Knebel na pisanie o resortowych dzieciach. Drakońskie kary dla wydawcy książki

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Sędzia Magdalena Kubczak nakazała wydawcy książki „Resortowe dzieci. Służby” przeproszenie dwóch bohaterów publikacji na łamach 12 ogólnopolskich mediów i wypłacenie im w sumie 40 tys. zł zadośćuczynienia. Drakońska kara jest wynikiem redakcyjnych błędów w biografiach funkcjonariusza służb PRL-u i jego ojca, komunistycznego aparatczyka. Sąd nakazał usunięcie błędu ze wszystkich dostępnych książek.

Pozew przeciwko Frondzie złożył Andrzej Derlatka i jego ojciec Władysław. Stało się to tuż po premierze książki „Resortowe dzieci. Służby”. Pomyłkowo wpisano, że Derlatka senior pracował w Związku Walki Młodych. Tymczasem rzeczywiście pracował on w Związku Młodzieży Polskiej. Dodatkowo autorzy omyłkowo wpisali, że Andrzej Derlatka, funkcjonariusz Departamentu I MSW, zbierał doświadczenie w rezydenturze wywiadu PRL w Waszyngtonie. To był oczywisty błąd, gdyż we wcześniejszym fragmencie w książce autorzy opisywali funkcjonowanie Derlatki na etacie niejawnym w Hadze, a nie w Waszyngtonie.

Sędzia Kubczak uznała, że takie błędy zasługują na dotkliwy wyrok. Zasądziła zapłatę 40 tys. zł w sumie dla obu pozywających i przeprosiny skierowane do nich w 12 mediach – w tym w „Gazecie Wyborczej” i „Rzeczpospolitej”. Jednak to nie wszystko. Sędzia zażądała, by usunięto ze wszystkich egzemplarzy będących w obiegu sporne fragmenty.

To wyrok kłócący się z codziennym orzecznictwem. Rolę wyjaśniania oczywistych omyłek sądy przydzielają publikacji oświadczeń zawierających sprostowanie, a nie wyrokom z dolegliwymi konsekwencjami finansowymi. Takie błędy w publikacjach zwykle kwalifikowane są jako nieskutkujące naruszeniem dóbr osobistych. Sędzia Kubczak tym razem jednak uznała inaczej. To nie pierwszy jej kuriozalny wyrok.

Sędzia Magdalena Kubczak skazała w 2015 r. wydawcę „GP”, producenta filmu „Córka” poświęconego Marcie Kaczyńskiej, za umieszczenie na okładce płyty informacji, że w realizacji dokumentu udział mieli filmowcy Jan Strękowski i Paweł Banasiak – autorzy materiału wykorzystanego w filmie. Strękowski narzekał w sądzie, że jego nazwisko na okładce filmu powoduje utratę możliwości zarobku. Z tego samego powodu, jak twierdził w sądzie, Polski Instytut sztuki Filmowej nie sfinansował planowanego przez niego filmu o Misiu Uszatku. Sędzia Kubczak uznała ich „argumenty” i zasądziła od wydawcy „GP” po 30 tys. zł dla obu pozywających oraz przeprosiny w prasie. Wyrok został później w znaczącej części uchylony w apelacji.

W 2016 r. ta sama sędzia wydała drakoński wyrok wobec wydawcy „Wprost” pozwanego przez Kamila Durczoka za opisanie domniemanego molestowania przez niego dziennikarek TVN-u. Sędzia nakazała wypłacenie wydawcy niespotykanie wysokiej kwoty 500 tys. zł zadośćuczynienia.

Wyrok krytykowano jako godzący w wolność prasy.
 
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rozpoczął się sezon zbioru winniczka

/ pixabay.com

Rozpoczął się sezon zbioru winniczka w woj. warmińsko-mazurskim. Do końca maja firmy, które uzyskały zezwolenia z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie, będą mogły pozyskać blisko 400 ton tych ślimaków.

Zbiór i skup winniczków będzie prowadzony na Warmii i Mazurach drugi rok z rzędu po trzyletniej przerwie. Tegoroczny limit w tym regionie - podobnie jak 2017 r. - wynosi 400 ton. Legalne pozyskiwanie winniczków jest możliwe między 20 kwietnia a 31 maja.

Jak poinformowała Kamila Kutryb z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Olsztynie, obecne zainteresowanie pozyskaniem ślimaka winniczka na terenie województwa jest minimalnie mniejsze niż przed rokiem. Po rozpatrzeniu wszystkich złożonych przez firmy wniosków, RDOŚ wydała 61 zezwoleń, a limit pozyskania tego mięczaka na jednego wnioskującego wyniesie 6 ton.

Z ubiegłorocznych sprawozdań wynika, że w poprzednim sezonie wykorzystano tylko część dopuszczalnego limitu. Osobom i podmiotom, które uzyskały wówczas zezwolenia, udało się zebrać łącznie 140 ton winniczków.

Winniczki objęte są w Polsce tzw. częściową ochroną gatunkową. Można je okresowo pozyskiwać do celów przetwórstwa spożywczego za zgodą regionalnych dyrekcji ochrony środowiska, które co roku ustalają maksymalne limity zbiorów na swoim terenie.

Zbierać można wyłącznie osobniki o wymiarach handlowych, czyli średnicy muszli większej niż 30 mm. Winniczki powinny osiągać takie rozmiary, gdy uzyskują dojrzałość płciową w wieku trzech lat. W ocenie RDOŚ, zachowanie minimalnego wymiaru muszli jest szczególnie istotne, ponieważ zbieranie osobników niewymiarowych (mniejszych nawet o 1-2 mm) może spowodować, że znaczna część winniczków nie zdąży spełnić swojej funkcji rozrodczej warunkującej przetrwanie lokalnych populacji.

Ślimaki winniczki (Helix pomatia) to największe lądowe ślimaki występujące w Polsce. Jako gotowy produkt spożywczy są eksportowane głównie do Francji, Austrii i Włoch.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl