Wielki mur dezinformacji. Media toczą z prezydentem swoją cichą wojnę

Andrzej Hrechorowicz/prezydent.pl

Marcin Strzymiński

Kontakt z autorem

Sposób, w jaki kilkudniowa wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Chinach została przedstawiona w największych stacjach telewizyjnych w Polsce, stanowi dowód na to, że mainstreamowe media nadal nie mogą pogodzić się ze zmianą lokatora w Pałacu Prezydenckim. Mainstream toczy z prezydentem swoją cichą wojnę albo pomniejszając rangę jego wizyt, albo po prostu przemilczając ważne aspekty działalności głowy państwa.

O tym, że prezydent będzie miał z mediami głównego nurtu pod górkę, świadczyły liczne przekazy relacjonujące jego dotychczasową działalność. A najdobitniej ukazał to sposób relacjonowania udziału Andrzeja Dudy w 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Wiadomości TVP zdecydowały się wówczas na pokazanie zaledwie 14-sekundowego fragmentu (i to nie najważniejszego) wypowiedzi polskiej głowy państwa na forum ONZ-etu.

Postanowiłem zatem przeanalizować szczegóły relacji głównych stacji telewizyjnych: TVP, TVN oraz Polsatu, które wysłały do Państwa Środka swoje ekipy. Reprezentowali je odpowiednio następujący korespondenci: Jacek Tacik, Agata Adamek oraz Paweł Gadomski.

Chińskie dzieci jedzą polskie jabłka
Pierwszy dzień wizyty prezydenta Dudy w Chinach w wieczornych serwisach informacyjnych zrelacjonowały wszystkie trzy stacje. Wiadomości TVP pokazały trwającą trzy minuty i 30 sekund relację z Chin jako drugi materiał. Znaczną jej część stanowił opis stanu chińskiej gospodarki, a pokazana wypowiedź prezydenta trwała zaledwie 12 sekund. Znalazło się jednak 10 sekund dla chińskiej inwestorki oraz 13 sekund (!) dla Sławomira Majmana, prezesa Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, notabene dobrego znajomego obecnego prezesa TVP Janusza Daszczyńskiego, niegdyś dyrektora ds. finansów w PAIiIZ.

Z pierwszego dnia wizyty polskiego prezydenta w Chinach Fakty TVN pokazały 38 sekund relacji w piątym materiale (był to raczej przerywnik między jedną a drugą informacją). Pokazano ujęcie, gdy prezydent wchodził do sali, w której odbywało się spotkanie z gospodarzami, oraz trwający 23 sekundy fragment wypowiedzi Andrzeja Dudy, który wyrażał przekonanie, że niedługo „chińskie dzieci będą jadły na drugie śniadanie polskie jabłka”.

Najbardziej kuriozalną relację przedstawił Paweł Gadomski w „Wydarzeniach” w Polsacie. Dużą część swojego trwającego dwie minuty i 23 sekundy materiału (dopiero ósmy w serwisie) poświęcił rozmowom z sołtysem oraz z jednym z mieszkańców wsi Chiny na Śląsku. Pokazano też niemal identyczny jak w „Faktach” TVN, trwający tym razem 14 sekund fragment wypowiedzi prezydenta o polskich jabłkach, a także chińskiego delegata mówiącego o polskiej wódce i kiełbasie.

Siedem sekund trzasków
Drugi dzień wizyty został całkowicie przemilczany w Polsacie i TVN-ie. Relację i to trwającą zaledwie minutę i 25 sekund pokazały jedynie „Wiadomości” TVP. Pokazano w niej 7-sekundową wypowiedź Andrzeja Dudy, na dodatek od strony dźwiękowej fatalnie nagraną, tak że trudno było widzowi cokolwiek zrozumieć. Mimochodem wspomniano o szczycie państw Europy Środkowej z Chinami.

Drugi dzień wizyty był jednak bardzo ważny (czy dlatego go przemilczano?). Prezydent Polski spotkał się z chińskim premierem Li Keqiangiem. Andrzej Duda wyraził tego dnia nadzieję, że Polska stanie się jednym z głównych partnerów gospodarczych Chin. Prezydent złożył też deklarację nawiązania silniejszej współpracy z krajami regionu Europy Środkowej, a delegacje Polski i Chin porozumiały się w sprawie budowy tzw. Nowego Jedwabnego Szlaku. Dzięki tej inicjatywie ma zostać rozbudowana infrastruktura transportowa łącząca oba kraje, w tym koleje dużych prędkości, nowe porty lotnicze, drogi oraz infrastruktura przesyłowa.
Trzeci dzień wizyty został ponownie przemilczany przez TVN. Relację „Wydarzeń” Polsatu trwającą minutę i 58 sekund (dziewiąty materiał) Gadomski rozpoczął od stwierdzenia, że nawet prezydenci muszą stać w korkach. Potem pokazano kilka ujęć z przygotowań do przywitania Andrzeja Dudy w Pałacu Ludowym. Gadomski błyskotliwie stwierdził, że na Andrzeja Dudę czekała „armia chińskich dzieci”. Dopiero potem pokazano fragmenty ze spotkania obu delegacji, w tym cztero-sekundową (!) wypowiedź prezydenta oraz informację, że podpisano kilka umów. Nie wskazano konkretnie jakich. Gadomski swój materiał skończył stwierdzeniem, że „jedyne, co pozostało po spotkaniu, to chorągiewki i mnóstwo sztucznych kwiatów” (sic!). „Wiadomości” TVP pokazały z trzeciego dnia wizyty trzy minuty i 29 sekund, ale sposób relacjonowania tego wydarzenia również pozostawiał wiele do życzenia.

