Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Czynienie w dziecku miejsca na miłość

Dzieci z całego świata pokazują opowieść, która rozgrywa się w obrębie ich małej ojczyzny – pieśń, obyczaje, taniec, instrumenty. To wszystko dostosowane do ich możliwości wykonawczych.

Autor:

Dzieci z całego świata pokazują opowieść, która rozgrywa się w obrębie ich małej ojczyzny – pieśń, obyczaje, taniec, instrumenty. To wszystko dostosowane do ich możliwości wykonawczych. Nie ma tu playbacków. Wszystko jest autentyczne i na żywo - mówi Józef Broda w rozmowie z Janem Pospieszalskim.

Korowodem, uroczystą mszą św. i koncertem rozpoczęliście w niedzielę jubileuszowe XX Święto Dzieci Gór. Co sprawia, że traktuje to Pan szczególnie? Że nie jest to dla Pana jeszcze jedna impreza folklorystyczna?

To festiwal służący rodzeniu się przyjaźni. W Nowym Sączu udało się nam osiągnąć coś wyjątkowego. Tworzymy sześć grup, w skład każdej wchodzi zespół zagraniczny i polski. Zespołowi z Kurdystanu, z Iraku, towarzyszą w tym roku dzieci z Rożnowa Małe Rożnowioki. Razem mieszkają, przygotowują występy i potem są gospodarzami sceny. W minionych latach gościliśmy już wszystkie kontynenty oprócz Australii. Były grupy z Meksyku, Japonii, Wysp Cooka, Filipin, Indonezji, Gruzji nawet z Afryki. Przyjeżdżają oczywiście grupy z krajów bliższych – z Rumunii, ze Słowacji, z Niemiec, Skandynawii.

Te występy przybliżają skrawek ich świata…
Zespoły pokazują opowieść, która rozgrywa się w obrębie ich małej ojczyzny – pieśń, obyczaje, taniec, instrumenty. To wszystko dostosowane do możliwości wykonawczych dzieci. Nie ma tu playbacków, wszystko jest autentyczne i na żywo.

Czy folklor, muzyka źródłowa mogą być pomocne w pedagogice?
To już w XVII w. udowodnił wielki czeski myśliciel Jan Komeński. W swoim dziele „Orbis pictus” opisuje drogę wychodzenia od izby, od tego jakby macierzyńskiego łona, w stronę zagrody, rodzinnej miejscowości – do świata. Wskazywał na uniwersalne zasady, jak sam mówił – w labiryncie świata otwierał drzwi języków. Dziecko chce się pochwalić swoją piosenką, tańcem, ale też przyswaja to, co zaobserwuje u innego. Na festiwalowej scenie króluje hasło „Prawdziwa mądrość...”, a potem, przez kolejne dni poznajemy jej przymioty. W sobotę, na finał, tą samą czcionką zostanie pokazany napis „...pokój czyniąca”. Przez kolejne dni opowiadam o tym dzieciom.
Bez względu na to, czy są to dzieci z kraju buriackiego, czy ze Spiszu lub Orawy, one wiedzą, co to znaczy mama, tata, poczucie bezpieczeństwa, dobroć, przebaczenie, pokój. Kiedyś, ułożyłem taką pieśń, którą wykonamy na finał: „Życie rzeką, życie ptakiem (...), czas upływa, miłość nie przemija”. I do tego gest – od kolan, przez złożone ramiona, do otwartej dłoni w kierunku świata i drugiego człowieka. Od gór Kaukazu, Apeninów, Alp aż po Skandynawię. „Jestem, mam, dam, nie trać ducha, bo nie jesteś sam”. A potem to będzie jeszcze dośpiewane „Słoneczko zachodzi za pola, za las, witereczek szumi, mamunia utuli, do domu już czas. Do dobrej wieczerzy, do naszej macierzy....Miłość taty, miłość mamy, kocham siebie i świat cały”. Naszą misją jest czynienie w dziecku miejsca na miłość do siebie, a potem dopiero do świata, do drugiego człowieka. To jest ten próg, po którego przekroczeniu mały człowiek może rozumieć, czym jest wolność, czym swoboda. Człowiek chce się otwierać na drugiego. To leży przecież w naszej naturze. Dwa tysiące osób na koncertach w Nowym Sączu to czuje.

Całość wywiadu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska