W tej sytuacji musimy ufać opatrzności, że nie będzie takich opadów i spiętrzenia wody jak podczas powodzi tysiąclecia – mówi były szef Obrony Cywilnej Paweł Soloch.
W wyniku opóźnień przewidywany koszt inwestycji wzrósł o ponad 300 mln euro (1,2 mld zł). Teraz na zalew trzeba będzie wydać prawie 830 mln euro (3 mld 220 mln zł).
Sama obsługa przyznanych nam kredytów na ten cel już kosztowała Polskę prawie 12 mln zł – alarmuje Najwyższa Izba Kontroli.
Zbiornik przeciwpowodziowy Racibórz Dolny na Odrze nie zostanie zbudowany nawet za pięć lat, jak przewidywał wielokrotnie zmieniany harmonogram robót. „Nie tylko nie nadrobiono powstałych opóźnień, ale uległy one powiększeniu” – czytamy w „Wyniku audytu: Projektu ochrony Przeciwpowodziowej w dorzeczu Odry za 2011 r.”, do którego dotarła „Gazeta Polska Codziennie”.
Kontrolerzy Najwyższej Izby wytykają, że przez minionych pięć lat nie udało się nawet sporządzić pełnego projektu inwestycji. W tej sytuacji wojewoda nie mógł wydać pozwolenia na budowę. Nie wykupiono gruntów, na których miałby powstać zalew.
Już dziś wiadomo, że na realizację inwestycji trzeba będzie znaleźć nowe źródła finansowania. Na pieniądze Unii Europejskiej nie już można liczyć, bo kończą się programy, w ramach których można było je uzyskać.
Tym bardziej dziwi fakt, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych akceptuje stawki 700 zł dziennie dla konsultanta Biura Koordynacji Projektu Ochrony Przeciwpowodziowej Dorzecza Odry, a dla rzecznika 400 zł za dzień pracy.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