Historia Wielkiego Muru
Ostatniego dnia wizyty prezydenta w Chinach „Wiadomości” i „Fakty” poświęciły swoje materiały (odpowiednio szósty i dziewiąty) prywatnej wizycie Andrzeja Dudy, podczas której zwiedzał on Wielki Mur Chiński. Jacek Tacik swój krótki materiał, trwający minutę i 22 sekundy, opatrzył miniwykładem nt. historii Wielkiego Muru. „Wydarzenia” Polsatu nie poświęciły nawet oddzielnego materiału nt. tej wizyty. Po prostu przedstawiono kilka ujęć z Chin, włączając je do materiału o nadchodzącej zimie. Żaden z korespondentów nie zająknął się chociażby o tym, że Andrzej Duda spotkał się z Polakami mieszkającymi w Chinach. A jest to o tyle istotne, że spotkania z Polonią są obowiązkowym punktem wizyt zagranicznych prezydenta Dudy.

Pijany wójt ważniejszy
W sumie przez cztery dni „Wiadomości” TVP pokazały materiały o Chinach trwające łącznie 9 minut i 48 sekund, „Wydarzenia” Polsatu – cztery minuty i 21 sekund, a „Fakty” TVN trzy minuty i 13 sekund, przy czym od razu należy podkreślić, że nt. samej wizyty i poczynionych ustaleń informacji było znacznie mniej. W minioną sobotę w programie „Wstajesz i wiesz” w TVN24 korespondentka „Faktów” Agata Adamek powiedziała, że chcieli pokazać więcej, ale nie wszystko mogli. Tak nieudolnie tłumaczono, dlaczego przez dwa dni nie pojawiła się żadna wzmianka o wizycie Andrzeja Dudy w Chinach. Redakcyjnej koleżanki próbował bronić na Twitterze Maciej Warsiński z TVN24, twierdząc, że widzowie nie chcą oglądać prezydenta, więc tyle, ile pokazano, w zupełności wystarczy. Według TVN‑u ważniejszy od prezydenta okazał się pijany wójt udzielający ślubu, którego historia została opowiedziana 23 listopada. Relacjonowanie wizyty Andrzeja Dudy w Chinach przez główne media w Polsce wyglądało niestety mniej więcej tak, że spotkał się z jakimś tam premierem, z jakimś tam prezydentem i podpisał parę jakichś tam umów.

Tymczasem była to informacja niezwykle istotna, polska delegacja podpisała bowiem wiele ważnych kontraktów, w tym m.in. z największym na świecie Chińskim Bankiem Przemysłowo-Handlowym. Prezydent Duda przekonywał Chińczyków do kupowania naszej żywności (co jest istotne w obliczu rosyjskiego embarga), a władze w Pekinie podczas szczytu 16+1 zadeklarowały zainwestowanie w Europie Środkowej ponad 5 mld dol. Widzowie głównych stacji telewizyjnych nie mieli jednak szansy się tego dowiedzieć, co zresztą jest typowe dla mediów III RP, które kreują własną rzeczywistość. Mainstreamowe media tak zestawiały informacje, aby widz miał wrażenie, że prezydent pojechał na wycieczkę do Chin, a nie by reprezentować polskie interesy.

Na ironię zakrawa fakt, że reżimowe media w Chinach uczciwiej pokazały wizytę polskiej głowy państwa niż rzekomo uczciwe i pluralistyczne media w demokratycznej Polsce.
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Europosłami PO zajmie się prokuratura

Europosłami PO zajmie się prokuratura

Przemysł kosmiczny dostanie większe…

Przemysł kosmiczny dostanie większe…

Burza po słowach…

Burza po słowach…

Stado żubrów trafi do Puszczy Augustowskiej

Stado żubrów trafi do Puszczy Augustowskiej

Przywódca Czeczenii: szczątki Stalina…

Przywódca Czeczenii: szczątki Stalina…

Sprzeczka Sikorskiego na Twitterze z gwiazdorem „Gazety Wyborczej”. Poszło o podsłuchy

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Do zdumiewającej wymiany zdań doszło między byłym szefem MSZ Radosławem Sikorskim, a Pawłem Wrońskim, dziennikarzem "Gazety Wyborczej". Chodziło o ujawnienie podsłuchów dotyczących polityków i zarejestrowanych w knajpach, w których biesiadowali ministrowie z rządu Donalda Tuska.

Radosław Sikorski – jeden z bohaterów tzw. afery taśmowej – stwierdził na Twitterze, że słynne nagrania z rozmów polityków powstały nielegalnie. Odpowiedział mu dziennikarz "Gazety Wyborczej" Paweł Wroński. Odpisał, że polityk to "zwierzyna łowna" i musi się pogodzić z takimi konsekwencjami.

Pretekst do tej dyskusji wprawdzie był inny, ale później akcja rozwinęła się.

Przypomnijmy, że wczoraj policję zaatakował na Twitterze Ryszard Petru. Mundurowi domagają się przeprosin od lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru za jego wpis. Jak twierdzi policja, lider Nowoczesnej, odnosząc się m.in. do śmierci Igora Stachowiaka na komisariacie podał niesprawdzone dane i pisał o "oprawcach".

Źródło: twitter.com, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl