Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Po katastrofie rosyjskiego airbusa A321 - działanie odwrotne niż w Smoleńsku

W sobotę samolot pasażerski rosyjskich linii lotniczych Metrojet, lecący z egipskiego kuro

W sobotę samolot pasażerski rosyjskich linii lotniczych Metrojet, lecący z egipskiego kurortu Szarm el-Szejk do Sankt Petersburga rozbił się na półwyspie Synaj. Na pokładzie znajdowały się 224 osoby. Nikt nie przeżył katastrofy. Do zestrzelenia maszyny przyznali się terroryści, powiązani z Państwem Islamskim (IS). – To był nasz samolot, dlatego czarne skrzynki powinny trafić do Rosji – powiedział anonimowy rosyjski polityk.

Rosyjski airbus A321 wyleciał z egipskiego lotniska dokładnie o godzinie 5:58 czasu lokalnego. Samolot zniknął z radarów 23 minuty po starcie. Serwis Flight Radar 24, który monitoruje wszystkie światowe loty, poinformował w sobotę, że od momentu zniknięcia z radarów rosyjski samolot, lecący na wysokości ok. 10 tys. m zaczął gwałtownie spadać. Maszyna rozbiła się na półwyspie Synaj, ok. 100 km od miasta Al-Arisz. Siła uderzenia była tak duża, że porozrzucała zwłoki w promieniu kilku kilometrów. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Prezydent Duda wysłał kondolencje do Putina

Portal Lenta.ru dotarł do listy pasażerów lotu oznaczonego numerem 9268. Z dokumentu wynika, że na pokładzie znajdowały się 224 osoby: 7-osobowa załoga oraz 217 pasażerów, z tego 214 to Rosjanie, w większości rodziny z dziećmi, wracające z wakacji w Egipcie. W tragedii zginęło również trzech obywateli Ukrainy.
– To największa katastrofa lotnicza w historii Rosji – stwierdził minister transportu FR Maksim Sokołow.

Śledczy w Moskwie przeszukali w sobotę biuro linii lotniczych Metrojet i zarekwirowali część dokumentów. Działanie ma związek z pojawiającymi się doniesieniami, że 18-letni airbus był mocno wysłużony i pomimo wielu usterek w ostatnim czasie został dopuszczony do lotu. Przedstawiciele Metrojetu wystosowali oświadczenie, z którego wynika, że przyczyną sobotniej tragedii nie był na pewno błąd pilota ani awaria maszyny. – Zrobimy wszystko, by poznać wszystkie szczegóły tej katastrofy – oświadczyła szefowa rosyjskiej Rady Federacji Walentyna Matwijenko.

Jeszcze w sobotę władze Egiptu powołały komisję śledczą, która zajmie się wyjaśnieniem przyczyn katastrofy. – Na przesłuchania wezwano kontrolerów ruchu z półwyspu Synaj. Powołano również grupę ekspertów, która zajmie się analizą dwóch czarnych skrzynek, wydobytych z wraku samolotu – poinformował egipski prokurator generalny Nabil Sadek. Jednak rosyjski dziennik „Kommiersant”, powołujący się na anonimowego przedstawiciela Kremla, twierdzi, że czarne skrzynki natychmiast zostaną przewiezione do Rosji.

– To był nasz samolot, dlatego nie ma w tej sprawie wątpliwości, że powinny one trafić do Rosji – powiedział anonimowy rosyjski polityk. Ze wstępnych oględzin czarnych skrzynek wynika, że nie noszą one śladów spalenia lub uszkodzenia wybuchem.


Natychmiastowe śledztwo wszczęły również Komitet Śledczy FR oraz rosyjskie ministerstwo ds. obrony cywilnej, klęsk żywiołowych oraz sytuacji nadzwyczajnych. – Zgodziliśmy się, by Rosja wzięła jak najszerszy udział w dochodzeniu przyczyn tragedii – stwierdził szef egipskiej dyplomacji, Sameh Szukri. Zdaniem Reutersa, do komisji, badających katastrofę mają również dołączyć w najbliższych dniach eksperci z Francji i Niemiec. Póki co nie wiadomo, czy wrak samolotu zostanie przewieziony do Rosji. Maszyna roztrzaskała się na drobne kawałki, część z nich doszczętnie spłonęła. Grupa rosyjskich ekspertów ma przebywać na miejscu tragedii przez około tydzień.

W sobotnie popołudnie grupa egipskich ekstremistów Państwa Islamskiego (IS) opublikowała na jednym z portali społecznościowych oświadczenie, w którym przyznaje się do dokonania zamachu. „Bojownikom kalifatu udało się z pomocą Allaha strącić samolot nad półwyspem Synaj, którym podróżowali rosyjscy krzyżowcy” – czytamy we wpisie terrorystów, według których zniszczenie samolotu miało być odwetem za rosyjską interwencję na Bliskim Wschodzie. Wersja z zamachem wydaje się o tyle prawdopodobna, że w rejonie, w którym doszło do tragedii, dżihadyści z IS od wielu miesięcy prowadzą aktywne działania. Wciąż nie wiadomo jednak, czy terroryści posiadają odpowiednią wyrzutnię rakiet, która byłaby w stanie zestrzelić maszynę z wysokości ok. 10 km. Z niedawnej analizy Pentagonu wynika, że Państwo Islamskie, jeżeli w ogóle posiada systemy rakietowe, to mają one zasięg maksymalnie do 5 km. – Nie można jednak wykluczyć sytuacji, w której terroryści zaatakowali samolot w momencie, w którym drastycznie obniżał on wysokość lotu w związku z możliwymi usterkami technicznymi – stwierdza francuska agencja AFP.

Cały tekst w "Gazecie Polskiej Codziennie"
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane