Na godzinę 14 zapowiedziano show z podaniem zwycięzcy w wyborach przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. To będzie pewnie żenujące widowisko, skoro kandydat tylko jeden. Grzegorz Schetyna.
Ale dzisiaj rano wydarzyło się coś ciekawego. Nowy szef (jeszcze nieoficjalny) udzielił wywiadu Polskiemu Radio. Nas zaintrygował ten fragment, gdy dziennikarz przypomniał, że PO ma 17 tysiecy członków, ale ilu zagłosuje...
No bo jeśli poziom przyzwoitości określić na pięćdziesięciu procentach, no to wypadałoby, żeby chociaż ponad 8,5%.
Osiem i pół, tak.
Osiem i pół tysiąca osób...
Tak.
...zagłosowało. Jeśli będzie mniej, to jak się pan będzie czuł?
No, wierzę, że będzie, że 50% to zawsze jest taka liczba, która jakby potwierdza i ten pełny mandat, i zainteresowanie. Ale tak jak mówię, w przyszłości musimy spowodować, że... Bo Platforma Obywatelska jest taką partią, w której liderów, szefa partii, ale także szefów struktur regionalnych będziemy wybierać indywidualnie, każdy będzie mógł osobiście głosować. I uważam, że to jest bardzo dobry rodzaj demokracji wewnątrzpartyjnej, ale trzeba to zrobić w taki sposób, żeby ta dostępność do tego głosowania była... no, była pełna, żeby każdy członek mógł głosować.
W mediach natychmiast pojawiła się informacja, że w wewnętrznych wyborach wzięło udział jedynie 8,5 tysiąca członków PO. Tego Schetyna nie powiedział, ale nie wiadomo co gorsze. Zniechęcenie wśród działaczy, czy niewiara ich szefa jeszcze przed rozpoczęciem urzędowania. Lider z takim entuzjazmem gwarantuje jedno - w przyszłym Sejmie partii o nazwie Platforma Obywatelska już nie będzie.