynnikiem bezpieczeństwa i niepodległości kontynentu. Kto kontroluje Polskę, ten decyduje o Europie. Co do tego nie ma wątpliwości. My jesteśmy jedynym narodem, któremu skutecznie, a przynajmniej tzw. elicie wmówiono, że Polska nic nie znaczy, że Polacy są najbardziej niemądrym i nieskutecznym, i marnotrawnym narodem świata. Wypracowywano w nas poczucie bezwartościowości. Robili to ludzie którzy mieli świadomość, jaki potencjał tkwi w Polakach. Ostatnie dwa lata pokazały co się dzieje, jeżeli na czele państwa stoją ludzie, którzy niewątpliwie zmierzają do tego aby odbudować siłę państwa polskiego

- tłumaczył szef resortu obrony.

Bez tego zwycięstwa nie byłoby szczytu NATO. Nie byłoby wojsk amerykańskich w Polsce. Inaczej wyglądałaby historia Europy i świata. Musicie państwo to sobie uzmysłowić, że to wasza codzienność składa się na tę wspaniałą historię, która na naszych oczach zmienia losy świata. Tego moi rodzice nie doczekali, a całe moje wychowanie było nastawione na to, że w takich wydarzeniach będzie można brać udział

– mówił Antoni Macierewicz.

Ten naród, który miał być zniszczony, wstaje z kolan i odzyskuje godność. Okazuje się, że można gospodarkę postawić na nogi. Okazuje się, że można sprawić, iż rodziny będą bezpieczne i uposażone finansowo, a jednocześnie nasza armia będzie rosła. Są pieniądze i na rodziny, i na emerytury, i na wojsko. Ten moment, który dzisiaj przeżywamy jest kluczowy, bo to próba zatrzymania i odwrócenia tego procesu. Tak naprawdę jest. Jeżeli upadnie to, co nazywamy reformą sądownictwa, to rozpocznie się destrukcja całego procesu odzyskiwania suwerenności przez państwo polskie i siły państwa polskiego

– podkreślał.

Otóż często jest tak, że ludzie młodsi, którzy nie mają doświadczenia, nie mają też świadomości, jaka groza czai się za tym, gdy środowiska postkomunistyczne i liberalnopostkomunistyczne odzyskają władzę. Jakie będą tego konsekwencje. Co to oznacza dla narodu polskiego i jakie będą tego konsekwencje dla bezpieczeństwa państwa polskiego. Z całym szacunkiem dla kunsztu generalicji ukształtowanej przez aparat generała Jaruzelskiego - to nie są ludzie, którzy zdolni są zbudować armię nastawioną na możliwość, na zdolność przeciwstawienia się armii rosyjskiej. Ich kształtowano w takim przeświadczeniu, że ta armia jest najlepsza, największa i najskuteczniejsza, i taka, której nie sposób się przeciwstawić. W środowisku ludzi aparatu komunistycznego mamy do czynienia z kultem czasów komunistycznych jak i w ogóle cywilizacji rosyjskiej

- stwierdził szef MON.