Smoleńscy pałkarze

Dorota Kania

Szefowa działu krajowego „Gazety Polskiej Codziennie”, redaktor naczelna Telewizji Republika, wicenaczelna portalu Niezależna.pl oraz dziennikarka śledcza „Gazety Polskiej”.

Kontakt z autorem

Im bliżej rocznicy katastrofy TU154 M, tym coraz bardziej agresywna staje się narracja tych, którzy nie chcą kultywowania pamięci ofiar smoleńskiej tragedii. Zwłaszcza upamiętnienie śp. Prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego jest dla nich śmiertelnym zagrożeniem. Wydarzenia ostatnich tygodni pokazały, że nasilają się manipulacje, kłamstwa i propaganda – jednym słowem - wraca stare.

Po 10 kwietnia było nawoływanie do polsko-rosyjskiego pojednania i do zapalania zniczy na grobach żołnierzy Armii Czerwonej. Dziś jest apel Zmowy Obywatelskiej – nieformalne stowarzyszenie „intelektualistów”, nawołujące do „zaprzestania mowy nienawiści i szacunek w debacie smoleńskiej”. Przed pogrzebem pary prezydenckiej na Wawelu były ”protesty” kilkudziesięciu osób, dziś szykują się „wawelskie bojówki”. W czasie żałoby Bronisław Komorowski mówił o usunięciu Krzyża Pamięci z Krakowskiego Przedmieścia. Dziś tematem zastępczym jest jego wywód, że to on wskaże kto będzie przyszłym premierem. Na porządku dziennym są pomówienia pod adresem śp. gen. Andrzeja Błasika, niewyszkolonych pilotów a ostatnio gazeta.pl, witryna należąca do koncernu „Agora” posunęła się nawet do tego, ze wprowadziła podział na „rodziny smoleńskie” i „rodziny smoleńskie związane z PiS”.

Kłamstwo? A kto się tym przejmuje

Schemat jest zawsze ten sam: pojawia się wrzutka, która jest komentowana przez prorządowe media (chociaż właściwszym określeniem jest proprezydenckie media), która staje się główna informacją. Gdy okazuje się, że jest to zwyczajne kłamstwo pojawia się inny „news”, tak samo nieprawdziwy.

Klasycznym przykładem jest sprawa „kłótni” śp. gen. Andrzeja Błasika i dowódcą załogi TU 154 M mjr. Arkadiuszem Protasiukiem przed wylotem do Smoleńska.
„Śledczy badają nowy wątek ws. katastrofy smoleńskiej - ustalił TVN24. Przed startem TU-154 miało dojść do emocjonalnej rozmowy między generałem Andrzejem Błasikiem a kpt Arkadiuszem Protasiukiem. Dotychczas ta informacja pojawiała się nieoficjalnie. Rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa potwierdził dziś, że prokuratorzy mają nagranie z kamery przemysłowej z lotniska Okęcie z 10 kwietnia 2010 r. Na nagraniu nie słychać wypowiadanych słów. Widać tylko obraz” - informował 26 lutego TVN24. Dzień później media pisały już o „awanturze” a „Gazeta Wyborcza” znalazła nawet „naocznego świadka”.

„Jest świadek, który słyszał, jak tuż przed wylotem prezydenckiego Tu-154 dowódca sił powietrznych gen. Andrzej Błasik zwymyślał kapitana samolotu Arkadiusza Protasiuka. Awanturę słyszał chorąży BOR. Ale nie powiedział o niej prokuratorowi.(...) - Słyszał, jak między Błasikiem a Protasiukiem wybuchła ogromna kłótnia - opisuje oficer BOR, który zna relację chorążego. - Chodziło o to, że Protasiuk nie chciał lecieć, bo nie miał informacji o sytuacji pogodowej nad lotniskiem w Smoleńsku, a wiedział o pogarszających się warunkach. Generał zwymyślał go w wulgarnych słowach. Kazał mu iść do kokpitu i sam meldował prezydentowi samolot gotowy do odlotu. [Chorąży] powiedział, że wyglądało to tak, jakby ten chłopak [Protasiuk] nie chciał lecieć, jakby coś przeczuwał” - mówił rozmówca Agnieszki Kublik, Wojciecha Czuchnowskiego i Pawła Wrońskiego, autorów artykułu w „GW”.

PO tych doniesienia prokuratura przesłuchała wszystkich świadków, którzy byli obecni przed wylotem na płycie lotniska i słyszeli rozmowę śp. gen. Andrzeja Błasika z mjr. Arkadiuszem Protasiukiem. O „kłótnię” zapytaliśmy rzecznika prasowego wojskowej prokuratury płk. Zbigniewa Rzepę.

- Z ubolewaniem stwierdzam, że funkcjonujące w przestrzeni medialnej relacje, dotyczące tego co określiła Pani mianem „kłótni miedzy gen. Błasikiem a kpt. Protasiukiem”, nie opierają się na jakiejkolwiek udokumentowanej wiedzy procesowej – odpowiedział nam płk Rzepa.
Według nieoficjalnych informacji Radia Zet, żaden świadek nie potwierdził faktu „kłótni”.

Manipulacja faktami

Klasycznym przykładem „wrzutki” antysmoleńskich propagandzistów jest rozmowa w „GW” Agnieszki Kublik z gen. Bogusławem Packiem. Już sam tytuł jest wymowny: „Katastrofa Tu 154. Nowe fakty”.

Z rozmowy dowiadujemy się, że „ już o 7 rano dowódca TU 154 wiedział, że nie powinien lecieć do Smoleńska” i że „załoga Tu 154 10 kwietnia 2010 r. miała jednak aktualną prognozę pogody na smoleńskim lotnisku. Prognoza wojskowych służ meteorologicznych na Okęciu z godziny 7. mówiła o niskich chmurach i mgle nad lotniskiem”.
Tymczasem z oficjalnych zapisów stenogramów rozmów pracowników wierzy w Smoleńsku jednoznacznie wynika, że o 8.55 czasu moskiewskiego widoczność wynosiła 4 km i było jasno.

Skąd więc informacje, że w Polsce była inna prognoza niż rzeczywista pogoda Smoleńsku? Nie wiadomo.

Zupełnym skandalem jest sprawa załogi JAK-a, który przewoził dziennikarzy i który wylądował przed rządowym TU 154 10 kwietnia w Smoleńsku.
W czerwcu wojskowa komisja uznała, że załoga zachowała się prawidłowo i wszystko było w porządku. Teraz komisja wydała diametralnie inny werdykt i skierowała zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez załogę JAK-a. Powodem ma być lądowanie w bardzo złych warunkach i sprowadzenie zagrożenia życia na osoby będące na pokładzie samolotu.
Sprawa jest o tyle dziwna, że we wspomnianych stenogramach z wieży rosyjscy kontrolerzy wydają komendę odejścia dopiero wtedy, gdy JAK już ląduje i nie ma żadnej możliwości zaprzestania tego manewru.

Czy w takim razie chodzi o to, by w polskim wbrew faktom raporcie znalazła się wina pilotów a lądowanie Jaka ma być dowodem pośrednim? Dowodem – jak widać – mocno wątłym by nie powiedzieć, kompletnie nic nie znaczącym.

Płk Klich uniemożliwił badanie wraku TU 154 M

Dokumenty, do których dotarliśmy pokazują zupełnie różną od tej oficjalnej rolę płk. Edmunda Klicha, polskiego akredytowanego przy MAK.

Według pisma skierowanego do ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka i szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego przez członków Komisji Badania Wypadków Lotniczych, przewodniczący komisji płk. Klich w trakcie wystąpień medialnych przekazywał nieprawdziwe informacje. W dokumencie czytamy m.in.
(…) nagły i nieuzgodniony zarówno z zespołem doradców jak również ze stroną rosyjską wyjazd Edmunda Klicha ze Smoleńska w trakcie prac polskich specjalistów na miejscu zdarzenia uniemożliwił stronie polskiej dokończenie tych prac w tym badanie wraku TU 154M. Zgodnie z podstawowymi zasadami prowadzenia badania wypadków należy zabezpieczyć osoby prowadzące badanie przed wszelkimi zewnętrznymi naciskami, a należą do nich również naciski polityczne. Pan Edmund Klich skrajnie nieodpowiedzialnie wprowadził do sfery badań zdarzeń lotniczych element polityki. I nie chodzi tutaj o jego wypowiedź w mediach, w której stwierdza: „mogłem wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich, ale nie zrobiłem tego”, ale o przekazywanie niektórym członkom Komisji o gwarancjach ze strony polityków zachowania przez niego stanowiska na następną kadencję, bez względu na wynik głosowania Komisji – czytamy w piśmie podpisanym przez członków PKBWL.

- To absolutny skandal a sprawą powinna jak najszybciej zająć się prokuratura. Tym bardziej, że niektóre osoby zasiadające w Komisji były jednocześnie obserwatorami podczas prac MAK-u były świadkami pracy płk Klicha jako akredytowanego przy MAK - mówi nam poseł Antoni Macierewicz (PiS), szef parlamentarnego zespołu badającego smoleńska katastrofę.

Dorota Kania

Cały tekst znajduje się w najnowszym wydaniu „Gazety Polskiej”

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Waszczykowski: Już dawno wstaliśmy z kolan.…

Waszczykowski: Już dawno wstaliśmy z kolan.…

Berlin: Tłumy protestujących pod lokalem, w…

Berlin: Tłumy protestujących pod lokalem, w…

Koalicjant Merkel nie godzi się na budżet…

Koalicjant Merkel nie godzi się na budżet…

Rosyjski generał zabity w ataku…

Rosyjski generał zabity w ataku…

Wybory do Senatu we Francji. Porażka Macrona…

Wybory do Senatu we Francji. Porażka Macrona…

Waszczykowski: Już dawno wstaliśmy z kolan. Polska nie jest marginalizowana

/ Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

- Polska nie jest w jakiś sposób marginalizowana, jest krajem, który jest postrzegany jako ważny, współpracujący - powiedział minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Minister Waszczykowski w rozmowie z korespondentem RMF stwierdził, że "już dawno wstaliśmy z kolan, udało się". Jako przykład niezależnej, międzynarodowej polityki polskiej podaje liczne wizyty międzynarodowe, jakie odbyła delegacja rządowa.

Powiedział: "obok mojej wizyty mamy tu, w Waszyngtonie wizytę ministra obrony narodowej pana Antoniego Macierewicza". Twierdzi, że mądra polityka na arenie międzynarodowej, to nie tylko "intensywne kontakty z Amerykanami", bo wspomina również "dwie ważne wizyty naszych ministrów w Paryżu".

13 września minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, na zaproszenie minister ds. sił zbrojnych Francji, pani Florence Parly, przebywał z wizytą w Paryżu, gdzie były poruszane między innymi kwestie współpracy wojskowej oraz w dziedzinie bezpieczeństwa. Także minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska spotkała się 20 września w Paryżu ze swoją francuską odpowiednik Muriel Penicaud ws. dyrektywy o pracownikach delegowanych.

Mówiąc o polityce międzynarodowej, szef MSZ przypomniał również wizytę premier Beaty Szydło w Bułgarii.

Premier Beata Szydło przebywała z oficjalną wizytą w Sofii, na wspólnej konferencji prasowej z szefem bułgarskiego rządu Bojko Borisowem podkreśliła, że Bułgaria jest państwem "godnym zaufania".

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Wynik AfD to wina PiS czy może jednak Merkel? Internauci komentują wybory w Niemczech

/ Twitter.com/@CDU

Dziś w Niemczech odbyły się wybory do Bundestagu i poznaliśmy już ich wstępne wyniki. Zwyciężyła koalicja CDU/CSU. Cieszyć nie będzie się raczej Martin Schulz i jego SPD. Przeciwnie mają się natomiast działacze antyimigranckiej AfD, której wynik jest chyba najbardziej dyskutowanym wątkiem dzisiejszego głosowania. Sprawdziliśmy, co o wyborach do Bundestagu napisali polscy twitterowicze.

13,5 proc. dla Alternatywy dla Niemiec było dość sporym zaskoczeniem i wątek ten dominował w komentarzach zamieszczanych na Twitterze. Wiele osób nurtowało, skąd tak duże poparcie. Wątpliwości nie miał znany anty-PiS-owiec, Waldemar Kuczyński, który z miejsca wskazał, że za tym wszystkim musi stać... Jarosław Kaczyński i jego partia. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Wybory do Bundestagu wygrała partia Angeli Merkel

Pojawia się jednak pewna niekonsekwencja, którą odpowiadający Kuczyńskiemu twitterowicze szybko wychwycili:

Taką narrację, co zauważył Wódz, wybrał nie tylko Kuczyński.

Na potwierdzenie Tomasz Lis pisze o walce.

Sprawę rozjaśnia Piotr Semka, komentując wywód Macieja Knapika.

Bo komu tak naprawdę służy, a komu szkodzi AfD?

Już na poważnie. Niby było blisko stwierdzenia, że wzrost poparcia dla AfD to przede wszystkim efekt polityki otwartych drzwi realizowanych przez rząd Angeli Merkel, ale jednak to PiS zrobił źle.

Twitterowicze zastanawiają się, jak po wpisie o Merkel wyglądać będzie przyszłość redaktor Wielowieyskiej.

Redaktorzy "Wyborczej" nie dają się jednak zbić z pantałyku - że niby PiS i AfD to dwa bratanki, choć na potwierdzenie tej tezy czasami warto mieć dowody. Ale tylko czasami.

Wygrana partii Angeli Merkel to jedno. Mandat do rządzenia - to drugie.

Tylko SPD żal. Zawsze to jakaś instancja u zachodnich sąsiadów

Źródło: Twitter, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl