Dziesiątki tajnych dokumentów w szafce na buty. SKW na rosyjskim krążowniku

spekulator/sxc.hu

Jak powszechnie wiadomo, 18 grudnia 2015 r., zgodnie z rozkazem ministra obrony narodowej, otwarto pomieszczenia Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO zajmowane bezprawnie przez byłego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz byłego zastępcę szefa tej służby. Ku zdziwieniu członków specjalnej komisji, powołanej w celu zinwentaryzowania pomieszczeń Centrum, eksszefowie służb odpowiedzialnych za ochronę bezpieczeństwa naszych sił zbrojnych w szafce na buty przechowywali dziesiątki dokumentów niejawnych.

W gabinecie ubogaconym godłem rosyjskiej FSB, wiszącym na ścianie, znajdowały się przepustki do Sejmu, Kancelarii Premiera oraz Biura Bezpieczeństwa Narodowego i kilkanaście butelek markowego alkoholu (w większości napoczętych). Co więcej, znaleziono również pliki zdjęć dokumentujących wyjazd byłych szefów polskiego kontrwywiadu do Moskwy (12 kwietnia 2012 r.). W sekwencji zdjęć widać, jak początkowa oficjalna sztywność zostaje przełamana, po czym pułkownicy chętnie pozują, ściskając się ze swoimi rosyjskimi odpowiednikami. Negocjacje zapewne zakończyły się sukcesem, uwieńczonym wspólną polsko-rosyjską przechadzką po wiosennej Moskwie, pl. Czerwonym i pięknych zaułkach rosyjskiej stolicy. Może to właśnie tego dnia zawarto porozumienie, na mocy którego FSB miała ponoć możliwość infiltracji polskiego kontrwywiadu wojskowego. Porozumienie to było wypełniane skrupulatnie przez stronę polską niemal do końca rządów PO-PSL, pomimo rosyjskiej agresji na Ukrainę. Widzimy również fotografie z wyjazdu do Sankt Petersburga (10–13 września 2013 r.), gdzie oficerowie SKW (m.in. Piotr Pytel i Janusz Nosek – obaj byli szefami SKW) zwiedzają krążownik „Aurora” i z dumą pozują w marynarskich czapkach majtków z tego okrętu. Takie fotki to wyraźny powód do zadowolenia. W końcu to właśnie „Aurora” dała sygnał do rozpoczęcia rewolucji październikowej.
(fot. arch. GPC)

SKW na rosyjskim krążowniku
Komentując te fotografie, Piotr Kaleta, poseł PiS‑u i członek sejmowej komisji obrony, stwierdził:

„Osoby te muszą nie znać pewnego rysu historycznego. Nie wiedzą, co to oznacza w dzisiejszych czasach, kiedy wskrzeszamy pamięć o Żołnierzach Wyklętych, ale także pamiętamy dzień 17 września 1939 r., że polscy szefowie służb wojskowych zakładają rosyjskie czapki na krążowniku »Aurora«. Jak oni mogą spojrzeć w oczy ludziom, dla których całe pokolenia, całe rodziny ginęły na Wschodzie. Jest to ubliżające także w kontekście dzisiejszych relacji polsko-rosyjskich. Przecież ta wizyta odbyła się już po katastrofie smoleńskiej. Zobaczmy, w jaki sposób polscy żołnierze podchodzili do kwestii stosunków z armią rosyjską, która – delikatnie mówiąc – nie jest nam przyjazna”.

Analizując przypadek płk. Duszy i płk. Pytla, trudno znaleźć wytłumaczenie dla niewyobrażalnej niekompetencji zarówno tych oficerów, jak i wszystkich przedstawicieli PO-PSL, odpowiedzialnych za nadzór nad SKW. Utworzone od nowa wielkim wysiłkiem pierwszego rządu PiS‑u wojskowe służby omal nie zostały zmutowane do poziomu WSW z przyjaznymi relacjami z najwierniejszym aparatem Putina – FSB. Skrajna niekompetencja obu oficerów dotyczy nie tylko „układów” z FSB, ale przede wszystkim elementarnych zasad konspiracji i bezpieczeństwa. Każdy kontakt z przedstawicielami FSB jest przesłanką niebezpieczeństwa. Już tylko wypełniając wnioski wizowe, podczas oficjalnych wizyt w Rosji musieli ujawnić „ciekawe” dla wszystkich służb szczegóły osobiste, które w Polsce są szczególnie chronione. Każdy oficer służb, który zaliczył oficjalną wycieczkę na Wschód, jest spalony jako pracownik tych instytucji. Naraża nie tylko siebie, ale też innych oficerów i całą służbę. Zdjęcia naszych „bohaterów” z przedstawicielami FSB, które wskazują na celebrowanie tych relacji w okresie niewyobrażalnej tragedii związanej z katastrofą smoleńską, są nie tylko dowodem braku odruchów bezwarunkowych, ale wręcz zaprzeczeniem tego, co powinno cechować oficera kontrwywiadu. To tacy oficerowie zostali wyznaczeni przez PO-PSL, aby chronić nasze wojsko przed infiltracją wrogich wywiadów. Jeżeli za kontaktami kierownictwa SKW stały decyzje polityków, to oznacza, że świadomie narażali na niebezpieczeństwo naszych oficerów. Pozostaje jedynie nadzieja, że za tymi kontaktami nie stało przekonanie, że FSB pomoże nam w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy. Trudno byłoby bowiem znaleźć większy przejaw naiwności.

Czy płk Dusza był autorem widmo?
Kolejnym znaleziskiem zwracającym uwagę są projekty pięciu interpelacji poselskich, do których miały być przypięte karteczki z nazwiskami posłów PO: Krzysztofa Brejzy i Marka Biernackiego. Przypomnijmy, że poseł Brejza wielokrotnie atakował PiS za rzekome łamanie demokracji. Natomiast Marek Biernacki w przeszłości pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych i administracji, ministra sprawiedliwości oraz koordynatora ds. służb specjalnych.

Z treści tych projektów wynika, że byli szefowie służb inicjowali i stali się rodzajem ghostwritera (pisarza ducha) dla parlamentarzystów z PO, którym w tym żałosnym przedstawieniu pozostawiono rolę marionetek. Można odnieść wrażenie, że wszystkie pytania w nich zadawane służą wyłącznie interesom pułkowników Duszy i Pytla i pozostającego pod ich władzą (do czasu) CEK. Cóż bowiem niepokoi autorów interpelacji: „Z jakiego powodu SKW odebrała samochody służbowe i karty flotowe CEK? Na czyje polecenie SKW zakazała parkowania samochodów służbowych i prywatnych na terenie SKW?”. Autor (lub autorzy) interpelacji martwią się ponadto o los dotychczasowego logo SKW oraz o uprawnienia nowego p.o. szefa SKW do dostępu do informacji niejawnych.

Posłowie PO usiłują odwrócić sytuację twierdząc, że poseł może dowolnie dobierać sobie współpracowników, a tym samym sugerują, że to oni zainicjowali tę interpelację, a udział byłych szefów służb ograniczał się do wydania opinii. Nie jest to tłumaczenie wiarygodne z uwagi na fakt, że pytania zadawane w interpelacjach niewątpliwie zmierzają do powstrzymania przejęcia – rzekomo eksterytorialnego – Centrum przez nowe kierownictwo MON‑u. Dlaczego poseł Biernacki, jako doświadczony znawca tematyki służb specjalnych, zgodnie z przyjętymi powszechnie zasadami, nie zwrócił się oficjalnie o opinię SKW za pośrednictwem aktualnego szefa tej służby, lecz korzystał z prywatnych relacji? Tym bardziej że płk Dusza na nowym stanowisku nie miał dostępu do aktualnych informacji służb w temacie dotyczącym interpelacji. Tym samym jego uwagi były mało wiarygodne w sensie merytorycznym. Każdemu tematowi dotyczącemu pracy służb towarzyszy kwestia ochrony informacji niejawnej. Wprawdzie interpelacje poselskie są jawne, ale komentarz byłego szefa SKW już z natury rzeczy powinien być szczególnie chroniony, nawet w wypadku gdy jest przygotowany na prywatne zapotrzebowanie polityka.

Niezależnie od tego, kto generował interpelacje, należy jednoznacznie stwierdzić, że bezdyskusyjnie naruszono podstawową dla demokratycznego państwa zasadę apolityczności wojska, którego elementem jest również SKW. Zarówno panowie posłowie PO, jak i byli szefowie służb świadomie łamali tę fundamentalną zasadę, dając złe świadectwo swoich kompetencji oraz tworząc złe praktyki, w celu osiągnięcia swoich politycznych i zawodowych interesów.

Działać na rzecz państwa polskiego
Decyzja ministra obrony Antoniego Macierewicza o odwołaniu z Centrum Eksperckiego ds. Kontrwywiadu NATO płk. Krzysztofa Duszy i płk. Piotra Pytla powinna być postrzegana jako wyraz profesjonalnego poczucia obowiązku. Nie wymaga ona bowiem żadnego dalszego uzasadnienia w świetle przedstawionych wcześniej faktów i jest bezdyskusyjna z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Oczyszczenie służb z tych oficerów powinno również uspokoić naszych sojuszników, gdyż SKW od chwili utworzenia powinna działać na rzecz bezpieczeństwa sił zbrojnych i w szerszym kontekście – państwa. Praktyka działania służb weryfikuje kompetencje i przydatność oficerów i funkcjonariuszy. Pojedyncze przykłady niekompetencji nie powinny być utożsamiane z tymi instytucjami, lecz powinny stanowić ostrzeżenie dla tych, którzy starają się nimi manipulować. Obowiązkowe, okresowe i kompleksowe testy wariograficzne mogłyby być interesującym narzędziem sprawdzającym. Najważniejsza jednakże jest ustawowa zgodność działania służb, w szczególności zaś ścisła separacja wojska od polityki oraz polityki od wojska. Naruszenie tej zasady (a tym bardziej błazeńskie fotki) niszczy również resztki etosu wojskowych służb specjalnych, szczególnie istotnego dla żołnierzy z natury działających w cieniu. Wszelkie odstępstwa generują niebezpieczne sytuacje, których liczne przykłady miały niestety miejsce podczas rządów PO-PSL.
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Śledczy jeszcze raz przyjrzą się śmierci kard. Augusta Hlonda? Wiele wskazuje, że mógł zostać otruty przez SB

Kard. August Hlond / By unknown-anonymous - Adam Szelągowski Wiek XX, Warszawa 1938, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6956612

Wniosek o wszczęcie śledztwa w sprawie śmierci kard. Augusta Hlonda złożył w IPN wicepostulator procesu beatyfikacyjnego prymasa Polski, chrystusowiec ks. Bogusław Kozioł. W rozmowie z KAI wyjaśnia, dlaczego okoliczności śmierci niezłomnego prymasa Polski do dziś budzą wątpliwości.

- Praktycznie już podczas pogrzebu kard. Hlonda pojawiła się pogłoska, że mógł on zostać otruty na zlecenie służb bezpieczeństwa. Były ku temu poważne przesłanki: jeszcze za życia Kardynała w czasie jego powojennych objazdów parafii w na północy Polski, służby bezpieczeństwa pozorowały wypadki z jego udziałem. Na szczęście nieskutecznie

– wyjaśnia w rozmowie z KAI ks. Bogusław Kozioł SChr, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego kard. Augusta Hlonda.

Przypomina także o budzących wątpliwość okolicznościach śmierci ówczesnego prymasa Polski, której oficjalną przyczyną było, wg dokumentacji medycznej, zapalenie płuc, będące powikłaniem po ostrym zapaleniu wyrostka robaczkowego.

- Przed śmiercią Prymas dwukrotnie przeszedł operację. Już wówczas mówiono, że pierwsza z nich była niepotrzebna i przeprowadzono ją w następstwie postawienia błędnej diagnozy. Kard. Hlond pytał z resztą lekarzy na łożu śmierci: co panowie podacie jako powód mej śmierci? Tak, jakby zdawał sobie sprawę z ukrywanych faktów

– przypomina wicepostulator.

Ks. Kozioł odwołuje się też do przeprowadzonej niedawno kwerendy w archiwach IPN.

– Znalazłem kilka dokumentów agentów i współpracowników SB, którzy informują swoich przełożonych, że w środowiskach salezjańskich krąży pogłoska o rzekomym otruciu kard. Hlonda i proszą o zajęcie się tą sprawą. Ponadto, w artykule, opublikowanym w na jednym z polskich portali w ubiegłym miesiącu, przytoczone są fragmenty wypowiedzi represjonowanego ks. Józefa Zatora Przytockiego, który w wspomina, że w czasie jednego z przesłuchań miał usłyszeć od przesłuchującego go oficera: „po śledztwie tutaj zdechniesz. My sobie damy radę ze wszystkimi. Myśmy pomogli zdechnąć Hlondowi”

- mówi chrystusowiec. Wicepostulator ufa, że jeśli IPN pozytywnie rozpatrzy złożony wniosek, przyszłe śledztwo być może pomoże rozwiać wątpliwości dotyczące przyczyny śmierci kard. Hlonda. Obecnie proces beatyfikacyjny kard. Augusta Hlonda znajduje się na tzw. „etapie rzymskim”. W Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych złożono dokumentację zebraną w toku trwającego procesu. 9 marca 2017 r. odbyła się już dyskusja komisji teologów, która pozytywnie zaopiniowała heroiczność cnót i życia Kardynała. Natomiast 15 maja br. w Rzymie zbierze się z kolei komisja kardynałów i biskupów.

- Jeśli wyda ona, w co gorąco wierzymy, również pozytywną opinię, będzie to przedostatni krok w procesie beatyfikacyjnym. Ostatnim będzie podpisanie przez papieża dekretu o heroiczności cnót. Wówczas proces formalnie zostanie zakończony, a Kardynałowi będzie przysługiwał tytuł Czcigodnego Sługi Bożego. Do beatyfikacji potrzebny będzie jeszcze cud, o który się modlimy

– wyjaśnia kapłan.

Jak dodaje, niedawno był badany w Niemczech przypadek domniemanego cudu zgłoszony ze środowiska polonijnego, jednak ze względu na brak dostatecznej dokumentacji, sprawa została odłożona. Obecnie dokumentowany jest też kolejny przypadek, tym razem ze Śląska.

22 października 2018 r. obchodzona będzie 70. rocznica śmierci kard. Hlonda. Z tej okazji podjęto szereg inicjatyw, mających na celu przybliżyć osobę Kardynała. Między innymi w Warszawie, w dniu śmierci kard. Hlonda, planowane są okolicznościowe wydarzenia: sesja naukowa w Sejmie oraz Msza św. sprawowana w warszawskiej archikatedrze. Jeszcze na wiosnę, wspólnie z Pocztą Polską przygotowywana jest emisja okolicznościowego znaczka pocztowego. Z kolei jesienią w Mysłowicach odbędzie się też konferencja naukowa poświęcona prymasowi.

- Opracowuję także dwie publikacje. Pierwsza z nich, zatytułowana „Myślałem o Was tyle razy”, przygotowywana jest przede wszystkim z myślą o nas, chrystusowcach, ponieważ kard. Hlond był naszym założycielem. Będzie to zbiór wszystkich jego myśli, pism, listów, które do nas skierował. Kolejną będzie stanowił zbiór jego nauczania do Polonii: korespondencja, przemówienia, homilie, listy

– zapowiada ks. Kozioł.

Źródło: KAI, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl