niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
28 maja 2016

List z sekty smoleńskiej do Partii Razem. Lewica zamiast postkomuny i celebrytów

Dodano: 29.10.2015 [08:21]
List z sekty smoleńskiej do Partii Razem. Lewica zamiast postkomuny i celebrytów - niezalezna.pl
foto: Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
Cel obozu niepodległościowego powinien być bardziej ambitny niż objęcie władzy przez PiS. Musi być nim wyeliminowanie postkomunistycznej oligarchii z całej sceny – od prawa do lewa. Tak, by miejsce skorumpowanych marionetek zajęli uczciwi kontynuatorzy najważniejszych polskich tradycji politycznych. Dlatego upadek postkomunistów i sukces Partii Razem to bardzo dobra wiadomość - pisze w najnowszym numerze „Gazety Polskiej” Piotr Lisiewicz.

Każdemu, kto po naszej stronie może być trochę zdziwiony powyższymi słowami, przypomnę tragikomedię polegającą na wyrywaniu sobie przez SLD i Palikota uroczystości urodzinowych 90-letniego Wojciecha Jaruzelskiego. Partia Razem o wsparcie żyjącego jeszcze Czesława Kiszczaka walczyć nie będzie. Niezależnie, jak dalej potoczą się jej losy, bo nastąpił ważny postęp w przywracaniu w Polsce normalności.

Jeśli zaś Razem oprze się pokusom ze strony establishmentu, na lewicy będziemy mieć przeciwnika, z którym będziemy się spierać mniej lub bardziej ostro, a nie wroga, który służył niegdyś sowieckiemu okupantowi.

Z kolei tym z partii Razem, którzy przeczytają te słowa, a nie znają „Gazety Polskiej”, lecz tylko stereotypowe wyobrażenie o niej w mediach nam wrogich, wyjaśnię, że nasza linia jest radykalnie antykomunistyczna i równie radykalnie przeciwna wywodzącej się z postkomunistycznego biznesu oligarchii. Natomiast my, w „sekcie smoleńskiej”, zawsze otwarci byliśmy na tradycje lewicy niepodległościowej.

I wbrew tym stereotypom wiele postaci uznawanych przez naszych czytelników za autorytety to ludzie o raczej pepeesowskiej wrażliwości, jak Joanna i Andrzej Gwiazdowie, Zofia i Zbigniew Romaszewscy czy premier Jan Olszewski.

Dlaczego Razem nie chce Kuby Wojewódzkiego

Chciałem napisać ten tekst w formie listu otwartego, ale w trakcie pisania zdałem sobie sprawę, że jednak tak się nie da, bo do pewnych spraw przekonywać będę musiał zarówno własny obóz, jak i niezależnych lewicowców. Niech więc będzie artykuł z elementami listu.

Czytelnikom, którzy nie śledzili tego dokładnie, przytoczę teraz kilka wypowiedzi przedstawicieli partii Razem. Marcin Konieczny pytany przed wyborami przez Wp.pl o sytuację, gdy Razem zabierze kilka procent Zjednoczonej Lewicy, która przez to nie dostanie się do sejmu, odpowiedział:

„Ucieszymy się. Naszym celem jest oczywiście wejście do sejmu, ale ucieszymy się również, jeżeli skończy się w Polsce postkomuna”.


Z kolei Marcelina Zawisza pytana, czy popularności Razem nie zwiększyłoby wzięcie do partii jakiegoś celebryty, np. Kuby Wojewódzkiego, odpowiedziała: „Kuba Wojewódzki nie szanuje kobiet, gardzi słabszymi i obnosi się ze swoim bogactwem. Fantastycznie, weźmy Kubę Wojewódzkiego, ponieważ on jest po prostu emanacją naszego programu!”. A Konieczny dodał:

„Bylibyśmy wtedy partią jednego celebryty. My demokrację traktujemy poważnie. Jedną osobę można kupić, jedna osoba może przepaść, jedna osoba może gdzieś zniknąć. My budujemy coś na dłużej, budujemy coś demokratycznego. Idziemy pod prąd, bo chcemy demokratycznej polityki”.


To są słowa budzące szacunek. Środowisko, które stworzyło partię Razem, obserwuję od zawsze, śledząc choćby portal Lewica.pl. Stwierdzam z pełnym przekonaniem, że stanowi ono zupełnie inną jakość nie tylko w porównaniu z SLD czy Palikotem, ale także innymi, powstającymi przez lata mniejszymi ugrupowaniami lewicy pracowniczej, obyczajowej, ekologicznej itp.

Wśród założycieli Razem widzę ludzi, którzy przez lata działali w politycznej niszy. Mając wybór pomiędzy dążeniem do kariery i pieniędzy a głoszonymi przez siebie ideami dość konsekwentnie wybierali idee. To, czy były one mi bliskie, czy odwrotnie, to już zupełnie inna sprawa.

Oczywiście internauci mogą łatwo wykazać powiązania pomiędzy niektórymi ludźmi ze środowiska Razem a tymi, którzy poszli w kierunku postkomunistycznego establishmentu, ale to specjalnie nie dziwi. Także lista działaczy PiS, którzy przeszli do PO, jest długa. Wiem też, iż członkowie partii Razem mieli propozycję startu z list Zjednoczonej Lewicy i nie zgodzili się na nią.

Proponuję więc: przystopujmy na razie z nadmiernie ostrą krytyką Razem. Tym bardziej że stoi ona przed kluczowym dla siebie wyborem.

Lewica w III RP, czyli albo establishment, albo margines

Jaki wybór mam na myśli? Wyjaśnię, że z życzliwością obserwowałem wszystkie chyba próby powołania lewicy niepodległościowej, przeciwnej oligarchii, po 1989 r. Czasami nawet z bardzo bliska, bo z perspektywy… wspólnej ławy oskarżonych.

Kilkanaście lat temu ponad podziałami politycznymi współtworzyłem Komitet Wolny Kaukaz, organizujący protesty przeciwko napaści Putina na Czeczenię. Na ławach oskarżonych (m.in. za zdarcie rosyjskiej flagi z konsulatu w Poznaniu i wciągnięcie na jej miejsce flagi czeczeńskiej) zasiadałem z Maciejem Roszakiem (dziś partia Razem) i Renardem Sarnowskim z ówczesnej Socjaldemokratycznej Alternatywy (SODA).

Każda z nowych lewicowych formacji początkowo nagłaśniana była chętnie przez media. I przed każdą z nich stawał w pewnym momencie wyrazisty wybór. Albo idziemy z establishmentem przeciwko temu, co nazywane jest u nas prawicą, albo, pozostając w naturalnej kontrze wobec prawicy, walczymy z establishmentem.

Żaden z tych wyborów nie kończył się sukcesem, a więc powstaniem w Polsce niezależnej lewicy. Efektem współpracy z establishmentem było dokooptowanie przez niego do siebie – np. za pośrednictwem tworów takich jak Unia Pracy czy Krytyka Polityczna – niektórych liderów owych nowych formacji. Natomiast ideowcy widząc postawę liderów, odchodzili, rozbiegali się, zniechęcając się do polityki w ogóle.

Z kolei zachowanie ideowości i przeciwstawianie się establishmentowi oznaczało marginalizację. „Gazeta Wyborcza” czy TVN, widząc, że ci początkowo „fajni” lewicowcy na serio traktują walkę z oligarchią, czyli ich kolegami, traciły zainteresowanie relacjonowaniem ich happeningów czy debat.

Pamiętam jak wspominana już, dziś zapomniana dawno SODA pisała w swojej deklaracji jasno, że dla socjalisty bohaterem jest ksiądz Jerzy Popiełuszko – obrońca robotników, a nie Jerzy Urban. No i szybko nie było SODA w mediach.

Pamiętam też manifestację krakowskich anarchistów – to środowisko trochę pokrewne – pod rosyjskim konsulatem w Krakowie w rocznicę zamordowania Anastazji Baburowej w 2010 r. I wygłupienie się dziennikarzy: z jednej strony powinniśmy popierać siły „postępowe”, z drugiej – w tym wypadku gadają one jak te rusofobiczne oszołomy z PiS. Jak to zrelacjonować? Pozytywnie? Negatywnie? Na wszelki wypadek nie relacjonowano wcale.

W czasach, gdy rola internetu i portali społecznościowych była nieporównanie mniejsza niż dzisiaj, niezależna lewica była po prostu za słaba, by stworzyć konkurencję dla „lewicy” postkomunistyczno-celebryckiej.

Pojedyncze osoby wybierały więc jeszcze inną drogę. Porzucając lewicowe nazewnictwo, trafiały do nas, szeroko rozumianego obozu niepodległościowego. Przykładem jest choćby Ryszard Bugaj, doradca śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W końcu być razem z Romaszewską, Gwiazdami czy Olszewskim to był dla ideowego socjalisty mniejszy wstyd, niż trzymać z kumplami oligarchów.

Jaką drogę wybierze partia Razem, nie wiem. Ten wybór jest trudny, ale chciałbym uświadomić członkom Razem, że będą musieli dokonać go w sposób jednoznaczny. Każda próba lawirowania będzie błędem: media i tak się do Was zniechęcą, a osoby o poglądach niepodległościowych, wrogie SLD czy Palikotowi, wrzucą Was, niesprawiedliwie, do jednego worka.

Od Lenina do oligarchii

W wielu wypowiedziach podkreślacie, że wolicie mówić o problemach ludzi niż o tradycji, ale jednocześnie wiecie, że ona też jest ważna. We wspomnieniach socjalisty Adama Pragiera, w liczącej około tysiąca stron cegle zatytułowanej „Czas przeszły dokonany”, jest pewien genialny opis. Oto 32-letni Pragier, członek Polskiej Organizacji Wojskowej, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. wyznaczony został na adiutanta Ignacego Daszyńskiego, czołowego polityka socjalistycznego.

Mając na sobie mundur, postanowił odwiedzić dawnych kolegów z PPS-Lewicy, którzy zostali komunistami. Ich reakcja była następująca: „Drzwi uchylono i zostałem oślepiony światłem latarki. Po chwili drzwi się zatrzasnęły. Usłyszałem ściszony głos: »Jakiś żandarm przyszedł« (byłem w mundurze)”. Dawni koledzy byli przekonani, że w ciągu kilku miesięcy w Europie wybuchnie rewolucja.

W ich siedzibie Pragier spotkał młodą koleżankę, której próbował uświadomić skalę zbrodni bolszewików. Spytał: „Wczoraj czytałem, że chłopi napadli na jakiś dwór i zanim pozabijali mieszkańców, powyjmowali im łyżką oczy. Powiedzcie mi, czy wy, na przykład, wyjęlibyście mi łyżką oczy?”. „Mój Boże, jakby trzeba było...” – odpowiedziała śliczna dziewczyna.

O przemianie dawnych przyjaciół Pragier napisał: „Pod naciskiem wydarzeń w Sowietach nie tylko doznali olśnienia wizją zwycięskiej rewolucji w całej Europie, w najbliższej przyszłości, ale wyzbyli się także dorobku kultury oraz pojęć moralności i demokracji, którymi żył przedwojenny socjalizm. Ogarnęło ich jakby zapamiętanie. Patrzyli już teraz na świat oczami Lenina, którego aż do wybuchu wojny potępiali i zwalczali”.

Po 1989 r. nie powstała w Polsce znacząca tradycja lewicowa, odwołująca się do obozu, który wybrał Pragier, po 1945 r. antykomunistyczny emigrant. Słowem „lewica” posługiwali się jego przeciwnicy, spadkobiercy tych, którzy socjalistycznych wartości wyrzekli się, najpierw tworząc totalitarne państwo, a po 1989 r. biznesową oligarchię.

A szkoda, bo mielibyśmy z taką lewicą parę wspólnych spraw do przeprowadzenia.

Jesteśmy dowodem, że establishment nie jest wszechwładny

Jeśli zastanawiacie się, czy budowa lewicy antyestablishmentowej ma szansę powodzenia, możecie spojrzeć… na nas. Jeśli jest się upartym, w końcu, często w zaskakujących okolicznościach, przychodzi na nas koniunktura.

Czy warto, żeby dialog pomiędzy nami a Wami istniał, by kontakty nie ograniczały się do wrogich PR-owych wrzutek? Jako zastępca redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” odpowiadam: tak. Przede wszystkim starajmy się wzajemnie obserwować bez pośrednictwa mainstreamowych mediów.

Bo jeśli będziemy komunikować się za ich pomocą, to Wy żyć będziecie w przekonaniu, że „Gazeta Polska” jest skrajnie prawicowa, a my w przekonaniu, iż Adrian Zandberg to nowy Aleksander Kwaśniewski. Co po obu stronach wywoła wiadome reakcje.

Po drugie, stawiajmy uczciwie sprawy, w których się mocno różnimy. Do takich, w których nam najdalej, należeć będzie stosunek do Ameryki wynikający z faktu, że naszemu obozowi bliska jest koncepcja Lecha Kaczyńskiego. Ponieważ leżymy pomiędzy państwem rządzonym przez zawsze wrogi nam rosyjski reżim i Niemcami, z którymi nasze interesy często bywają sprzeczne, stawiamy na sojusz państw Międzymorza dążący do współpracy militarnej z Ameryką. Po stronie danych zapisać możemy różne podejście do roli Kościoła katolickiego.

Czy to musi przeszkadzać we wspólnym pozbawianiu przywilejów rządzącej Polską kasty? Myślę, że niekoniecznie.

Lewica niepodległościowa ma prawo do tradycji Żołnierzy Wyklętych

Na koniec parę słów o jednej ze spraw, która nas zasadniczo różnić nie musi, ale jeśli jej odpowiednio nie przemyślimy, może się tak stać. Chodzi o odrodzenie pamięci o Żołnierzach Wyklętych.

Czytałem niedawno książkę „Niezdemobilizowani” Alicji Iwańskiej. Przedwojenna ateistka i wolnomyślicielka, wychowana przez dziadka w tradycjach – jak pisała – „stoicko-liberalnie-wolteriańskich”, pracowała w kontrwywiadzie Armii Krajowej.

Gdy rozwiązana została AK, dowódca skontaktował się z nią, proponując kontynuację pracy w konspiracji. Dowiedziała się, że nawet nowej przysięgi składać nie trzeba „bo to jest jednak jakieś przedłużenie”. O motywach swojej decyzji o zaangażowaniu się w antykomunistyczną konspirację pisała: „Konieczna była dalsza walka i samoobrona przed nowym, znacznie perfidniejszym wrogiem, który zniewolenie kazał nazywać »wyzwoleniem«, a klęskę »zwycięstwem«”.

W środowiskach lewicowych i wolnościowych pojawia się tendencja, by na Żołnierzy Wyklętych szukać haka, eksponując np. zbrodnię w Wierzchowinach. I móc radośnie wykrzyczeć: to byli zbrodniarze! Komu? Ano narodowcom, którzy nas nie lubią, a czczą pamięć Żołnierzy Wyklętych.

Po pierwsze więc, walka o pamięć o Żołnierzach Wyklętych nie rozpoczęła się od narodowców, lecz od środowiska „Gazety Polskiej”. Duże były zasługi w tej sprawie naszego zmarłego trzy lata temu kolegi redakcyjnego Jacka Kwiecińskiego, syna Wincentego Kwiecińskiego, prezesa III Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN.

Po drugie, utożsamianie Żołnierzy Wyklętych z narodowcami to historyczny fałsz. Tak, narodowcy mają prawo do odwoływania się do tradycji Narodowych Sił Zbrojnych, ale to przecież nie jest całe antykomunistyczne podziemie!

Stanisław Sojczyński „Warszyc”, jeden z najbardziej znanych dziś Żołnierzy Wyklętych, dowódca Konspiracyjnego Wojska Polskiego, był przed wojną w Związku Strzeleckim i działał w lewicowym Związku Nauczycielstwa Polskiego. Przeczytajcie życiorysy dowódców Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” (WiN) i zadajcie sobie pytanie, czy to nie są ludzie, których może podziwiać antytotalitarna lewica? Dodajmy, że w programie WiN było uspołecznienie dużych przedsiębiorstw i zakładów pracy, a także postulaty powszechnej edukacji i reformy rolnej.

Trudno o bardziej absurdalne uogólnienie i zachwianie proporcji niż kojarzenie zbrodni w Wierzchowinach z Żołnierzami Wyklętymi. Psychologicznie wytłumaczalne jest pojawienie się krytyki Żołnierzy Wyklętych w bliskich wam środowiskach. Bo istnieją ku temu dwa powody – wpływ pozostałości propagandy postkomunistów i obecne spotkania z częścią ludzi upamiętniających Żołnierzy Wyklętych na ulicy.

Ale nawet z czysto politycznego punktu widzenia lewica, która odwołuje się do tradycji wolnościowych, działa tu na własną niekorzyść, bo wzmacnia narodowców, którzy mogą łatwo ośmieszyć ją w dyskusji na argumenty merytoryczne.

Niech bliscy Wam historycy i publicyści napiszą opracowania o ludziach o lewicowym rodowodzie, którzy zaangażowali się w antykomunistyczne podziemie. Inaczej kwestia będzie Was silnie antagonizować z naszym obozem i wpychać w ręce postkomunistów.

Co powiecie na sojusz z Macierewiczem?

I jeszcze jedno. Jeśli będziecie szukać po naszej stronie rozmówców, nie szukajcie ich wśród karierowiczów, którzy równie dobrze mogliby być w PO, lecz wśród twardzieli, najbardziej wykpiwanej w mediach „sekty smoleńskiej”. Jeśli szukalibyście po naszej stronie ludzi o autentycznej, nie PR-owej wrażliwości społecznej, to znajdziecie ich z całą pewnością wśród tych, którym wrażliwość kazała po Smoleńsku powiedzieć za Mickiewiczem: „Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie”. Nie wśród tych, co cenią układnego Gowina, lecz ideowego Macierewicza. Prawdziwego Macierewicza, a nie wytwór kampanii PR-owych Jakuba Sobieniowskiego i Piotra Kraśki.
"Chcesz zabrać głos w ważnej sprawie? Chcesz podzielić się z nami swoją opinią, swoim zdaniem? Wyślij darmowy SMS o treści GPC na 8068 (0 PLN). Wasz głos jest dla nas cenny. Regulamin na www.gpcodziennie.pl/SMS"
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

Panie Redaktorze,

Zakładam Pańską dobrą wolę, więc nie mogę uwierzyć, że nie czytał Pan Józefa Mackiewicza. Wiedziałby Pan wtedy, czym kończą się rozmowy z komunistami. Wiedziałby Pan również, co należy z nimi czynić wzamian, a tym samym znałby Pan również jedyną receptę na przetrwanie w zetknięciu z tym bakcylem.

"Lewactwo i prawactwo czyli o sojuszach naturalnych" - ten artykuł, który można znaleźć w sieci, jest dobrym komentarzem do tego odbierającego mowę listu.

Panie Redaktorze,

jestem osobą, która głosowała na partię Razem. Na ten artykuł trafiłem za pośrednictwem znajomego i bardzo się cieszę. Pana spojrzenie na Razem jest zbieżne z argumentami, którymi się kierowałem głosując (co skonstatowałem ze zdziwieniem, nie ukrywam). Jako młody człowiek, chciałbym widzieć w tym znak tworzenia się nowej płaszczyzny dyskusji politycznej, nie zafiksowanej na Okrągłym Stole.

KPP miało jakieś POLSKIE tradycje lewicowe? Pierwsze słyszę...

Panie Piotrze, bardzo cenie pana felietony i programy w TV, ale w tym przypadku bardzo sie pan myli. Mam nadzieje , ze sie pan tylko myli, bo nie chce szukac innych mozliwosci. Przeciez nie jest nam potrzebna w Polsce partia marksistowska typu Podemos z Hiszpanii, czy Syriza z Grecji, przyjaciele Rosji i Putina. Artykul powyzszy spokojnie moglby pan zamiescic w GW. Jezeli partia Razem ma cos wspolnego z przedwojenna lewica, to ja jestem Krolowa Angielska. Przeciez od razu widac kto stoi za tym projektem, analizujac tylko orgazm panienek na Czerskiej

Artykuł przeraził moją rodzinę .Finansowanie żydowskich działaczy lewicowych przez państwo , którzy w dodatku nie dostali się do Sejmu uważam za zło w czystej postaci , z którym nie należy się godzić . Razem to nie jest autentyczna polska partia . Dali się jedynie nabrać młodzi nieznający podobnych , działających już wcześniej ,ugrupowań w historii Polski .

Czy mi się wydaje, czy ktoś tu się przestraszył, że za 4 lata "patriotyczna młodzież" nie zagłosuje na żaden PiS, tylko na faszystów?

Cos tu zaczyna capic!

Chyba się Pan zbytnio pospieszył - panie Lisiewicz...poczekajmy trochę z zapraszaniem lewicy do polskiego politycznego stołu...

Panie Redaktorze,ja znów wracam do tego tematu,bo,nie ukrywam,że boli mnie pański tekst.Mam wrażenie,że jest Pan już zmęczony wiernym fanclubem,ciągłymi hołdami i stałym naszym potakiwaniem i szuka Pan nowych bodźców,które będą Pana lepiej stymulowały intelektualnie,ale proszę pamiętać-bardzo łatwo przekroczyć w poszukiwaniu nowych wrażeń cienką granicę perwersji...

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/269958-po-wielu-przepychankach-udalo-sie-pomnik-lecha-kaczynskiego-stanie-w-szczecinie-przeciwna-byla-tylko-partia-zandberga

2)jak Zandberg chce wychowywać seksualnie nasze dzieci?

ze str partii razem:
"Wszystkie zajęcia z dziećmi powinny być prowadzone według programu i przez kadrę z 
uprawnieniami pedagogicznymi. Wprowadzimy obowiązkową i prowadzoną według jednolitego programu edukację seksualną. Przeniesiemy ciężar finansowania nauki religii na związki wyznaniowe."

czy może tak jak w EU?

https://www.youtube.com/watch?v=ZPQBEhSEF5Q

Artykuł przeczytałem z uwagą i stwierdzam,że aby nowa lewica
już polska została wiarygodną,potrzebne są lata a nawet pokolenie
aby zrzucić historyczny bagaż.
Dźiś sobie nie wyobrażam aby Zandberg(kto to jest?)miałby zacząć
tworzyć właśnie tę z artykułu Lisiewicza.
Zandberg bazuje raczej na niewiedzy historycznej i bezideowośći młodych
oraz na efekcie "buntu dla buntu".
Jego szou w Debacie raczej mnie przeraźił,niż dał powód na "nadzieję białych".

Panie Piotrze!
Zawiodlem sie na Panu!

Kiedy ja się tak czułem jakby mi ktoś splunął w twarz?

Aaa, już wiem, kiedy okazało się, że przenajświętszy nasz rajdowiec katyński Węgrzyn to bękart Nocnych Wilków, brat łata kałmuckiego bandziora, ostatnio uhonorowanego przez Putina (http://tn.1j.pl/qqnem/).

Bo te sukinkoty muszą się wieszać na naszych świętościach, a nawet grzebać na naszych bohaterach.

Bardzo dobry artykuł. Z wieloma zawartymi w nim tezami zgadzam się, jednak co do oceny Pana Zandberga mam nieco inne zdanie. Niewątpliwie jest to sprawny medialnie polityk nowego pokolenia i nowej lewicy, co go wyraźnie odróżnia od kawiorowych cwaniaków. To jest bardzo ważne. Jednak to co może niepokoić w deklaracjach Adriana Zandberga, to ultralewicowy pacyfizm. Pan Zanberg opowiada się za wyjściem Polski z NATO i zapowiada walkę z PiS. Obawiam się, że jest, lub może być zorientowany na Rosję. W mojej ocenie on jest bliżej Krytyki Politycznej aniżeli tradycji przedwojennego PPS. Razem to jest inne pokolenie lewicy i tu kontynuacji z wyraźnym nurtem lewicy socjalnej, solidarnościowej chyba nie będzie. Pozdrawiam Panie Piotrze.

Z kims kto jest za homoedukacja w szkolach, rugowaniem Chrzescijanstwa i sprowadzaniem mahmutow do Polski nie ma o czym dyskutowac! Wiem to czy owo o NIEPODLEGLOSCIOWEJ lewicy bo moj dziadek, przedwojenny 'robociarz' z tradycjami (tak sie sam okreslal...) byl czlonkiem PPS i zwiazkow zawodowych. Zandberg to poprostu rozkapryszona dobrobytem bananowa mlodiez z iPhonami a zadna niepodleglosciowa lewica. Najblizej PPS jest chyba PiS bo tak naprawde PiS to lewica, patriotyczna, pobozna ale lewica. Zandbergowi natomiast gratuluje tego czego nie mozna bylo zrobic od 1989 roku czyli DEKOMUNIZACJI polityki, zachowal sie niemal jak Brutus wpychajac noz pod zebro komunistycznemu Cezarowi.

Partia Razem nie jest za rugowaniem chrześcijaństwa. Jesteśmy po prostu przeciwko homofobii i bezkarnemu atakowaniu, w tym biciu, osób homoseksualnych.

To jest skandal żeby bić rodaków, żeby przemocą reagować na to kto kogo kocha. Geje wam przeszkadzają, ale posłowie głosujący za zakazem aborcji którzy zdradzają żony wam nie przeszkadzają.

Nie ma co dyskutować pisze Pan a ja apeluję jeszcze raz: nie dajmy sobie wcisnąć kitu i jak rodak z rodakiem usiądźmy pogadać o wspólnych interesach.

zboczeńców trzeba leczyć a nie propagować ich odmienność! jasne?

ale jaja ale jaja ale jaja
myślę, że największe krety z prawicy wyjdą za dwa lata
i wtedy znowu wybory

Pielgrzym Marian: Jak widzę kolega samodzielnie myśli.
Chapeau bas dla Ciebie.
Pozdrawiam.

Dawno nie czytałem czegoś tak mocnego, spajającego klamrą wyrwę powstałą po 2005 roku. Dziękuję Autorowi za ten tekst, mnie też otworzył oczy.

Ideowy marksista jest groźniejszy niż postkomunista. Miller jako premier zachowywał się przyzwoicie, obniżał podatki i twardo negocjował okresy ochronne w UE. Ci najchętniej ograbiliby przedsiębiorców 75%podatkami, wprowadzili kodeksy pracy grubości cegły. W efekcie zniszczyliby wiele małych i średnich firm doprowadzając do nędzy wśród ich ukochanych robotników.
Prawica niepodległościowa musi się przygotować intelektualnie na zbliżające się starcie z klasyczną marksistowską lewicą.

Do tej pory nie mogę się nacieszyć z wyników wyborów i przy okazji dziękuję wszystkim,którzy się do tego stanu przyczynili-w tym,oczywiście,i Panu,Panie Redaktorze,ale jest rzecz,która raduje mnie równie mocno,mianowicie to,że ŻADNE lewactwo nie wlazło do Sejmu.Uważam,podobnie jak redaktor Ziemkiewicz,że lewactwo Polsce nie jest zupełnie do niczego potrzebne.Jest to ideologia dla Polaków sztuczna i siłą narzucona.Jej skutki i wpływy odczuwamy do dzisiaj.Nie tędy droga.

Polecam autorowi zapoznanie się z działalnością partii Razem w Szczecinie. Zasłynęli przede wszystkim ze zorganizowanego protestu przeciw postawieniu pomnika śp. Lecha Kaczyńskiego. Pod tym względem są gorsi od SLD.

Bardzo dobry artykuł. Gdyby nie Razem postkomuchy weszłyby do sejmu. Taka właśnie powinna być polska lewica. Oglądałem debaty z ich liderem i jestem pod wrażeniem. Oby więcej takich ludzi na polskiej scenie politycznej.

po przeczytaniu artykulu (wysililam sie z powodu autora) chodzi mi po glowie pytanie . Czy czlowiek lewicy moze byc patriota?
Moze byloby dobrze gdyby nasamprzod Pawelek dal okreslenie lewicy. A co lewica czy kukiz zrobi dla albo przeciw Polsce to sie okarze, prosze chwilke sie opanowac , mamy wiekszosc w sejmie a oni jacy sa to okaze sie w praktyce, zreszta ich program mowi sam za siebie , moze Pawelek o nim zapomnial.

Panie Piotrze Lisiewicz! Zagłoba miał receptę dla ludzi pijących i niemyślących - do alkoholu niech dolewają sobie oleju, gdyż ten jest lżejszy, i gdy alkohol idzie do głowy najpierw tam wpompuje olej...
PS: Wszelkie próby budowania ludzkiej lewicy kończą się tak samo - vide w III RP: SdRP, fiszbachowcy, Unia Pracy, neo-PPS itp. Każda komuna wiedzie ludzi od łagrów!!!

Dziękuję za ten głos rozsądku!

Socjalizm w modelu szwedzkim uchodzi za zwór którym bardzo chętnie wycierają gęby lewacy.
Byłem w Szwecji wielokrotnie. Sympatyczny kraj przyjaznych ludzi. Ale szczerze z nimi nie pogadasz, chyba że znacie się od lat i znieczulisz ich dużą ilością polskiej wódki...

wtedy usłyszysz rzeczy które oficjalnie nie istnieją.

opowiedzą ci jak okradają ich bandy śniadych nastolatków a policja boi się zaznaczyć w protkole jakiekolwiek wzmianki o kolorze skóry napastników.

opowiedzą ci jak drastycznie zwrosły ceny wszystkiego (głównie żywności) i co oni o tym myślą.

opowiedzą jak podupadła słuzba zdrowia.

opowiedzą o exodusie wykształconych szwedów do USA, Kanady, RFN - byle dalej od łupieżczych podatków

opowiedzą ci o tym ile córek znajomych miało aborcję dwie, trzy... nim skoczyło 18 lat

starsi opowiedzą ci jak 40-50-60 lat temu gnojono Lapończyków, sterylizowano, odbierano im dzieci... Ile laponskich dzieci trafiło do rodzin zastępczych na południu szwecji gdzie żyły z dala od swoich rodzim ojczyzny, w izolacji od zwyczajów i języka. Ile laponskich dzieczyn dorosło wyszło za ąż i nagle przekonało się że nie mogą mieć dzieci...

Zandberg przebił się siłą rozpędu nadaną przez Prawo i Sprawiedliwość i jego retorykę zmiany. Byłoby miło gdyby nie odciął się w przyszłości od wydarzeń roku wyborów :)

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl