O tym, że policja wymaga od udających się na mecze wyjazdowe kibiców, by przedstawiali się do kamery z dowodem osobistym podniesionym na wysokość twarzy, pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. – Podczas jednego tylko wyjazdu byłem cztery razy indywidualnie filmowany z dowodem przy twarzy – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie" Mariusz Jędrzejewski, prezes Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców.
Na pytanie, jaka jest podstawa prawna takiego działania, Komenda Główna Policji, po długim oczekiwaniu, odpowiedziała, że zgodnie z art. 20 ust. 2a ustawy o Policji „Funkcjonariusze mają prawo pobierać (…) dane osobowe, o osobach podejrzanych o popełnienie przestępstw ściganych z oskarżenia publicznego, (…) lub usiłujących ukryć swoją tożsamość oraz o osobach poszukiwanych, także bez ich wiedzy i zgody". – Przepis daje możliwość rejestrowania wizerunku także w działaniach prewencyjnych – napisała podinsp. Grażyna Puchalska z KGP. Nie sprecyzowano jednak, czy w związku z tym każdego człowieka można rejestrować prewencyjnie.
Pytany o to samo Mariusz Ciarka, rzecznik krakowskiej policji, wskazuje na całkiem inny przepis. „Podstawą dokumentowania legitymowania osoby na nośniku technicznym jest Rozporządzenie Rady Ministrów z 26 lipca 2005 r." – napisał w korespondencji przesłanej do „Codziennej". Przepisy mówią, że policjant może „legitymować osoby w notatniku służbowym lub na odpowiednim nośniku technicznym". Żaden z tych przepisów nie mówi o nagrywaniu dowodu osobistego i głosu.
Wątpliwości nie ma GIODO. „Opisane postępowanie, do jakiego miałoby dochodzić przy legitymowaniu kibiców, nie ma podstaw prawnych, niezależnie od tego, czy dokonywane byłoby przez organizatora meczu, czy – w co trudno uwierzyć – przez policję. Nie można nagrywać każdego kibica z dowodem podniesionym na wysokość twarzy" – pisze w opinii Małgorzata Kałużyńska-Jasak, dyrektor zespołu rzecznika prasowego GIODO.
„Niewątpliwie mecze piłkarskie są imprezami masowymi podwyższonego ryzyka, w związku z tym w czasie ich trwania możliwe są większe ograniczenia praw i wolności obywatelskich, ale wszystkie muszą wynikać z przepisów" – czytamy w nadesłanej do „Codziennej" korespondencji.
