„Siara” o mediach publicznych: Prowadzący programy dostają jakiegoś kompletnego szału

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Jaka była TVP za czasów Platformy Obywatelskiej przekonał się o tym satyryk Janusz Rewiński, który robił dla niej program "Siara w kuluarach". Niestety jego emisję przerwano po trzech odcinkach. - Dlaczego? Ponieważ „bóg Europy”, czy jak mówili na niego robotnicy „słońce Peru mistrz bajeru” chciał, abyśmy wywalali stamtąd ponieważ tak zarządził. Nie było żadnego tłumaczenia - mówi portalowi niezalezna.pl "Siara".

- Mnie dotyczyła decyzja, która była drastyczna. W połowie kontraktu z TVP wyrzucono mnie z niej za to, że prowadziłem program „Siara w kuluarach”. Nigdy wcześniej takiego ruchu nikt wobec mnie nie zrobił. Mogę powiedzieć, że Telewizja Polska mnie wylansowała, bo innej wcześniej nie było. Za socjalizmu był tylko program pierwszy i drugi. Stałem się popularny jak bigos i ciasteczka do herbat - wspomina Rewiński. 

Znany satyryk ujawnia, że problemy zaczęły się, gdy w jednym z programów poruszył kwestię Lasów Państwowych.

- W programach zaczęliśmy mówić o Lasach Państwowych, o tym jak posłowie mówili do kamery jedno, a widać było z tyłu ich dziwne nerwowe ruchy. Po trzech takich programach dotyczących parlamentu i rządu okazało się, że trzy następne odcinki nie mogą już być nakręcone. Dlaczego? Ponieważ „bóg Europy” czy jak mówili na niego robotnicy „słońce Peru mistrz bajeru” zarządził abyśmy wywalali stamtąd ponieważ tak zarządził. Nie było żadnego tłumaczenia - mówi satyryk.

O kulisach likwidacji programu i zwolnieniu z TVP Rewiński wspominał już w 2012 r. w rozmowie z "Gazetą Polską":

- Dzisiaj władzę w telewizji polskiej przejęli ludzie, którym moje poczucie humoru i program przeze mnie wymyślony zupełnie nie odpowiadają. Okazało się, że kontrakt podpisany na sześć odcinków został nagle zerwany w połowie. Podczas kręcenia jednego z nich zostaliśmy wyrzuceni z Sejmu przez pana marszałka. Następny kręciliśmy już na ulicy. Kiedy nastała pani Schymalla, jako szefowa pierwszego programu TVP, nie przebrałem się nawet z mojego kostiumu do karmienia koni, żeby jechać do telewizji kręcić kolejny odcinek. Wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Nikt z TVP nie pofatygował się nawet, żeby do mnie zadzwonić i poinformować o zerwaniu kontraktu - mówił.

Czy popularny „Siara” ogląda telewizję i jej jednostronny przekaz informacyjny?
- Nie oglądam, nie mam w domu telewizora. Choć widać jak prowadzący programy dostają jakiegoś kompletnego szału. Czytam portale internetowe, które lubię. Mam więc głowę spokojną i czystą. Z internetu dowiaduję się co się dzieje - mówi Rewiński.

Janusz Rewiński powiedział, że jest też czytelnikiem portalu niezalezna.pl
. O telewizji publicznej mówi krótko:

-  Mam nadzieję, że to się już niedługo zmieni.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Prezes PZPN po porażce z Senegalem nazywa rzeczy po imieniu: „strzeliliśmy sobie dwie bramki”

Zbigniew Boniek / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

- Musimy wyciągnąć wnioski, bo dziś to najlepiej nie wyglądało. Strzeliliśmy sobie dwie bramki sami, w pierwszej połowie graliśmy za spokojnie, ospale. W szatni jest smutek, żal, nie tak wyobrażaliśmy sobie początek mistrzostw świata - tak porażkę Polski z Senegalem w pierwszym meczu naszej drużyny na Mistrzostwach Świata w Rosji skomentował prezes PZPN, Zbigniew Boniek.

Polska przegrała z Senegalem 1:2 w swoim pierwszym meczu na Mundialu w Rosji. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Polska przegrywa w swoim pierwszym meczu na Mundialu. To już niechlubna tradycja...

- Nie można się załamywać, bo jak wygramy dwa pozostałe mecze, to nikt nam awansu do 1/8 finału nie zabierze. Jednak musimy wyciągnąć wnioski, bo dziś to najlepiej nie wyglądało. Strzeliliśmy sobie dwie bramki sami, w pierwszej połowie graliśmy za spokojnie, ospale. W szatni jest smutek, żal, nie tak wyobrażaliśmy sobie początek mistrzostw świata

- skomentował mecz prezes Polskiego Związki Piłki Nożnej, Zbigniew Boniek.

Prezes PZPN podkreśla jednak, że nie można załamywać rąk.

- W życiu jednak trzeba być optymistą i patrzeć do przodu. Płacz teraz nic nie pomoże. Trzeba wierzyć, że możemy zagrać inaczej, lepiej, bo dziś zabrakło trochę wszystkiego - siły, świeżości, może oczekiwanie było za długie, może nas ten pierwszy mecz trochę zaskoczył. Jestem prezesem PZPN i jestem z tą drużyną na dobre i na złe. Wygrywamy razem i przegrywamy razem, ale krytycy są od tego, żeby krytykować. Za pięć dni następny mecz i postaramy się wygrać

- podsumował Boniek.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl