Podczas pielgrzymek do ojczyzny upominał się - nieraz w bardzo ostrych słowach - o najważniejsze sprawy Polski i Polaków. Często powtarzał, że "Polska jest też i jego matką, umiłowaną ojczyzną". Mówił, że wolności nie dano raz na zawsze. "Wolność trzeba nieustannie zdobywać" - nawoływał papież.
Potwierdzeniem tego mogą być słowa, które Ojciec Święty skierował już na samym początku swojego pontyfikatu - w trzy dni po swoim wyborze na Stolicę Piotrowa, 19 października 1978 r. W depeszy do władz PRL napisał: "Jestem całym sercem z umiłowaną Polską, Ojczyzną wszystkich Polaków. Gorąco pragnę, aby rozwijała się duchowo i materialnie w pokoju, sprawiedliwości i szacunku dla człowieka".
Podczas pierwszej pielgrzymki do Polski, w przemówieniu powitalnym na warszawskim lotnisku Okęcie 2 czerwca 1979 r. papież powiedział: "Pragnę, ażeby mój pobyt w Polsce przysłużył się również tej niestrudzonej woli życia moich rodaków na ziemi, która jest naszą wspólną Matką i Ojczyzną. Oby służył dobru wszystkich Polaków, wszystkich polskich rodzin, narodu i państwa. Oby - powiem to jeszcze raz - pobyt ten mógł przysłużyć się wielkim sprawom pokoju, przyjaznego współżycia pomiędzy narodami i sprawiedliwości społecznej".
Z kolei podczas spotkania z najwyższymi władzami PRL w Belwederze w czasie pierwszej pielgrzymki do Polski, papież podkreślił: "Prawdziwe dobro musi nosić na sobie znamię prawdy. Dobra tego oraz wszelkich dalszych osiągnięć w każdej dziedzinie pragnę życzyć Polsce w jak największej obfitości. Pozwólcie, Szanowni Panowie, że będę to dobro nadal uważał za moje dobro, że będę tak samo głęboko odczuwał mój udział w nim, jakbym nadal mieszkał na tej ziemi i był obywatelem tego państwa".
"Szczególnie bliskie mojemu sercu jest wszystko to, w czym wyraża się troska o dobro i trwałość rodziny, o moralne zdrowie młodego pokolenia" - powiedział papież w przemówieniu skierowanym do najwyższych władz PRL.
Największy odzew znalazła jednak homilia wygłoszona przez papieża 2 czerwca 1979 r. na ówczesnym Placu Zwycięstwa przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Ojciec Święty wołał wówczas: "Ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania Ducha Świętego, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!"
Z perspektywy czasu słowa papieskiej homilii okazały się prorocze. Niekwestionowana na świecie jest opinia, że właśnie te słowa papieża w dużej mierze przyczyniły się do obalenia komunizmu w Polsce, Europie Środkowo-Wschodniej oraz do powrotu wolności w tym regionie świata.
Znamienne słowa wypowiedział też papież 4 czerwca 1979 r. na Jasnej Górze w Częstochowie. Mówił wówczas: "(...) Jasna Góra jest sanktuarium narodu. Trzeba przykładać ucho do tego świętego miejsca, aby czuć, jak bije serce narodu w sercu Matki. Bije zaś ono, jak wiemy, wszystkimi tonami dziejów, wszystkimi odgłosami życia. Ileż razy biło jękiem polskich cierpień dziejowych! Ale również okrzykami radości i zwycięstwa! Można na różne sposoby pisać dzieje Polski, zwłaszcza ostatnich stuleci, można je interpretować wedle wielorakiego klucza. Jeśli jednakże chcemy dowiedzieć się, jak płyną te dzieje w sercach Polaków, trzeba przyjść tutaj. Trzeba przyłożyć ucho do tego miejsca. Trzeba usłyszeć echo całego życia narodu w sercu jego Matki i Królowej! A jeśli bije ono tonem niepokoju, jeśli odzywa się w nim troska i wołanie o nawrócenie, o umocnienie sumień, o uporządkowanie życia rodzin, jednostek, środowisk - trzeba przyjąć to wołanie. Rodzi się ono z miłości matczynej, która po swojemu kształtuje dziejowe procesy polskiej ziemi".
W homilii wygłoszonej 10 czerwca 1979 r. podczas mszy św. odprawionej na Błoniach krakowskich, papież wołał: Zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię "Polska", raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością - taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym: - abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.
Podczas ostatniej pielgrzymki do Polski (w 2002 r.), w przemówieniu powitalnym na lotnisku w podkrakowskich Balicach, papież zapewnił, że dzieli duchowo ciężary tych polskich rodzin, które ponoszą niemałe koszty przemian społeczno-gospodarczych.
Jan Paweł II przypomniał też niezmienne stanowisko Kościoła, że nie można budować szczęśliwej przyszłości społeczeństwa na ludzkiej biedzie i krzywdzie. Dodał, że ludziom kierującym się duchem nauki społecznej Kościoła nie może być obojętny los bezrobotnych i biednych, żyjących bez perspektywy poprawy sytuacji.