Dzisiejszy szef Biura wie, że czasy są politycznie niepewne: zbliżają się wybory, których skutki trudno przewidzieć (ten klimat zna z autopsji, w końcu pamięta w jakich okolicznościach dostał posadę). A przezorny zawsze ubezpieczony. Gdy za kilka miesięcy pan Wojtunik i towarzystwo pójdą na zieloną trawkę, to na otarcie łez zostaną im emerytury! - pisze Tomasz Kaczmarek.
Były funkcjonariusz CBA ujawnia mechanizm, za pomocą którego Paweł Wojtunik zapewnił sobie bezpieczną przyszłość.
Już po odwołaniu pana Mariusza Kamińskiego Sejm zmienił ustawę dotyczącą CBA. Z rekomendacji jego następcy parlamentarzyści wprowadzili taki oto zapis: „Z tytułu służby funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego otrzymuje jedno uposażenie i inne świadczenia pieniężne. Uposażenie składa się z uposażenia zasadniczego i premii oraz dodatku specjalnego, w przypadku jego przyznania”. Na pierwszy rzut oka nie dopatrzymy się niczego nadzwyczajnego. Przepis jak przepis. Jednak zagłębiając się w tę sprawę, czytelnik dojdzie do sedna. Wynagrodzenie funkcjonariusza składa się z trzech składników, z których jeden – dodatek specjalny - wzbudza moje szczególne zainteresowanie - czytamy na blogu.
Tomasz Kaczmarek wyjaśnia: Pierwotne zapisy ustawy o CBA określały uposażenie składające się z dwóch składników uposażenia zasadniczego i premii, której wysokość kształtuje się do 30 proc. uposażenia zasadniczego. Można by rzecz, że premia to fundusz motywacyjny, dzięki któremu przełożony może docenić swojego pracownika, choćby za efekty pracy. Dodatek specjalny jako kolejny składnik pensji może ją zwiększyć o kolejne 30 proc. uposażenia zasadniczego. Pytanie – za co i komu? Czy prawdą jest, że rezultatem tej płacowej modyfikacji jest przede wszystkich wzrost zarobków nowego szefa CBA i jego zastępców – potężny w porównaniu z wynagrodzeniami poprzedników?
Jak czytamy we wpisie, przeciwieństwem działań Wojtunika jest zachowanie poprzedniego szefa CBA, Mariusza Kamińskiego. Poprzednie kierownictwo CBA z Mariuszem Kamińskim na czele nie ingerowało w przepisy, by zabezpieczyć swoją finansową przyszłość. Jego celem była przede wszystkim niemarkowana walka z korupcją. Co za tym idzie, także dbanie o podległych im funkcjonariuszy, a nie o własne interesy. Do rangi symbolu urasta decyzja pana Mariusza Kamińskiego o przekazaniu na cele społeczne ponad 100 tys. zł zaległych pensji wypłaconych mu przez CBA. Pozwala odróżnić prawdziwego państwowca od prawdziwego karierowicza - pisze agent Tomek.
Całość wpisu Tomasza Kaczmarka można przeczytać w dziale Blogi.