Prasa niemiecka codziennie informuje, że sytuacja uciekinierów w Grecji jest okropna, dziesiątki tysięcy z nich nie bierze pod uwagę oficjalnego zamknięcia granic i ciągle gromadzi się przy granicy z Macedonią. Dziennik „Die Presse” twierdzi, że bezpośrednio przy grecko-macedońskiej granicy - w miejscowości Idomeni - oczekuje ponad 12.000 zdesperowanych uchodźców, którzy pomimo paktu EU-Turcja mają nadal nadzieję dostać się do Europy tzw. szlakiem bałkańskim, za co zresztą już dawno zapłacili. Sytuacja w tych miejscach jest wyjątkowo napięta, tym bardziej, że co jakiś czas pojawiają się fałszywe pogłoski jakoby granica została jednak otwarta.
Wszystkie pozarządowe organizacje humanitarne ostro krytykują pakt EU-Turcja. Po pierwsze, ich zdaniem władza turecka nie przestrzega praw człowieka, więc nie powinni być tam odsyłani żadni uchodźcy.
„Planowane odsyłanie uchodźców z Unii Europejskiej do Turcji jest sprzeczne z prawem międzynarodowym” – stwierdził we wtorek sekretarz generalny organizacji „Pro Asyl” Guenter Burkhart. Przedstawiciele „Amnesty International” także są zdania, że umowa nie zda egzaminu. Prezydent „Lekarzy bez Granic” Loris de Filippi przypomniał, że Ankara łamie prawa człowieka i z między innymi tego powodu kraj ten nie jest dla uchodźców miejscem bezpiecznym, więc Unia wysyłając tam ludzi postępuje niemoralnie i staje się współwinną łamania prawa.
Zdaniem „Frankfurter Algemeine Sonntags Zeitung” zawarty pakt nie zlikwiduje procederu przemytu ludzi przez granicę do Europy, który nadal się będzie rozwijał nawet po zamknięciu „drogi bałkańskiej”. Jak twierdzi niemiecki dziennik, gangi tym zajmujące się, już są gotowe do otwarcia innych szlaków. Od kwietnia ma zostać uruchomiony ten przez Morze Śródziemne do Włoch. Nowym punktem do przeprawy z wykorzystaniem kutrów rybackich i małych frachtowców ma być tureckie kąpielisko Antalya oraz miejscowość Mersin w południowej Turcji.
Następnym posunięciem będzie rozwinięcie drogi przerzutowej przez Albanię, Bułgarię i Rumunię. Ta ostatnia droga – czytamy m.in. w dzienniku „Hamburger Abendblatt” oraz w piśmie „Contra-Magazin” – ze względu na szczelnie zamknięte węgierskie granice najprawdopodobniej będzie okrężnie prowadziła przez Ukrainę i dalej do Polski. Jak informuje organizacja Frontex (Europejska Agencja Zarządzania Współpracą Operacyjną na Zewnętrznych Granicach Państw Członkowskich) – czarna strefa przerzutu ludzi do Unii Europejskiej jest tak wielkim przedsięwzięciem, że będzie trwać nadal.
Koszt przemytu dla jednego człowieka nowymi drogami ma wynieść od 3 do 5 tys. euro. Tylko w 2015 roku interes ten przyniósł przestępcom zysk przekraczający 4 miliardy euro.