Centrum Eksperckie ds. Kontrwywiadu NATO. Pod sztandarem FSB

Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Dorota Kania

Szefowa działu krajowego „Gazety Polskiej Codziennie”, redaktor naczelna Telewizji Republika, wicenaczelna portalu Niezależna.pl oraz dziennikarka śledcza „Gazety Polskiej”.

Kontakt z autorem

  

Tajne dokumenty, pieczątki, podpisane in blanco blankiety i rozliczenia ściśle tajnego funduszu operacyjnego znaleźli w sejfach byłych szefów Centrum Eksperckiego ds. Kontrwywiadu NATO członkowie komisji powołanej do kontroli dokumentacji Centrum. Znaleziono także rozkazy odwołania z zajmowanych funkcji płk. Piotra Pytla i płk. Krzysztofa Duszy. Oznacza to, że obydwaj świadomie nie wykonali polecenia przełożonego, co jest poważnym przestępstwem

Zasłonięty żaluzjami orzeł, a w centralnym punkcie godło Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej – tak wyglądał gabinet odwołanego kilkanaście dni temu płk. Piotra Pytla, który należał do ścisłego kierownictwa CEK NATO. Ten obrazek jest kolejnym dowodem na to, jak bardzo poprzedni szefowie Służby Kontrwywiadu Wojskowego byli związani z FSB. Przypomnijmy, że to właśnie za czasów ich rządów w SKW była realizowana umowa o współpracy z Rosjanami, którą w kwietniu 2010 r. zawarł płk Janusz Nosek, ówczesny szef kontrwywiadu wojskowego. Umowa ta – jak ujawniła tydzień temu „Gazeta Polska” – została rozwiązana przez ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza w listopadzie tego roku.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa

Po rokoszu byłego kierownictwa CEK Bartłomiej Misiewicz, pełnomocnik ministra obrony narodowej ds. utworzenia Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO, złożył do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez pracowników, funkcjonariuszy oraz żołnierzy SKW, oddelegowanych do pełnienia obowiązków w CEK. Nieprawidłowości stwierdziła specjalna komisja powołana do kontroli materiałów i dokumentów przechowywanych w CEK NATO.

Po otwarciu sejfów znaleziono w nich dziesiątki niejawnych dokumentów, od klauzuli „zastrzeżone” do „ściśle tajne” oraz „Iran TOP Secret”. Wśród dokumentów było kilkadziesiąt stron z operacyjnych działań prowadzonych przez SKW – mimo że miały one charakter ściśle tajny, nie zostały zarejestrowane w tajnej kancelarii. Znaleziono także interpelacje adresowane do grupy posłów, dotyczące rzekomego zablokowania przez MON i SKW funkcjonowania CEK, co jest dowodem na zaplanowaną akcję przeciwko swoim przełożonym.

Medialna histeria

„Gazeta Polska” ujawniła również, że minister Macierewicz odwołał z pełnionych funkcji członków poprzedniego kierownictwa CEK NATO, którym Tomasz Siemoniak, minister obrony narodowej w rządzie PO–PSL, dał uposażenie w wysokości 20 tys. zł miesięcznie.

Mimo odwołania kierownictwo CEK nie chciało opuścić zajmowanych pomieszczeń. W momencie, gdy weszli do nich żołnierze wyznaczeni przez ministra Antoniego Macierewicza i szefa SKW Piotra Bączka, były już szef CEK płk Krzysztof Dusza zaczął wydzwaniać do dziennikarzy.

Od rana 18 grudnia media na czołówkach wiadomości informowały o „nocnej akcji”, jaką przeprowadzili urzędnicy Antoniego Macierewicza. „Gazeta Wyborcza” podała: „O godz. 1.30 w nocy urzędnicy Antoniego Macierewicza weszli z Żandarmerią Wojskową do Centrum Eksperckiego ds. Kontrwywiadu NATO”.

Były dyrektor Centrum, płk Krzysztof Dusza, był oburzony. Żalił się „GW”, że wezwana do „zdarzenia” policja odjechała.

„Zawiadomiłem policję, ale funkcjonariusze po konsultacjach z przełożonymi powiedzieli, że sprawa przekracza ich kompetencje i odjechali. Jestem wstrząśnięty, nie stało się nic takiego, co usprawiedliwiałoby takie działania. To dalszy etap demontażu ośrodka, który działa na podstawie ustaleń NATO i pracują w nim oficerowie z Polski oraz Słowacji” – mówił „GW” Dusza.

O tym, że został odwołany, nie wspomniał ani słowem.

Kompromitacja mainstreamu

Jeszcze dalej poszedł Tomasz Siemoniak (obecnie poseł PO), który stwierdził, że „Polska zaatakowała placówkę NATO”.

Medialna histeria niewiele pomogła. 18 grudnia pełnomocnik ministra obrony narodowej ds. utworzenia Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO Bartłomiej Misiewicz wprowadził nowego p.o. dyrektora CEK NATO płk. Roberta Balę do tymczasowych pomieszczeń CEK NATO użyczonych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego. Okazało się również, że „przekaz dnia” mainstreamowych dziennikarzy i polityków opozycji o „międzynarodowym skandalu” i „psuciu kontaktów z NATO” był nieprawdziwy.

Słowacy, tworzący CEK razem z Polakami, zostali tydzień wcześniej powiadomieni o planowanych zmianach personalnych w CEK. – To suwerenna sprawa Polski – tak personalne roszady w CEK skomentował premier Słowacji Robert Fico.

W podobnym tonie wypowiedzieli się przedstawiciele NATO. „To jest sprawa władz polskich. Centrum Eksperckie Kontrwywiadu w Polsce nie jest jednostką akredytowaną przy NATO. Z zasady centra eksperckie są międzynarodowymi centrami badawczymi, które są jednostkami krajowymi lub jednostkami międzynarodowymi. Centra są obsadzone i finansowane przez państwa lub grupy państw członkowskich i współpracują z Sojuszem, ale nie są bezpośrednio jednostkami NATO” – napisała w oficjalnym komunikacie Irina Novakova, rzeczniczka prasowa NATO.

O planowanych zmianach w CEK byli także powiadomieni członkowie sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych.

Jest bardzo wiele pytań i wątpliwości dotyczących funkcjonowania Centrum, a także dotyczących procesu jego budowy. Komisja ds. Służb Specjalnych będzie chciała uzyskać pełną informację – planujemy, że tą sprawą komisja zajmie się w połowie stycznia 2016 r.

– powiedział „Gazecie Polskiej” poseł Marek Opioła (PiS), przewodniczący sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Ależ to zaboli Sarosa! Węgry chcą wysokich podatków dla wspierających imigrację

/ Heinrich-Böll-Stiftung CC BY-SA 2.0

  

Rząd Węgier składa dziś w parlamencie projekt ustawy przewidujący, że organizacje, które wspierają imigrację, będą obciążone 25-procentowym podatkiem - poinformowała agencja MTI. Zmiany dotyczą m.in. ograniczenia wpływów na politykę migracyjną w kraju kontrowersyjnego miliardera, sponsora m.in. Partii Demokratycznej George’a Sorosa.

Według oświadczenia resortu finansów, cytowanego przez MTI, „rząd chciałby chronić Węgry przed nielegalną migracją wszelkimi środkami”. Mają temu służyć m.in. „narzędzia polityki podatkowej”.

Agencja Reutera pisze, że nie jest na razie jasne, od czego pobierany ma być ten nowy podatek i kiedy zacznie on obowiązywać.

MTI przypomina jednak, że rząd Węgier zapowiadał wprowadzenie takiego podatku w ramach pakietu „Stop Soros”, ale zmodyfikowany projekt tego pakietu przedłożony parlamentowi nie zawiera takiego zapisu.

Węgierski minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó zapowiedział dziś, że głosowanie nad pakietem ustaw antyimigracyjnych „Stop Soros” odbędzie się zgodnie z planem jutro.

Pakiet „Stop Soros” przewiduje m.in., że za finansową i organizacyjną pomoc nielegalnym imigrantom groziłaby kara do roku więzienia.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl